Euro coraz później

Komisja Europejska ostrzega, że wejście Polski do strefy euro może opóźnić się o dwa lata w stosunku do wyznaczonego na 2007 rok terminu.

Nasz kraj nie spełnia żadnych z pięciu kryteriów wejścia do strefy euro. W podobnej sytuacji z całej 11 egzaminowanych krajów, są tylko Węgry. Raport dotyczy dziesięciu nowych członków Unii Europejskiej i Szwecji, które mają obowiązek wejść do strefy euro w określonym czasie, nie dotyczy natomiast Danii i Wielkiej Brytanii, które zachowają własną walutę.

Żaden z krajów starających się o przystąpienie do Eurolandu nie spełnia wszystkich kryteriów zgodności ustawodawstwa narodowego z unijnym. Ustawodawstwo Estonii, Cypru, Litwy, Łotwy i Malty jest dostosowane pod względem instytucjonalnej niezależności banków centralnych, natomiast Polska, Czechy, Węgry, Słowenia, Słowacja i Szwecja muszą dokonać zmian.

Polska, według raportu komisarza do spraw gospodarczych i walutowych, Joaquima Almuni, nie spełnia kryterium inflacji, stóp procentowych, stabilności walutowej oraz zgodności narodowych aktów prawnych dotyczących banku centralnego z prawem UE. Jednak najważniejszym problemem naszego kraju jest deficyt budżetowy, który abyśmy mogli wprowadzić euro, powinien wynosić mniej niż 3% PKB.

Zdaniem przedstawicieli KE, Polska nie zdoła obniżyć deficytu budżetowego do wymaganego poziomu przed 2007 rokiem, tak jak planuje to polski rząd, i wejść do strefy euro w 2009 roku.

Raport podkreśla, że przewidziane w planie Hausnera oszczędności budżetowe mogą okazać się zbyt niskie, środki przyjęte lub rozpatrywane w parlamencie stanowią 25-30% planowanych wszystkich oszczędności. Deficyt budżetowy może też wzrosnąć o dodatkowe 1,6% PKB, jeśli Eurostat nakaże Polsce zmienić metodę księgowania narodowych transferów do funduszu emerytalnego.


Zobacz również