Dysk Google. Wszystko co chciałbyś wiedzieć o Google Drive 2/2

Długo wyczekiwany Dysk Google to ewolucja Dokumentów. Czas pokaże, czy będzie on konkurencją dla usług takich jak Dropbox, czy kolejnym projektem-niewypałem. Na jego korzyść przemawia integracja z dodatkowymi webaplikacjami - zapraszamy do drugiej części naszego przeglądu możliwości Google Drive.

W poprzedniej części skupiliśmy się na przeglądarkowej wersji usługi Dysku Google. Osoby, które nie używały jeszcze tej usługi zachęcamy do zapoznania się najpierw z tamtym materiałem. W tym artykule przedstawiamy dodatkowe informacje, sprawdzamy jak działa synchronizacja plików z dyskiem twardym i przyglądamy się udostępnionym już webaplikacjom. Na końcu zamieściliśmy krótkie porównanie Dysku Google z Dropboksem oraz nasz komentarz.

Użytkownicy donoszą, że zakup dodatkowej przestrzeni na zdjęcia w usłudze Zdjęcia, czyli dawnej Picasy zwiększa także równolegle ilość miejsca do przechowywania danych na dysku. Potwierdza to cennik.

Ilość miejsca i zamieszanie z cennikiem

Jednym z podstawowych parametrów, które decydują o wyborze usługi przechowywania danych w chmurze jest ilość dostępnej przestrzeni na dane. W przypadku darmowej wersji Dysku Google jest to, tak jak w zapowiedziach, 5GB, bez możliwości darmowego powiększenia. Dla porównania Apple iCloud posiada go dokładnie tyle samo, SkyDrive od Microsoftu oferuje aż 25GB, a Dropbox zaledwie 2GB - ale z możliwością rozbudowy do 18GB poprzez polecenia aplikacji znajomym. Porównując ilość GB należy pamiętać, że w przypadku usługi od Google dotyczy ono jedynie plików nieobsługiwanych wcześniej przez Dokumenty. Pliki tekstowe, arkusze itp. w formacie Google nie zajmują przestrzeni przeznaczonej na dane, a udostępnione nam pliki także nie zajmują powierzchni póki ich nie przypiszemy do własnego folderu. Ponadto ceny dodatkowej przestrzeni nie są zbyt wygórowane w porównaniu do konkurencji, a aktualny cennik znajduje się na odpowiedniej podstronie. Z początku powstało małe zamieszanie, gdyż jeszcze wczoraj wyświetlane ceny, bardzo atrakcyjne swoją drogą, dotyczyły poprzedniej wersji Dokumentów, a dopiero po jakimś czasie od startu wzrosły. Przy premierze Google Drive pojawiła się także informacja o zwiększeniu pojemności darmowego Gmaila do 10GB, ale jest to zupełnie osobna przestrzeń, bez możliwości połączenia jest z Dyskiem.

Ekran logowania w desktopowej aplikacji

Ekran logowania w desktopowej aplikacji

Brak integracji z pozostałymi usługami

Przy pierwszych plotkach dotyczących Dysku Google mieliśmy nadzieje na szeroką integrację z pozostałymi usługami giganta, jednak nie zostały one jeszcze spełnione. Bardzo chcielibyśmy widzieć integrację z Gmailem, jak np. automatyczny zapis załączników na Dysk, i jest szansa że pojawi się to niebawem. Idealnie pasuje tutaj także Google Music. Google Zdjęcia, czyli dawna Picasa, jest na razie osobną usługą i nie ma możliwości swobodnego transferu fotografii między nimi. Tak samo cała rzesza innych produktów - marzy się nam chociażby backup ustawień aplikacji ze smartfona z systemem operacyjnym Android. Niestety, nie wiadomo czy aż tak szerokie połączenie produktów jest planowane, chociaż pasowało by ono do polityki konsolidacji usług, którą Google zdaje się ostatnio stosować. Ale w tej kwestii Google może się dużo nauczyć od Apple i chmury iCloud.

