Ecstatica II - Druga dawka ekstazy...

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Alone In The Dark oniemiałem.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Alone In The Dark oniemiałem.

Świetne intro w konwencji filmu animowanego - samochód prowadzony przez kościotrupa, żaba uskakująca spod kół, kobieca sylwetka wchodząca do opuszczonego domu i nagle stop - nic się nie dzieje. Czyżby komputer się zawiesił? Nie, postać na ekranie obraca się lekko - wystarczyło nacisnąć klawisz kursora by ruszyła naprzód! Doskonałe, interaktywne intro - nie, przecież to już sama gra. Dalej w tej samej konwencji co film na wstępie, z rewelacyjną, unikalną wówczas "trójwymiarową animacją w czasie rzeczywistym".

To było dawno temu. Później przyszły kolejne części AITD - historie o przygodach detektywa Edwarda Carnby, nadal z wielokątową grafiką wektorową, z bogatszymi tłami i większą ilością detali. Wciąż doskonałe, lecz już nie tak rewolucyjne jak pierwsza opowieść z cyklu i bez możliwości wyboru płci postaci animowanej przez grającego. W międzyczasie twórcy Carnby'ego z teamu Adeline Soft odeszli z Infogrames i wydali, pod własnym szyldem, inną znakomitę grę, o przydługim tytule: Relentless Twinsen's Adventure, zwaną też Little Big Adventure. LBA ze swą grafiką SVGA wysokiej rozdzielczości, cieniowaniem postaci i rekwizytów oraz dopracowaną fabuła okazała się wielkim przebojem. Jednak jej popularność zakłóciła gra, która fanom przypominała bardziej pierwszą część mrocznej trylogii Alone In The Dark.

Zamiast coraz liczniejszych wielokątów, zastosowano w niej obłe owale i elipsoidy, lepiej oddające ludzkie kształty, zaś gracze znów mogli dokonać wyboru między słabszą postacią kobiety a męskim bohaterem. Program, ponoć o węgierskich korzeniach, nosił nazwę Ecstatica. Pełna pogańskich i wczesnochrześcijańskich motywów, średniowieczna ?rycerska" przygodówka była hitem 1995 roku.

Znów zmierzysz się ze Złem.

Dziś, po dwóch latach doczekaliśmy się kontynuacji, w dodatku w pełni spolszczonej. Ecstatica II gdyż taką nazwę nosi program to doskonale opracowany horror z elementami czarnego humoru i gagów jak z filmu niemego. Fabuła rozpoczyna się w tym miejscu, gdzie skończyła się pierwsza część.

Bohater, dzielny rycerz Joe, powraca wraz ze swą ukochaną, dopiero co odratowaną Księżniczką Ecstatic'ą do swego rodzimego zamku. W tak zwanym międzyczasie w rodowej siedzibie zalęgło się Zło. Święta Pieczęć strzegąca Portalu Piekieł została strzaskana na siedem części. W zamku Joe'go rozpełzły się potwory, służba zabita z dworzanie poddawani są właśnie konsumpcji. Właśnie zadaniem gracza jest jak najszybsze odnalezienie fragmentów pieczęci i przy okazji, uratowanie porwanej przed chwilą Księżniczki (przypomina to nieco Dragon Liar).

Akcja gry nie ustaje nawet na chwilę. Właściwie cała rozgrywka toczy się sama, w czasie rzeczywistym, od początku zmuszeni jesteśmy do uciekania przed nieustannie atakującymi potworami. Brak chwili wytchnienia chyba, że naciśniemy klawisz pauzy. Ma się wrażenie, ze okropności na ekranie działy by się bez naszego udziału. Rozpoczynając grę, trafiamy w sam środek trwającej właśnie uczty upiorów. Wystarczy znaleźć jakąkolwiek broń by rozpoczęła się krwawa rzeź. Sceneria jest bardzo starannie dopracowana, wszędzie walają się zwłoki w różnych stanach rozkładu. Szczegółowa grafika Hi-Res (SVGA 640x480), płynna animacja i szybki ?montaż" poszczególnych ujęć uderzają już na pierwszy rzut oka. To już nawet nie film a raczej błyskawiczny teledysk.

Rysunek postaci ludzi i zwierząt jest precyzyjny, zaś elipsoidy sprawdzają się lepiej od klasycznych wielokątów, zwłaszcza przy zbliżeniach. Obiekty są doskonale kolorowane i cieniowane, a efekt końcowy o wiele bardziej realistyczny niż np. w Fade To Black. Cały czas towarzyszy nam nastrojowa lecz dynamiczna, zmieniająca się wraz z akcją muzyka. Słyszymy także polskojęzyczne komentarza i podpowiedzi - lokalizacji dokonano profesjonalnie. Jednak to wszystko razem sprawia, że ?odpalanie" gry na czymkolwiek słabszym niż Pentium 90 nie ma sensu.

