Dziki, dziki Zachód

Połączenie dzikiego Zachodu, broni z "Gwiezdnych wojen" i machin wziętych wprost z powieści "Wojna światów" G. Wellsa tworzy konstrukcję fabularną filmu "Bardzo dziki zachód", ale gra "Wild Wild West - The Stell Assasins" jest znacznie bardziej interesująca.

Połączenie dzikiego Zachodu, broni z "Gwiezdnych wojen" i machin wziętych wprost z powieści "Wojna światów" G. Wellsa tworzy konstrukcję fabularną filmu "Bardzo dziki zachód", ale gra "Wild Wild West - The Stell Assasins" jest znacznie bardziej interesująca.

Wydana przez firmę Southpeak Interactive (producent "Man in Black") zaprojektowana została na podstawie wspomnianego filmu.

"Wild Wild West" jest, przede wszystkim, grą przygodowo-logiczną TPP (third person perspective). Sposób sterowania bohaterem jest podobny do tego, jaki znasz z "Resident Evil" czy "Man in Black". Gracz kieruje postacią amerykańskiego agenta tajnych służb, Jamesa Westa. Bohater prowadzi śledztwo w sprawie spisku i planowanego zamachu na prezydenta Ullyssesa G. Granta. Z pomocą przyjaciela - Artimusa Gordona - West musi wytropić spiskowców, rozkochać w sobie dziewczynę i zachować wizerunek silnego mężczyzny.

"Wild, Wild West" została podzielona na wiele misji zawartych w czterech częściach, nie licząc tradycyjnego finału. Gracz ma do dyspozycji dwie możliwości: logiczną, ukierunkowaną na rozwiązywanie zagadek, gdzie niezbędna jest znajomość języka angielskiego, jako że wskazówki są przekazywane w formie dialogów lub listów oraz zręcznościową, w której główną rolę odgrywa siła broni, ilość amunicji i spostrzegawczość gracza.

Poszczególne etapy są tak skonstruowane, że West nie przejdzie do następnego, dopóki nie wykona wszystkich zadań. Niekiedy trzeba się zdrowo naszukać, przeglądając listy i przypominając sobie wskazówki, zanim znajdzie się ten drobny szczegół, który został przeoczony w ferworze zdarzeń.

Bohater musi zbierać wszystkie przedmoty do swojej przepastnej torby, bo nigdy nie wiadomo, kiedy jakieś znalezisko może okazać się niezbędne. A przedmioty, jakby tego było mało, że leżą w najmniej oczekiwanych miejscach, bywają ukryte w kieszeniach wszechobecnych zbirów, o czym można się przekonać dopiero po podziurawieniu przeciwników.

Część zręcznościowa to całkiem fajna strzelanina. West dysponuje bogatym arsenałem, od rewolweru począwszy, na futurystycznym dziale (strzelającym błyskawicą) skończywszy. Samo strzelanie również jest bardzo atrakcyjne. Celność jest uzależniona od rodzaju broni, z jakiej strzelamy i odległości od celu. Jeżeli np. strzelamy z rewolweru, celność jest znacznie gorsza niż w przypadku strzelby. To, jaką mamy szansę trafienia przeciwnika, jest zobrazowane w postaci dynamicznie zmieniającego się celownika. Im jego średnica jest mniejsza, tym bardziej precyzyjny będzie oddany strzał.

"Wild Wild West" ma kilka poziomów trudności, które dotyczą zręcznościowej części gry. Na najtrudniejszym poziomie niemal niemożliwe jest trafienie przeciwnika, a ten, nawet ugodzony kilkakrotnie, potrafi się jeszcze podnieść i wywalić cały magazynek w Westa.

Interfejs gry jest łatwy w użyciu i nie wymaga dogłębnego studiowania instrukcji obsługi. Podczas sekwencji zręcznościowych na ekranie prezentowana jest broń, zapas amunicji oraz niektóre niezbędne przedmioty.

Gra jest starannie dopracowana graficznie i pod względem animacji (zdaje się, zresztą, że wykorzystano tu ten sam engine, co w "Man in Black"). Jeżeli chodzi o dźwięk, to uważam, że powinien być lepszy jak na grę tej klasy.

Jeżeli chcesz sprawdzić swoje umiejętności w roli agenta Secret Service, możesz skorzystać z wersji demonstracyjnej gry "Wild Wild West" znajdującej się na dołączonej do naszego pisma płycie .


Zobacz również