Edukacja na miarę XXI wieku

Wizja szkoły przyszłości, w której przed każdym uczniem stoi monitor, a prace domowe i lektury w postaci binarnych zbiorów przynoszone są na dyskach, może spełnić się już w najbliższej przyszłości. Możemy się spodziewać nawet ciekawszych rozwiązań - edukacji na odległość za pomocą sieci oraz domowego komputera sprzężonego z kamerą wideo. Sądzisz, że to tylko wizja rodem z literatury science fiction? Być może masz rację, faktem jest jednak, że nowe, bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania znajdują coraz częściej zastosowanie w szkolnictwie.

Wizja szkoły przyszłości, w której przed każdym uczniem stoi monitor, a prace domowe i lektury w postaci binarnych zbiorów przynoszone są na dyskach, może spełnić się już w najbliższej przyszłości. Możemy się spodziewać nawet ciekawszych rozwiązań - edukacji na odległość za pomocą sieci oraz domowego komputera sprzężonego z kamerą wideo. Sądzisz, że to tylko wizja rodem z literatury science fiction? Być może masz rację, faktem jest jednak, że nowe, bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania znajdują coraz częściej zastosowanie w szkolnictwie.

OD "MONO" DO MULTIMEDIÓW...

Jeszcze do niedawna jedynie ośrodki akademickie mogły poszczycić się dostępem do Internetu. Dzisiaj macki globalnej Sieci coraz mocniej oplatają szkoły średnie, a nawet "podstawówki". Kto wie, może kiedyś doczekamy się realizacji programu "Internet w Przedszkolu".

W latach 80. i 90. naszego wieku powoli zaczęto dostrzegać pożyteczną funkcję, jaką w procesie edukacji mogą spełniać nagrania magnetofonowe lub filmy wideo. Ze stosowania takich rozwiązań na zajęciach zadowoleni byli zarówno nauczyciele, którym znacznie ułatwiały one trudy nauczania, jak i uczniowie, którym bardzo spodobała się taka forma prowadzenia lekcji. Dziś nikogo nie dziwi już, że nowy temat ilustrowany jest stosownym filmem, a zajęciom językowym towarzyszą nagrania audio.

Coraz częściej na lekcje "wdzierają" się komputery, a znane z tradycyjnej formy nudnawe wykłady, zamienione zostają w multimedialne programy, które z powodzeniem przykuwają uwagę nawet najbardziej opornych uczniów. W niepamięć odchodzą lata, kiedy jedynym językiem obcym w polskich szkołach była narodowa mowa naszych wschodnich sąsiadów, "wtłaczana do głów" poprzez powtarzanie na okrągło kolejnych zdań. Dzisiaj zajęcia opierają się już na ćwiczeniach z programami do nauki języków obcych np. Euro Plus +. Na lekcjach biologii coraz częściej, obok mikroskopów i formalinowych preparatów, pojawiają się komputerowe animacje i prezentacje multimedialne. W bibliotekach szkolnych, tuż przy regałach z książkami, stawia się komputery zaopatrzone w wiele ciekawych aplikacji, a nawet oferujące dostęp do Internetu.

Nikt chyba nie ma wątpliwości co do wartości edukacyjnej tego typu poczynań. Niestety, do ich realizacji potrzebny jest dość drogi sprzęt. O ile każda niemal szkoła może poszczycić się posiadaniem telewizora i magnetowidu, o tyle stworzenie dobrze wyposażonej pracowni informatycznej jest wciąż zbyt kosztowne dla wielu placówek oświatowych. Często organizacja pracowni komputerowej z prawdziwego zdarzenia okupiona jest kosztem ogromnych wyrzeczeń. Konieczność inwestowania w nowoczesny sprzęt nie powinna jednak nikogo dziwić. Wszak w dzisiejszych czasach pracownia komputerowa z prawdziwego zdarzenia to jeden z głównych czynników decydujących o renomie szkoły. Dobre zaplecze informatyczne zachęca również szkoły do korzystania z możliwości, jakie daje...

...INTERNET

Kiedy na początku lat 70. w Stanach Zjednoczonych powstała militarna sieć ARPANET, nikt nie spodziewał się, że w przyszłości przekształci się ona w globalne metamedium. Bez wątpienia nie stałoby się tak bez energicznej działalności młodzieży. Głównie dzięki studentom amerykańskich uczelni powstał protokół TCP/IP, na którym opiera się cała struktura dzisiejszego Internetu. Również i w Polsce środowiska akademickie najbardziej przyczyniły się do popularyzacji Sieci. Przysłowiowego "bakcyla" szybko połknęła także młodzież nieco młodsza, która na początku również skupiała się wokół uczelni. Wzrost popularności i zainteresowania Internetem szedł w parze z jego ekspansją - ekspansją, która nieuchronnie musiała objąć szkoły średnie, a ostatnio coraz częściej także i "podstawówki".