Jeśli się porusza, zabij...

Osobne zdanie należy się ?komputerowym" przeciwnikom. Do walki staje całkiem pokaźne bestiarium, rodem z filmów grozy. Szczury i jadowite węże, wilkołaki, zombie, skrzydlate harpie czy roznegliżowane amazonki to tylko drobny fragment tego swoistego ?zwierzyńca". W dodatku przeciwnicy, w przeważającej większości przypadków są generowani przez program w drodze losowego wyboru. Może się zdarzyć, że w trakcie gry pewne sekwencje będą się roiły od świstu oręża i kłapania kłów a innym razem te same pomieszczenia będą zasiedlone ledwo przez kilku słabowitych pacjentów oddziału intensywnej opieki medycznej.

Gra jest nieliniowa i choć pewne zasadnicze elementy są zawsze te same, często istnieje kilka sposobów rozwiązania danego problemu czy przejścia poszczególnego poziomu. Nie jest jasno określone który sposób jest lepszy czy zalecany przez twórców programu. Brak tu ?dobrych" i ?złych" ścieżek akcji. Na grającego czeka wiele drzwi do otwarcia i liczne lokacje do odkrycia.

Trzeba np. odszukać trzy brakujące czaszki znad Królewskiej Krypty oraz zabić Czarodziejkę by zdobyć magiczny pierścień, otwierający wiele miejsc istotnych dla rozgrywki, ale kolejność wykonywania tych działań jest dowolna.

Same zagadki i łamigłówki w ?Ecstatica II" nie są zbyt trudnym wyzwaniem dla wprawnego gracza. Cóż, w obliczu stałego zagrożenia, raczej nie ma czasu na wielogodzinne dopasowywanie poszczególnych elementów - wystarczy używać znalezione przedmioty w odpowiednich miejscach - zwykle, jeśli już mamy potrzebny rekwizyt, od razu wiadomo gdzie i czym się posłużyć.

Pewien problem może przedstawiać obsługa klawiatury. W grze przypisano na stałe aż 17 klawiszy określonym kombinacjom ruchów i ciosów Dzięki temu animowana przez nas postać porusza się bardzo naturalnie, niestety kosztem licznych ewolucji naszych palców na klawiaturze. (W opisywanej wersji programu zabrakło opcji swobodnego przydzielania klawiszy poszczególnym czynnościom.) Gra, choć należy do gatunku ?graphic adventure" jest pełna elementów zręcznościowych. Opanowaniu klawiatury warto więc poświęcić kilka chwil, przed przystąpieniem do właściwej rozgrywki. Szkoda, że programiści nie zapewnili lokacji treningowej, zwłaszcza, iż od razu zostajemy rzuceni w wir akcji.

Sama "sprawność ruchowa" bohatera jest dokładnie dopracowana. Joe może skakać, kopać, obracać, turlać, klękać i pochylać się, nie wspominając o używaniu różnorodnej broni białej. Nie radzę jednak pochylać się z oburęcznym mieczem w dłoniach! Możemy natomiast łączyć ruchy, tak aby np. skacząc w tył odpierać natarcie z boku. Opanowanie ?klawiszologii" jest drogą do szybkiego ukończenia gry.

Gra jest bardziej skomplikowana i wielowątkowa w porównaniu z pierwszą częścią. Równomierne rozłożenie wszystkich elementów, większe niż poprzednio miejsca akcji i różnorodne lokacje oraz atmosfera horroru, złamana specyficznym humorem zapewniąją wiele godzin rozrywki.

Na zakończenie garść porad: wilkołaki można zabić tylko srebrnym mieczem; kopiąc w niektóre drzwi można je wyważyć; jeśli coś leży za bardzo na wierzchu to pewno jest to podpucha bądź pułapka; przy wielu przyciskach i dźwigniach czekają nieprzyjemne niespodzianki, aby je zniwelować często trzeba znaleźć inny przełącznik; naciśnięcie spacji gdy świeci kryształowa kula ( po wypełnieniu jakiegoś zadania) podaje podpowiedź.

Resztę odkryjcie sami!

Miejsca do odwiedzenia w Sieci:

http://www.psygnosis.com - oficjalny serwer firmy Psygnosis. Można tu obejrzeć screeny, filmiki AVI, demka itp. Bardzo dobre źródło informacji o wszystkich produktach tej wytwórni, także tych "w trakcie budowy".

http://www.avault.com/reviews/ecstat.asp - doskonałe miejsce pajęczyny z opisem skomplikowanej ?klawiszologii" i szczegółową recenzją - jeszcze przed wejściem programu na rynek.


Zobacz również