EBC podnosi stopy

Europejski Bank Centralny zadecydował, wbrew opiniom polityków UE oraz zaleceniom OECD, o podniesieniu stóp procentowych o ćwierć punktu procentowego, do 2,25%.

Podwyżki spodziewała się większość rynkowych analityków, ale zarówno liczni politycy z krajów unijnych jak i OECD przestrzegali EBC przed podnoszeniem stóp, w trosce o wychodzącą z fazy spowolnienia wzrostu gospodarkę.

Rozważania dotyczące wpływu tzw. "second-round effects" jak zwyżka cen ropy na inflację w Europie i wzrost podaży pieniądza były najważniejszymi motywami decyzji EBC. Decyzja ta ma też inny wymiar, podkreśla niezależność polityki monetarnej prowadzonej przez EBC, w myśl słynnego bon mot dawnego dyrektora EBC, Wima Duisenberga ("Słyszę, ale nie słucham", w odniesieniu do apeli centralnych bankierów i polityków o cięcia stóp procentowych).

Rynek spodziewa się dalszej podwyżki o 25 punktów bazowych jesienią przyszłego roku.

W niektórych komentarzach pobrzmiewa też ton, aby EBC podążało własną drogą i odpowiednio wcześnie dokonał nieznacznej podwyżki, nie wpadając dzięki temu w koleiny Fed, który zdaniem niektórych analityków zbyt długo utrzymywał rekordowo niskie stopy. "Fed czekał zbyt długo aby rozpocząć proces normalizacji (tj. podwyższyć notowania - red.), i ponieważ tak agresywnie obniżał stopy procentowe w fazie spadkowej cyklu stóp, równie agresywnie musi podnosić je w fazie wzrostowej. To nie jest ten model (...) polityki monetarnej, którego potrzebuje i chce Europa" - napisał w komentarzu Melvyn Krauss z Hoover Institution przy Uniwersytecie Stanforda.


Zobacz również