Niemałą rolę w "krzewieniu" Internetu w szkołach trzeba przyznać IdS-owi (Internet dla Szkół (1) ) - programowi edukacyjnemu zainicjowanemu przez naukowców z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. W 1994 roku rozpoczęto prace nad ułatwieniem taniego dostępu do Internetu polskim szkołom średnim. 9 marca 1995 roku nastąpiło oficjalne otwarcie programu, kiedy to do Sieci podłączono 17 szkół w czterech miastach. Owo "podłączenie" nie wiązało się wcale z "pociągnięciem" stałego łącza, lecz oparte było na niezbyt szybkich modemach i 10 darmowych godzinach sufrowania w tygodniu. Dziś po ponad czterech latach działalności IdS zrzesza 250 szkół z ponad 100 miejscowości. Szkole, pragnącej wziąć udział w akcji, niemal natychmiast przydziela się 11 kont pocztowych, oprogramowanie, miejsce na serwerze na stronę WWW, a także wsparcie techniczne.

W wielu przypadkach Internet ciągle jest traktowany jako ciekawostka, do której dostęp mają tylko najgorliwsi uczniowie. Gdzie indziej nie traktuje się go jako medium edukacyjnego, a uczniowie używają go wyłącznie do zabawy. Nie wszystkie szkoły wykorzystują w pełni możliwości, jaką daje im połączenie z "globalną wioską". Znaczną część winy za taki stan rzeczy ponoszą nauczyciele, którzy nie umieją pokazać swoim wychowankom edukacyjnych możliwości, jakie niesie ze sobą Sieć. W krajach zachodnich używanie Internetu do wyszukiwania informacji np. na zadany na lekcjach referat jest już na porządku dziennym. Odpowiedniej selekcji, sposobów poszukiwania informacji uczy się wszystkich, a nie tylko zainteresowanych. W Polsce natomiast wciąż brakuje wykwalifikowanych nauczycieli, którzy umieliby przekazać uczniom fenomen Internetu. W rezultacie bardzo często sami uczniowie prowadzą zajęcia i uczą swoich nauczycieli. Moim zdaniem, nie jest to powód do wstydu, wszak wielu młodych ludzi spędza w Sieci wiele czasu i to bynajmniej nie na "zasysaniu obrazków".

Podczas podłączania szkół na różnego rodzaju konferencjach i obozach specjaliści z IdS szkolą zarówno nauczycieli, jak i uczniów. Dotychczas z tego typu kursów skorzystało zaledwie ok. 300 nauczycieli - a jest to, niestety, tylko kropla w morzu potrzeb. Oczywiście, w wielu szkołach uczą ludzie, którzy własnym zapałem i chęciami starają się nadrobić braki w znajomości Internetu, a także rzetelnie przedstawić jego możliwości swoim podopiecznym. Miejmy nadzieję, że wzrost popularności Sieci będzie szedł w parze ze wzrostem wiedzy i nabywaniem umiejętności praktycznego wykorzystania cyberprzestrzeni przez uczniów i nauczycieli.

Obecnie w praktyce nie ma żadnych ram programowych zobowiązujących szkoły do nauczania na lekcjach umiejętności posługiwania się Internetem. Realizacja jakichkolwiek zajęć dotyczących tego jakże ciekawego tematu zależy od chęci dyrekcji, nauczycieli, a także samych uczniów.

Usługą, która zdecydowanie dominuje w szkolnym Internecie, jest WWW (World Wide Web). Dzieje się tak, ponieważ do jej obsługi nie potrzeba praktycznie żadnych wiadomości. Wiele osób interesuje się też innymi możliwościami i usługami, takimi jak poczta elektroniczna, grupy dyskusyjne, FTP, IRC itd. Być może już wkrótce, kiedy praktycznie każda szkoła będzie miała dostęp do cyberprzestrzeni (czego życzę sobie i wszystkim uczniom) Ministerstwo Edukacji opracuje choćby skrótowy program wprowadzający do programu informatyki zagadnienia dotyczące globalnej sieci. Być może są to marzenia na razie nierealne - możliwe jednak, że stanie się to szybciej niż myślimy. Przedtem jednak trzeba pokonać jeszcze jeden ważny problem.

