Europa Universalis III - zapowiedź

Wielkimi krokami nadchodzi nowy król, który ma zapanować w świecie gier strategicznych. Nowy produkt szwedzkiego developera Paradox będzie posiadał wszystkie najlepsze cechy z poprzednich części plus kilka zupełnie nowych opcji. Dotychczasowe wydania Europy Universalis wraz z modami tworzonymi przez fanów zostały już kompletnie wyeksploatowane. Kilka tytułów było naprawdę świetnych (EU, EU II, Mroczne Wieki, II Wojna Światowa), inne okazały się kompletną klapą (Korona Północy, Dwie Róże), jednak całą serię można śmiało uznać za udaną. Teraz twórcy zapowiadają przełom, coś naprawdę wielkiego, można rzec Bugatti Veyron wśród gier strategicznych.

Nietknięta zostanie sama koncepcja gry, wszakże nie da się poprawić czegoś idealnego. Nadal będziemy władać państwem, autorzy wrócili do swojego ulubionego okresu - renesansu. Konkretnie jest to period mieszczący się między 1453 i 1789 rokiem naszej ery. Nie ma co ukrywać, że jest to jedna z najciekawszych epok w dziejach ludzkości, w czasie tych trzech wieków świat całkowicie zmienił swoje oblicze, ruszył ostro do przodu nadrabiając duże zaległości pozostałe po średniowieczu. Niektórzy pseudohistorycy wyliczają, że gdyby nie "ciemne wieki" bomba atomowa stworzona by była już w XVII stuleciu. Ale to tylko taka mała dygresja.

Do dyspozycji mamy bagatela 250 państw, począwszy od Polski na Imperium Azteków skończywszy. Jednakże ta liczba nie robi już na nikim wrażenia. Gracze przekonali się, że znaczną częścią tych wszystkich krajów po prostu nie da się grać. Jednak z drugiej strony, my Polacy najczęściej gramy Polską, Anglicy Anglią, a Portugalczycy zapewne Portugalią etc. i chyba tylko tym, czysto patriotycznym upodobaniom ma służyć tak ogromna paleta organizmów państwowych do wyboru.

Największe zmiany widoczne są w interfejsie. Europa Universalis nie będzie już iście skomplikowaną grą dla graczy z zamiłowaniami strategicznymi nie mniejszymi niż miał Napoleon Bonaparte. Autorzy stawiają na oczyszczanie rozgrywki ze zbędnych detali. Zastosowano zasadę "złotego środka" - upraszczamy ale nie wulgaryzujemy. Do tej pory musieliśmy otwierać tysiące okienek, dziesiątki menu, naklikać się co niemiara aby w końcu uruchomić zamierzony proces.

Teraz to się zmieni, raz-dwa i mamy co chcemy. Koniec z kilkutygodniowym opanowywaniem gry, dzięki przyjaznemu interfejsowi, rozgryzienie całej filozofii w EU III zajmie nam góra kilka dni. Tak, tak, niektóre produkcje da się przejść w niecały tydzień, w tym przypadku możemy jedynie mówić o okresie przygotowującym do prawdziwego grania.

Otaczaj się wielkimi

Jednakże wszystko to marność, albowiem kardynalne innowacje wprowadzone są w systemie rządzenia państwem. Jednym z najciekawszych pomysłów jest dwór, czyli prominenci otaczający króla. Jeśli dobrze opanujesz sztukę negocjacji będziesz mógł sprowadzić do siebie największe osobistości ówczesnego świata. Leonardo da Vinci? Niccolo Machiavelli? J.J. Rousseau? Czemu by nie? W zależności od światopoglądu naszego męża stanu zmieniać się będą wartości poszczególnych atrybutów: dyplomacji, administracji, militaryzmu, a także możliwości rozwoju technologicznego. Mając przy swym boku genialnych wynalazców, szybciej staniesz się posiadaczem nowych technologii. W EU kilka lat przewagi militarnej to spory szmat czasu aby namieszać na arenie międzynarodowej i podbić kilka cennych prowincji.

Bądź lwem i lisem

W polityce zagranicznej niezwykle pomocny będzie wywiad. Pomysł zaczerpnięty z Hearts of Iron (w Polsce tytuł nosi nazwę Europa Universalis: II Wojna Światowa), z tym, że zmodyfikowany na warunki okresu nowożytnego. Aby być dobrze poinformowanym o sytuacji i planowanych ruchach na innych dworach, musisz słono zapłacić. Trzeba również liczyć się z ryzykiem, że droga inwestycja związana ze szpiegowaniem może zakończyć się fiaskiem, kiedy twój człowiek zostanie wykryty. Nie dość, że tracisz pieniądze, to jeszcze wywołujesz skandal.

Rządź krwią i żelazem

Rozwój zależny jest również zależny od przynależności do danej kultury. Mimo, iż Polska jest krajem europejskim znajduje się poza kręgiem krajów zależnych (większym, bądź mniejszym stopniu, ale zawsze) od cesarstwa i papiestwa. Stąd wynikają pewne różnice w szybkości postępu, aczkolwiek nie są one zbyt istotne. Dzięki dobremu władaniu, nawet krajem zaściankowym można trochę zwojować. Istnieją kręgi kulturowe: europejska, prawosławna, arabska, chińska i jeszcze kilka mniejszych. Oprócz różnic w tempie rozwoju, każdy z kręgów charakteryzuje się specyficzną architekturą budynków, unikalnymi jednostkami, predyspozycjami i oczywiście słabymi stronami.

Dodatkowo twórcy uwzględnili również odrębności głównych państw. Rosja dysponuje ogromną ilość "mięsa armatniego", Polacy posiadają husarię, kraje niemieckie silną i znakomicie zorganizowaną piechotę, Turcy janczarów, Szwedzi najlepszą artylerię, Anglicy natomiast świetne jednostki morskie etc. Oczywiście jest to już standard w grach strategicznych ściśle opartych na historii, więc w tym wypadku nie ma bardzo za co chwalić twórców.


Zobacz również