Nowy widok folderu dostępny jest podczas edycji dokumentu - pozwala na szybkie przełączanie się pomiędzy plikami

Nowy widok folderu dostępny jest podczas edycji dokumentu - pozwala na szybkie przełączanie się pomiędzy plikami

Obsługiwane systemy

Aplikacje do obsługi Dysku Google dostępne są na systemy Windows i Mac OS X. Nie ma żadnych informacji na temat planowanej wersji dla Linuksa. W przypadku systemów mobilnych powstało już wydanie na Androida jako aktualizacja Dokumentów, a wersja dla systemu Apple iOS jest w planach. Google zachęca do ściągnięcia aplikacji na komputer stacjonarny zaraz po zalogowaniu się do przeglądarkowej wersji usługi. Instalacja programu umożliwi synchronizację zgromadzonych materiałów z dyskiem twardym komputera, co jest jedną z największych nowości, których brakowało do tej pory Dokumentom. Można podobny efekt uzyskać poprzez aplikacje firm trzecich, takie jak SyncDocs czy InSync. Jednak podobnie jak wirtualny dysk utworzony z przestrzeni Gmail nie są to rozwiązania pewne i stabilne, bo każda zmiana API przez Google może spowodować awarię. Ciężko im zaufać i polegać na nich w codziennej pracy.

Aplikacja dla komputerów

Program do synchronizacji Dysku Google dla systemu Windows ściąga i instaluje się bardzo szybko. Początkowa konfiguracja do złudzenia przypomina tą, którą widzimy w Dropboxie. Możliwości jest niewiele - możemy wybrać miejsce na dysku, gdzie folder z plikami zostanie utworzony (bez możliwości zmiany jego nazwy), wybrać konkretne podfoldery które chcemy synchronizować - i właściwie to wszystko. Aplikacja działa sprawnie, usunięcie lub zmiana nazwy pliku dokonana na dysku odwzorowywana jest w wersji przeglądarkowej niemal natychmiastowo. Tak samo działa to w drugą stronę. Zarządzanie plikami z poziomu eksploratora Windows jest bardzo wygodne, a poszczególne pliki i foldery posiadają ikonkę synchronizacji, pokazującą jej stan - wykonana, w trakcie, błąd. Zauważyliśmy drobny minus, który wyeliminuje pewnie kolejna wersja. Każdorazowo po edycji pliku .doc, umieszczonego na Dysku Google, za pomocą Worda, w koszu przeglądarkowej wersji pojawiają się pliki tymczasowe edytora Microsoftu. Warto co jakiś czas zaglądać i opróżniać kosz w celu zwalniania miejsca.

Pliki można swobodnie przywracać do poprzednich wersji

Pliki można swobodnie przywracać do poprzednich wersji

Dostęp offline

Największym rozczarowaniem jest sposób przechowywania plików będących dokumentami w formacie Google, nie o rozszerzeniu .doc. W rzeczywistości nie są synchronizowane z dyskiem twardym komputera, a w folderach pokazane są jednie jako skróty otwierające przeglądarkę i edytor poprzez www. W przeglądarkowej wersji można uruchomić tryb offline w Google Chrome poprzez instalację dodatkowej webaplikacji. Po utracie połączenia z internetem można wyświetlać pliki - ale nie edytować. Oczywiście trzymanie w Google Drive plików w formatach Office, takich jak .doc czy docx, jest możliwe i można wtedy edytować jest za pomocą pakietu Microsoftu lokalnie bez potrzeby połączenia internetowego, ale zabiera to miejsce przeznaczone na dane, i uniemożliwia ich edycję za pomocą przeglądarki.

Foldery i pliki w Google Drive posiadają ikonkę, która informuje o stanie synchronizacji

Foldery i pliki w Google Drive posiadają ikonkę, która informuje o stanie synchronizacji