MASOWY DOSTĘP

Jak wspominałem, wiele szkół niejednokrotnie boryka się z problemami finansowymi, które uniemożliwiają przygotowanie pracowni informatycznej, nie wspominając o dostępie do Internetu. Znaczna część szkół, które mają szansę korzystać z tego "dobra", opiera się na połączeniu modemowym 36 600 Kbps lub wolniejszym. Dobrze, jeżeli za sprawą IdS-u szkoła otrzyma 10 godzin bezpłatnego dostępu (tzw. Callback), w przeciwnym razie cały koszt połączeń telefonicznych spada na szkolną księgowość. Pozostaje też kwestia wolnej linii telefonicznej. O ile w mieście jest ona prosta do rozwiązania, o tyle szkolni internauci z prowincji często muszą się nią dzielić np. z sekretariatem, dlatego zresztą korzystanie z modemu w czasie godzin lekcyjnych jest praktycznie niemożliwe. Czasami, posługując się takimi programami, jak iShare lub ArtiSoft, próbuje się współdzielić jeden modem przez kilka komputerów. Niestety, uzyskany w takim przypadku maksymalny transfer pozostawia wiele do życzenia. Z drugiej jednak strony - rozwiązanie takie zapewnia dostęp do Sieci z wielu stanowisk jednocześnie.

W najbardziej komfortowej sytuacji są te nieliczne szkoły, do których podłączono Internet za pośrednictwem łącza stałego. Walorów takiego rozwiązania nie muszę chyba przedstawiać: jednoczesny dostęp z kilkunastu lub kilkudziesięciu stanowiskach komputerowych, wiele kont pocztowych i przede wszystkim w miarę szybki i stabilny transfer. Większość młodych, co ambitniejszych internautów po pewnym czasie próbuje swoich sił i tworzy...

...SZKOLNE STRONY WWW

Idea taka spotyka się najczęściej z poparciem grona pedagogicznego (chociaż nie wszyscy nauczyciele do końca zdają sobie sprawę o co tak naprawdę chodzi). Sądzę, że 99% szkolnych stron WWW zostało utworzonych przez amatorów - uczniów lub absolwentów. Ogólna zawartość wszystkich szkolnych witryn jest także bardzo do siebie zbliżona. Najczęściej prezentowana jest na nich historia szkoły, informator dla kandydatów, szczególne ociągnięcia, czasem informacje o regionie lub inne teksty okolicznościowe. Nie należy jednak ignorować zawartych tam cennych informacji, tym bardziej że niektóre strony stoją na naprawdę przyzwoitym poziomie.

Kończąc, chciałbym ustosunkować się do zasłyszanego stwierdzenia, że szkolny Internet jest zdominowany prze płeć brzydką. Niestety, w chwili obecnej muszę się z nim zgodzić, chociaż coraz częściej obserwuję dziewczęta przeglądające strony WWW - przeważnie w poszukiwaniu fotografii ulubionych piosenkarzy i aktorów. Chłopcy zachowują się podobnie, jednak częściej decydują się na użycie Internetu do celów edukacyjnych.

Artur Białous

nauczyciel w Szkole Podstawowej w Obrytkach

"Problem Internetu w szkole to właściwie problem jego braku. Mam tu na myśli głównie szkoły podstawowe. Te, które mają dostęp można policzyć na palcach jednej ręki. Ze szkołami średnimi sprawa przedstawia się o wiele lepiej, ale też nie jest idealna. A jak to jest w naszym przypadku? Jestem nauczycielem szkoły podstawowej w Obrytkach w województwie łomżyńskim. Na dodatek szkoły wiejskiej, szkoły "za płotem" której rosną jak nie ziemniaki, to owies. Jednak, z tego co wiem, jesteśmy pierwszą (i prawdopodobnie jedyną) szkolą podstawową w województwie, która ma swoją stronę w Sieci.

