EFF: Pozew w sprawie PS3 to niepokojący sygnał

Pozew złożony przez koncern Sony Computer przeciwko specjalistom, którzy złamali zabezpieczenia konsoli PlayStation3 jest bardzo niepokojącym sygnałem - alarmują przedstawiciele Electronic Frontier Foundation. Ich zdaniem Sony próbuje zastraszyć ekspertów ds. bezpieczeństwa i zniechęcić ich do wyszukiwania błędów w popularnych produktach.

"Wydaje się, że prawdziwym celem Sony jest wyraźne zakomunikowanie wszystkim: jeśli spróbujecie upublicznić jakiekolwiek informacje o naszych błędach, to zaatakujemy was z całą mocą" - napisano w oświadczeniu wydanym przez EEF.

Przypomnijmy: przedstawiciele Sony Computer w połowie stycznia skierowali pozew przeciwko członkom nieformalnej grupy hakerskiej Failoverflow, którzy wspólnie złamali zabezpieczenia PS3. W uzasadnieniu prawnicy koncernu napisali, że pozwani złamali amerykańskie przepisy antypirackie - ponieważ obeszli systemy mające uniemożliwiać uruchamiania na konsoli nieautoryzowanego (czyli pirackiego) oprogramowania. Sony zarzuca im też, że upublicznili te informacje na konferencji Chaos w Berlinie.

Sony zastrasza?

Problem w tym, że zdaniem EFF, pozew Sony jest dowodem na to, że pracownicy koncernu albo nie zrozumieli intencji hakerów albo też świadomie je ignorują, skupiając się na pirackim aspekcie całej sprawy.

"Sony próbuje zastraszyć specjalitów ds. bezpieczeństwa - nie tylko tych, którzy zostali wymienieni w pozwie, ale również wszystkich tych, którzy w przyszłości chcieliby zainteresować się PS3. Z naszych analiz - oraz informacji zawartych w pozwie - wynika raczej, że członkowie Failoverflow nie złamali zabezpieczeń. Oni po prostu znaleźli poważny błąd w zabezpieczeniach konsoli i zademonstrowali, m.in. na konferencji, jak ów błąd może zostać wykorzystany do uruchamiania na PS3 nieautoryzowanego oprogramowania. Naszym zdaniem ludzie z Sony próbowali wykorzystać ustawę DMCA do zablokowania publikacji informacji o błędzie" - tłumaczy Corynne McSherry, dyrektor EFF ds. własności intelektualnej.

Jej zdaniem sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że informacje te zostały już udostępnione w Sieci, więc tak naprawdę nie do końca wiadomo, na co liczy Sony - bo przecież raz opublikowanych w Internecie danych nie da się tak po prostu usunąć. "Oburzające jest też to, że Sony domaga się, by pozwanym zablokować dostęp do wyników ich pracy - to będzie oznaczało, że będą z nich mogli korzystać wszyscy poza nimi, bo przecież te informacje są już powszechnie dostępne w Internecie" - dodaje MCSherry.

Hakerzy oskarżeni o... złamanie regulaminu

Przedstawicielka EFF skrytykowała również Sony za próbę podciągnięcia sprawy złamania PS3 pod zapisy ustawy Computer Fraud and Abuse Act (dotyczącej przestępstw informatycznych - np. włamań na serwery). Koncern domaga się od sądu uznania, że w tej sprawie powinna zostać zastosowana CFAA, ponieważ pozwani złamali... regulamin usługi PlayStation Network. Zdaniem Corynne McSherry, ten zarzut również jest kompletnie chybiony, ponieważ hakerzy "pracowali" wyłącznie na legalnie zakupionych konsolach PS3 i w żaden sposób nie wykorzystali usługi online Sony.

"To klasyczny przykład tego, jak firmy próbują nadużywać zapisów ustawy DMCA. Od momentu jej wprowadzenia obawialiśmy się, że ktoś może próbować wykorzystywać ją do zamykania ust specjalistom wyszukującym błędy w popularnych produktach" - tłumaczy przedstawicielka EFF.

Warto dodać, że Sony nie jest jedyną firmą, której EFF zarzuca niewłaściwie interpretowanie przepisów zebranych w Digital Millenium Copyright Act - organizacja w przeszłości ostro skrytykowała za to również koncern Apple (który doprowadził do usunięcia z Internetu serwisu, na którym dyskutowano o tym, jak sprawić, by w systemie iOS można było instalować aplikacje niezatwierdzone przez Apple).


Zobacz również