Ezop

Napisanie tego krótkiego tekstu zajęło mi rekordowo długi czas, gdyż rzadko pojawia się tak dwuznaczny przypadek. Program, który w zamyśle jest genialny i wciąż jeszcze budzi nadzieję na przyszłość, dziś w kręgach użytkowników powoduje sporo emocji, często - niestety - negatywnych.

Napisanie tego krótkiego tekstu zajęło mi rekordowo długi czas, gdyż rzadko pojawia się tak dwuznaczny przypadek. Program, który w zamyśle jest genialny i wciąż jeszcze budzi nadzieję na przyszłość, dziś w kręgach użytkowników powoduje sporo emocji, często - niestety - negatywnych.

Ezop był starożytnym Grekiem, który pisał dzieła w sposób na tyle zawiły, iż powstał nawet termin "mowa ezopowa" na określenie czegoś pokrętnego, niejasnego i mętnego. Wybór takiego patrona na nazwę dziennikarskiego edytora być może jest świetnym żartem, ale w znanych mi redakcjach żart ten użytkownicy natychmiast posunęli dalej, nazywając go również Edypem czy piętą Achillesa.

Ezop jest wytworem warszawskiej firmy Programac. Mimo że jest jednym z nielicznych polskich programów na Maca, szerszemu gronu użytkowników jest niemal nie znany ze względu na swoje dosyć specyficzne przeznaczenie. Jest to bowiem tzw. edytor dziennikarski z przeglądarką, o funkcjach ograniczonych głównie do środowiska wydawnictw i mediów.

Dobrymi chęciami...

Zamiar twórców był z pewnością chwalebny. Nie ma bowiem żadnego powodu, by ludzie, którzy muszą codziennie "popełnić" kilkadziesiąt wierszy tekstu, zarabiając w ten sposób na chleb, za każdym razem musieli ustawiać wcięcia, akapity, typy czcionek, pogrubienia śródtytułów itd., co i tak po dotarciu do "ostatniej instancji" - operatorki komputera z Quarkiem - najczęściej w niczym nie przypomina produktu wyjściowego.

Znacznie łatwiej też zdefiniować w Quarku gotowe biblioteki stylów np. "śródtytuł 16 pkt.", "podpis pod foto" - niż zapisywać, że pierwsze to ma być Phelvetica 16 pkt. bold, a drugie np. Pfutura 9 pkt. bold-italik. Od tego spostrzeżenia jest tylko krok do zdefiniowania sobie w Quarku bibliotek stylów, a skoro można wykonać to w Quarku, to dlaczego nie wcześniej, na etapie pisania tekstu?

Możliwość zaimplementowania quarkowych bibliotek stylów jest chyba najważniejszą cechą Ezopa. Od tego momentu piszący nie musi zawracać sobie głowy znajomością krojów czcionek. Wiadomo bowiem, co jest tytułem, co leadem, co śródtytułem, co zaś podpisem. Wystarczy zatem odpowiednie fragmenty tekstu podświetlić i wybrać z biblioteki: 'tytuł", "lead" czy "podpis". Polega to na tym, że do tekstu, który ma być czołówką pierwszej strony, wybieramy np. "tytuł depesze 1 str.", a do trzech zdań na str. 17: "tytuł notatka środek". Jeśli dodamy do tego, że program ma słownik ortograficzny i dzielenie wyrazów w języku polskim, w chwili zamykania pliku może automatycznie uruchomić korektę typograficzną, umożliwia zdalne przeglądanie tekstów i zdjęć na serwerach, a w dodatku może być modyfikowany przez administratora sieci, dokładającego lub blokującego opcje jednakowo dla całej firmy lub w zależności od stanowiska (piszący, redagujący, korekta...) - to można dojść do wniosku, że to praktycznie ideał. Na fotoskład docierają w tym idealnym świecie idealne teksty, z automatycznie określoną interlinią, wcięciami, inicjałami itd., a operatorka czuwa jedynie, by np. fragment tekstu nie wszedł na zdjęcie.


Zobacz również