Aplikacje w Chrome Web Store

Miłym zaskoczeniem jest specjalny dział z aplikacjami dla Dysku Google dostępny z poziomu Chrome Web Store, czyli katalogu rozszerzeń i webaplikacji specjalnie przygotowanych dla przeglądarki Google Chrome. Lista usług powiązanych z Dyskiem Google nie jest na razie obszerna, ale już teraz znaleźliśmy kilka ciekawych propozycji. Są wśród nich edytory grafiki (Aviary, Pixlr Editor oraz Pixlr Express) oraz chociażby webaplikacja do wspólnej obróbki wideo (WeVideo). Usługi te są dostępne poprzez odpowiednią stronę internetową z dowolnej przeglądarki, ale dodanie ich ze sklepu z rozszerzeniami pozwala na ich integrację z interfejsem Dysku Google. Efektem tego pliki jak np. zdjęcia czy filmy po kliknięciu z poziomu dysku Google zostają automatycznie otwarte w wybranej webaplikacji. Nie ma potrzeby kopiowania ich na dysk ani ręcznego wklejania linków. Co ciekawe, jednorazowe zainstalowanie aplikacji takich jak obie wersje edytora Pixlr i udzielenie stosownych zezwoleń pozwalają na używanie ich także w innych przeglądarkach - sprawdzaliśmy to na Firefoksie. Można je także usunąć z przeglądarki Chrome, a powiązanie plików z webaplikacją pozostanie - wystarczy wcześniej dodać stronę główną odpowiedniej usługi do zakładek.

Dysk Google, a Dropbox

Na początku wspomnieliśmy o dostępnych na rynku i sprawdzonych, alternatywnych rozwiązaniach. Wspomniany Dropbox także łączy się z innymi usługami web. Możliwy jest między innymi automatyczny backup bloga prowadzonego na Wordpressie prosto na dysk twardy za pomocą specjalnej wtyczki. Ciężko po jednym dniu wyrokować, czy nowa usługa będzie hitem czy porażką. Wiele świetnie zapowiadających się projektów giganta, takich jak np. narzędzie Wave czy mikroblog Buzz, mimo włożonego ogromnego wysiłku, okazało się porażkami. Dysk Google ma silną konkurencję, która zdobyła zaufanie użytkowników. Google nie oferuje tak naprawdę wiele więcej. Jedną z przewag rozwiązania firmy z Mountain View nad Dropboksem jest z pewnością możliwość edycji plików online oraz dużo bardziej rozbudowany mechanizm udostępniania. Z kolei Dropbox pozwala na udostępnianie plików poprzez skopiowanie linku prosto z eksploratora Windows. Sztuczne ograniczenie edycji dokumentów wyłącznie przez przeglądarkę z aktywnym połączeniem internetowym jest dość uciążliwe - a z powodzeniem realizują to takie rozwiązania jak InSync czy SyncDocs - skoro zrobiła to zewnętrzna firma, to także Google mógł się o to postarać. Bardzo istotną w naszej opinii funkcją jest zachowywanie poprzednich kopii pliku, na wypadek potrzeby cofnięcia edycji lub przywrócenia nieopatrznie usuniętego folderu czy dokumentu. Obie usługi w bezpłatnej wersji pozwalają cofnąć się o 30 dni w czasie, a w przypadku Google także maksymalnie 100 wersji do tyłu. Jednak jest dostępna bardzo dobra opcja, której zabrakło w Dropboksie - każdą z wersji możemy na życzenie zatrzymać bezterminowo, pod warunkiem, że pozwolimy aby plik zajmował wtedy odpowiednio więcej miejsca.

Ekran przygotowania aplikacji wygląda prawie identycznie jak w Dropboksie

Ekran przygotowania aplikacji wygląda prawie identycznie jak w Dropboksie

Aplikacja mobilna

Google oprócz aplikacji dla komputerów stacjonarnych udostępniło także wersję mobilną usługi. Dysk Google nie jest zupełnie nową aplikacją, tylko rozwinięciem aplikacji Dokumenty Google - tak samo jak przeglądarkowa wersja. Niestety, dostępna jest na razie tylko na jeden mobilny system operacyjny, którym jest Android. Nie jest to zaskoczeniem, ponieważ Google jest właścicielem tego systemu, ale mamy nadzieję, że dość szybko udostępnią aplikacje na osobne systemy operacyjne. Więcej o aplikacji do obsługi Dysku Google przeczytacie niedługo w naszej witrynie AndroidLife.

