Dziecięcy dylemat

Oferta filmów na DVD dla najmłodszych jest wciąż bardzo skromna, a przecież całe mnóstwo wspaniałych produkcji aż prosi się o wydanie.

Oferta filmów na DVD dla najmłodszych jest wciąż bardzo skromna, a przecież całe mnóstwo wspaniałych produkcji aż prosi się o wydanie.

Tańczące kurczaki

Tańczące kurczaki

Hakuna matata? Oczywiście, że hakuna matata. Każdy dzieciak czy to z Nowego Jorku, Londynu, Warszawy, czy jakiegokolwiek innego miejsca na Ziemi, gdzie dotarł Król Lew, zna to wyrażenie, tę piosenkę oraz zabawną parę wspaniałych przyjaciół, Pumbę i Timona, zna historię małego Simby. To jeden z najwybitniejszych filmów wyprodukowanych w wytwórni Disneya w ciągu ostatnich kilku lat. Świetnie dopracowane postacie, dramatyzm historii, płynność animacji, humor i piosenki sprawiły radość małym i dużym widzom. Obecnie możemy dostać na DVD drugą część historii Simby. To jednak nie to samo. Dlatego przyglądając się półkom sklepowym i pamiętając o nadchodzącym Dniu Dziecka, schwytałem Małą Syrenkę. Miałem wielką ochotę samemu posłuchać wywodów i śpiewów kraba Sebastiana. Podwodny świat wydaje się równie pociągający, jak bezkres sawanny i dzikie zwierzęta. Coś jednak odwiodło mnie od zakupu. W pamięci zarysował się kształt bestii - ach to dopiero była historia - ona piękna, on bardziej niż brzydki. Piękna i bestia nie pojawiła się jeszcze na rynku, gdy pisałem te słowa. Miałem do wyboru jej drugą część, ale jak już wspominałem nie mam przekonania do sequeli, a szczególnie rysunkowych.

Kierując się więc wątkiem nadszarpniętej urody, potykając się na schodach, wpadłem niespodziewanie na świetny pomysł. Dzwonnik z Notre Dame był jednym z tych filmów animowanych, które najbardziej przypadły mi do gustu w ostatnich latach. Lekko kulejąc dowiedziałem się, że owszem jest, ale w planach. Co robić? Mogłem pójść na łatwiznę i zaryzykować przygody Bolka i Lolka, ale dzieciaki oglądające na co dzień telewizyjny kanał z kreskówkami wyśmiałyby mnie. Dexter, Johnny Bravo, dwa głupie psy, a nawet kurczak i krowa są bliższe pociechom niż moi dawni bohaterowie. Sam, wychowany w duchu Reksia i Klossa zarazem, mam wielki sentyment do Disneya. Niestety, większość najwspanialszych jego filmów nie została jeszcze wydana. Plany dystrybutorów wskazują, że sytuacja ta powinna się już wkrótce zmienić.

Hakuna matata aż do końca tych dni...

Hakuna matata aż do końca tych dni...

Tymczasem mogłem nabyć Mulana, który mi się nie podobał. Pocahontas 2 nawet nie tknę, bo już pierwsza część nie spełniła moich oczekiwań. Może zatem coś z klasyki? 101 dalmatyńczyków łasiło się do mnie zza rogu, a przede mną wyrósł drewniany nos Pinokia owinięty w lianę z Księgi Dżungli. Wiem, marudzę, ale w Dzień Dziecka mogę sobie na to pozwolić. Wolałbym zatem Piotrusia Pana, Królewnę Śnieżkę czy Śpiącą Królewnę, ale tych nie było. Mogłem sięgnąć po coś nowego, jak Dawno temu w trawie, lecz młodzi rozmówcy odwiedli mnie od tego zamysłu. Dowiedziałem się, że Mrówka Z i Toy Story były fajne. Zdając się na opinie bezpośrednio zainteresowanych, rozpocząłem rozmowy na temat tego, co jeszcze mogłoby im sprawić radość. Beethoven 2 jest w porządku, bo w przeciwieństwie do pierwszej części występują w nim szczeniaki. Uwolnić orkę już się znudziło, a Babe, czyli słynna świnka z klasą da się obejrzeć. Gdybym miał możliwość nabycia Uciekających kurczaków, nie wahałbym się ani chwili. Mali rozmówcy w pełni mnie "zrozumiawszy", jak mówiły dwa szczwane szczury z tego filmu. Dylemat jednak pozostał. Cóż zrobić? Wygląda na to, że będzie trzeba jeszcze rok poczekać, żeby kupić coś co jednocześnie spełni oczekiwania moje i dzieciaków.

Co jeszcze nas czeka?

Na DVD już wkrótce pojawi się Anastazja, która miała przełamać monopol Disneya na rynku dziecięcej rozrywki. Królewna Śnieżka czeka cierpliwie wraz z siedmioma krasnoludkami. W kolejce ustawiły się: kontrowersyjny, choć, moim zdaniem, wyważony Książę Egiptu, Dzwonnik z Notre Dame, Camelot - magiczny miecz oraz Książę i żebrak. W kinach fani gatunku mają okazję obejrzeć Pokemon 2000 - uwierz w swoją siłę. Osobiście czekam na Shreka, który zawita do nas w lipcu. Zrealizowany w pełni techniką komputerową, zapowiada się bajkowo i o bajkach też mówi, łącząc rozmaite wątki i mieszając biednego Shreka w sprawy, w które wolałby się nie mieszać. Tak czy inaczej film, w którym przeplatają się motywy z różnych bajek, zrobiony w najnowszej technologii, spełniający oczekiwania dzieci i tzw. dorosłych, byłby najlepszym prezentem w tym szczególnym dniu!


Zobacz również