Internet jest idealną sprawą dla takich szkół jak nasza, leżących z dala od teatru, kina, biblioteki i w ogóle jakiejkolwiek cywilizacji. Od roku staramy się o podłączenie naszej szkoły do Sieci. oczywiście mamy na myśli połączenie komutowane (telefoniczne) a nie łącze stale. Jednak na nasze prośby, groźby, żale, płacze nikt nie zwraca uwagi. Sprawa ta nie obchodzi ani władz gminy, ani kuratorium, ani kogokolwiek innego. Efekt naszych starań był taki, że w kilku lokalnych gazetach ukazały się artykuły o naszej stronie i cisza, a nasi uczniowie wciąż nie wiedzą "z czym się je Internet"

Paweł Błaszyk i Jacek Nowaczyk

uczniowie IX LO w Poznaniu

Internet używamy prawie wyłącznie na zajęciach kółka komputerowego. Najczęściej przeglądamy strony WWW, ale także często korzystamy z poczty elektronicznej, FTP i grup dyskusyjnych. Jako jedna z nielicznych szkół w Polsce oferujemy możliwość rozmowy na żywo za pomocą MS NetMeeting. Od przeszło roku prowadzimy także własną stronę WWW. I trzeba przyznać, że na tym polu odnosimy największe sukcesy. Zastosowaliśmy wiele nietypowych rozwiązań technicznych i ciekawą szatę graficzną. To sprawiło, że nasza strona szkolna jako jedna z niewielu ma więcej zwolenników niż przeciwników. Na bieżąco informujemy o wydarzeniach, czego przykładem może być strona o wręczeniu "Dziewiątek", naszych szkolnych Oskarów. Dużo zdjęć, ciekawy komentarz, a przed wszystkim nagrania dźwiękowe w RealAudio przyczyniły się do tego, że odwiedza ją coraz więcej osób. W podobny sposób została zrealizowana relacja z tegorocznych "Drzwi otwartych". Kandydaci znajdą w naszym serwisie mnóstwo cennych informacji, a uczniowie i absolwenci mogą przeczytać życiorysy wielu nauczycieli, a do wszystkich mogą wysłać list z pozdrowieniami. Warto w tym miejscu wspomnieć, że jako chyba jedyna, a przynajmniej pierwsza szkoła w kraju otworzyliśmy kanał internetowy: IX L.O. ON-LINE. Usługa ta jest bardzo pomocna dla kandydatów, którzy zawsze potrzebują aktualnych informacji o naszej szkole. Strona jest tworzona i aktualizowana przez uczniów, którzy posiadają dostęp do Internetu w domu. Dzięki naszej stronie zawarliśmy wiele ciekawych znajomości, także międzynarodowych.

Myślę, że Internet wykorzystujemy właściwie. Wiele firm i szkół posiadając lepszy sprzęt i oprogramowanie nie może pochwalić się takimi osiągnięciami. My natomiast udowodniliśmy, że nie liczy się sprzęt, ale dobry pomysł i zaangażowanie."

Lechosław W. Hojnacki

nauczyciel informatyki w IV Liceum Ogólnokształcącym w Bielsku-Białej

"W tzw. normalnej szkole bez specjalnych powiązań i źródeł finansowania nawet najgorsze łącze stałe itp. pojawia się i trwa TYLKO dzięki kretyńskiemu uporowi i darmowej robocie zbzikowanego nauczyciela/nauczycieli (lekceważących rodzinę, pieniądze, zdrowy rozsadek i resztę) i/lub uczniów (lekceważących rodzinę, klasówki, oceny, szansę na egzaminy wstępne, dziewczyny i resztę). Po uruchomieniu wszystkiego i przeminięciu niczym nie uzasadnionej satysfakcji zaczyna się najgorsze.

Wychowanie na Internecie grupy uczniów daje niestety spodziewane efekty: wiedzą czego chcą i nawet często wiedzą jak to zrobić. Co gorsza niektórzy belfrzy też zaczynają wiedzieć. Teoretycznie sens nauczania Internetu jest bezdyskusyjny. Uczniowie szybko "załapują", że da się go wykorzystać nie tylko do Quake'a ale do błyskawicznego poszerzania wiedzy. Tylko że pracownia z trudem wytrzymująca paruset uczniów "planowych" NIE ZMIEŚCI tabunów uczniów pragnących przygotować referat z geografii, historii czy biologii, chcących wziąć udział w jakimś projekcie (nie mówię wcale o zabawie!). Ja jeszcze chwilowo usiłuję udawać, że to możliwe - wpuszczając najbardziej potrzebujących uczniów, czy nauczycieli na wolne (czasem) stanowiska podczas cudzych lekcji. Po lekcjach jeśli nie pędzę dorobić na życie, zostaję "za frajer" do wieczora w szkole (często trzeba coś rozłączyć, przekonfigurować, usprawnić...).

Konkluzja: rozwój Internetu w szkole to DARMOWY dostęp STAŁY do Internetu, dodatkowa godzinka informatyki dla wszystkich klas, pieniądze na stanowiska POZA pracownią przedmiotową oraz kawałek etatu dla laboranta (nauczyciela lub nie), który je utrzyma "przy życiu".


Zobacz również