Aplikacja pozwala wybrać, gdzie synchronizowany folder będzie się znajdował, oraz jakie foldery będą uwzględnione w synchronizacji

Aplikacja pozwala wybrać, gdzie synchronizowany folder będzie się znajdował, oraz jakie foldery będą uwzględnione w synchronizacji

Podsumowanie i komentarz

Jako dotychczasowi użytkownicy Dokumentów Google czekaliśmy z niecierpliwością na aktualizację Google Drive. Cały interfejs działa bardzo szybko, płynnie i nie mamy do niego żadnych zastrzeżeń. Nie napotkaliśmy żadnych błędów w działaniu, których nie rozwiązałby restart aplikacji, mimo że to dopiero pierwsza jej wersja. Niestety, nie obyło się bez wpadek, a najdotkliwszą jest potraktowanie po macoszemu, po raz kolejny, użytkowników Google Apps (czyli webaplikacji Google podpiętych pod własną domenę). Podobna historia miała miejsce w przypadku serwisu społecznościowego Google Plus, na który użytkownicy aplikacji Google musieli czekać kilka miesięcy, i także w tym przypadku nie ma podanego terminu, kiedy zostanie ta usługa udostępniona dla tej grupy użytkowników. Oprócz tego Google wprowadził i rozwija dodatkowe moduły, które mogą przekonać potencjalnych użytkowników do ich Dysku. Jedną z nich jest OCR, czyli Optical Charatcter Recognition. Dzięki temu można wyciągać tekst z dokumentów, które zostały zapisane w plikach .jpg, lub w innej formie zdjęcia lub skanu. Ciekawe jest także rozpoznawanie obrazów za pomocą specjalnych algorytmów rodem z aplikacji Google Goggles - jeśli Dysk rozpozna, że na zdjęciu znajduje się Mona Lisa, to po wyszukaniu hasła Mona Lisa w interfejsie usługi plik pojawi się na liście wyników, nawet jeśli będzie podpisany czymś zupełnie innym.

Czy Dysk Google jest w stanie zastąpić Dropboxa? W teorii mógłby, zwłaszcza nowym użytkownikom. Ale przekonać konsumentów korzystających już z innej chmury do przesiadki będzie bardzo trudno. Edycja dokumentów i ich proste udostępnianie i perspektywa dalszej integracji z innymi usługami Google jest kusząca, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby korzystać z kilku usług przechowywania i synchronizacji danych jednocześnie. Można nawet pokusić się o umieszczenie jednej chmury w drugiej - jednak do pełnego ich połączenia potrzebny jest wtedy komputer, który jest non stop włączony i podłączony do internetu - taka synchronizacja odbywa się wtedy tylko lokalnie. A czy Wy jesteście już przekonani do Dysku Google, czy nadal się wahacie? Ciekawi nas zdanie czytelników na temat różnych usług w chmurze - czy są Wam niezbędne, czy może nie znajdujecie i tak dla nich zastosowania?

Jeśli uważacie, że temat nie jest jeszcze wyczerpany, to prosimy o zadawanie pytań w komentarzach - postaramy się na wszystkie odpowiedzieć.

Na koniec niżej materiał wideo promujący usługę przygotowany przez Google:

Aktualizacja

Integracja z Libre Office

Istnieje możliwość powiązania Dysku Google z Libre Office, co jest doskonałym rozwiązaniem dla osób używających tej konkurencji dla pakietu Microsoftu. Wymaga to prostej konfiguracji.

W menu Plik dowolnego programu z pakietu należy wybrać opcję Otwórz plik zdalny, a następnie Dodaj usługę. Na liście należy wskazać kolejno Typ, a potem Google Drive. Niezbędne będzie podanie danych logowania. Jeśli nie chcesz wpisywać ich za każdym razem, zaznacz zapamiętanie hasła. I gotowe – masz pełen dostęp do swoich dokumentów na Dysku Google. Jeśli chcesz zapisywać je na nim bezpośrednio z pakietu Libre Office, w menu Plik musisz wybrać opcję Zapisz na serwerze zdalnym.

Zapisywanie załączników z Gmail na Dysku Google

Ciekawym rozwiązaniem jest możliwość zapisania załączników z e-mali otrzymanych na GMail bezpośrednio na dysku Google. Służy do tego usługa IFTTT (If This Then That), dostępna także w wersji mobilnej. Umożliwia wykonywanie wskazanych czynności - jak omawiana. Wraz z IFTTT otrzymuje się już gotowe reguły działania, można jednak swobodnie zdefiniować również swoje własne. To wygodne rozwiązanie obsługuje nie tylko dysk Google, ale również Twitter, Telegram, Google Drive, Twitch, Weather Underground, Instagram. W sumie - ponad 400 aplikacji, serwisów i usług.

Aktualizacja: 07 czerwca 2017 15:01

Zobacz również