Echelon (beta test)

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... Opsss, to nie ta historia. A więc w dalekiej przyszłości wybucha wielka wojna międzygalaktyczna. Pokojowo nastawiona i miłościwie nam panująca Galaktyczna Federacja Wolnych Planet zostaje podstępnie zaatakowana przez veliańskich najeźdźców. Wrogie armady atakują niewinne planety w całej galaktyce. Zasiadając za sterami supernowoczesnego kosmicznego myśliwca – po raz kolejny - musimy uratować ludzkość przed zagładą.

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... Opsss, to nie ta historia. A więc w dalekiej przyszłości wybucha wielka wojna międzygalaktyczna. Pokojowo nastawiona i miłościwie nam panująca Galaktyczna Federacja Wolnych Planet zostaje podstępnie zaatakowana przez veliańskich najeźdźców. Wrogie armady atakują niewinne planety w całej galaktyce. Zasiadając za sterami supernowoczesnego kosmicznego myśliwca – po raz kolejny - musimy uratować ludzkość przed zagładą.

Fabuła, to tylko pretekst, a gra jest przede wszystkim symulatorem lotu i walk powietrznych. To, że latamy jednym z czternastu uzbrojonych po zęby pojazdów kosmicznych, a za pole działania posłużą nam różnorodne planety, nie jest tu najważniejsze. Choć oczywiście nie pozostaje to tak całkiem bez znaczenia i wpływu na sposób rozgrywki. Tym bardziej, że trudno tak do końca nazwać grę symulacją, gdyż nie można przecież w żaden sposób porównać jej do rzeczywistości. Nie spotkacie więc w tej recenzji opinii typu „gra jest bardziej zręcznościówką niż symulatorem“, bo któż może wiedzieć jak naprawdę lata się takimi nieistniejącymi pojazdami? Na pewno nie jest to taka sobie zwyczajna strzelanka, bo sterowanie całym pojazdem wykracza poza typowe cztery kierunki i fire.

Aby móc w pełni korzystać z dobrodziejstw jakie oferuje nam gra, trzeba zakupić lub pożyczyć od kumpla joystick z szesnastoma (!) przyciskami. (mój „zaledwie“ 8-przyciskowy LogitechWingman chyba się w związku z tym pogniewał i w ogóle odmówił współpracy z tą grą). Na klawiaturze również doskonale sobie poradzimy, tym bardziej, że pierwsze misje są typowo szkoleniowe.

Największą zaletą Echelon jest grafika. Wykorzystując całą moc współczesnych akceleratorów graficznych bije chyba ona wszystko co zrobiono do tej pory. Ech, gdyby tak każdy mógł w nią pograć na GeForce 3 z maksymalnie ustawionymi szczegółami, 32-bitowym kolorze, włączonym pełnoekranowym anty-aliasingiem... Ale według producenta wystarczy już nawet 8 MB akcelerator. Pewnie da się zagrać, choć nie uwierzę, że grafika byłaby wtedy w stanie kogokolwiek powalić na kolana, chyba, że ze śmiechu. Ale ogólnie wymagania nie są jakieś wygórowane i na przeciętnej współczesnej konfiguracji do gier nie powinno być żadnych problemów.

Do dyspozycji mamy 30 mocno zróżnicowanych misji dla pojedynczego gracza, tryb multiplayer, a także rozgrywki typy „deathmatch“ dla jednej osoby. Zadania które postawili przed graczem programiści są naprawdę urozmaicone: niszczymy określone cele, eskortujemy konwoje, walczymy zespołowo, w dzień i w nocy, w zmieniających się warunkach pogodowych, zarówno na pustynnych planetach, w kanionach, jak i między budynkami przyszłościowych miast. W międzyczasie zdobywamy doświadczenie i awansujemy. Jak dla mnie misje mają tylko jedna wadę – w całej tej różnorodności zadań znacznie mniej zróżnicowany jest stopień trudności. To znaczy zmienia się jakby, ale w praktyce oscyluje pomiędzy: bardo trudny, super trudny i ultra trudny. Może to i dobrze, ale jak na moje skromne możliwości to trochę za dużo i myślę że może to zniechęcić niejednego amatora walk powietrznych. No, ale to w końcu miał być symulator, a nikt nie powiedział że walka z przeważającymi siłami wroga w kosmosie to bułka z masłem.

Gra ma jak najlepsze zadatki, żeby stać się rynkowym przebojem. Doskonała grafika, ciekawa fabuła, urozmaicone misje, a także atrakcyjna cena. Czy tak się jednak stanie – trudno mi powiedzieć. Mnie osobiście, choć nie udało się wytknąć grze jakichkolwiek niedociągnięć, brakuje tego „czegoś“ co wciąga i na długie godziny przykuwa do monitora. Wystawiam jednak dość wysoką notę, przede wszystkim za doskonałą grafikę i różnorodność misji. Ale gdybym miał przyznać osobną ocenę za tzw. „grywalność“? No cóż, na szczęście nie muszę, ale byłaby ona zdecydowanie niższa. Jest to oczywiście opinia zupełnie subiektywna i nie wątpię, że wielu osobom, a zwłaszcza amatorom symulacji walk powietrznych gra przypadnie do gustu. Na pewno warto spróbować!


Zobacz również