FIM Speedway Grand Prix

Polska liga żużlowa jest jedną z najsilniejszych na świecie. Czy dzięki potencjałowi Chrome Engine polska gra żużlowa ma szansę zdobyć równie wysoką pozycję?

Polska liga żużlowa jest jedną z najsilniejszych na świecie. Czy dzięki potencjałowi Chrome Engine polska gra żużlowa ma szansę zdobyć równie wysoką pozycję?

Zawodnicy wyczekują na zielone światło. Dotknięcie taśmy oznacza natychmiastową dyskwalifikację.

Zawodnicy wyczekują na zielone światło. Dotknięcie taśmy oznacza natychmiastową dyskwalifikację.

Startujesz w zawodach żużlowego Grand Prix 2002. Bez znanego nazwiska nikt cię tu nie wpuści, zatem podszywasz się pod jednego z prawdziwych zawodników. Na mocy licencji FIM w grze pojawia się czołówka światowego żużla. Sezon 2002 to dziesięć zawodów rozgrywanych na torach całego świata. Polskę odwiedzamy dwukrotnie, ścigając się na stadionach w Bydgoszczy i Chorzowie. Zawody są rozgrywane według autentycznych zasad Grand Prix (dokładny opis w dziale Kody i triki). To ciekawy i emocjonujący system, dzięki któremu udało się oddać specyfikę zmagań żużlowych.

Żużlem po oczach

Zmagania na torze dostarczają wiele frajdy i emocji. Sterowanie jest proste, ale opanowanie techniki jazdy wymaga wprawy. Motor zachowuje się realistycznie - w łuki wchodzisz kontrolowanym poślizgiem. Wygrywa ten, kto krótko bierze zakręty i umiejętnie blokuje drogę rywalom. Kolejne tory różnią się wielkością i parametrami.

Na każdym z nich jeździ się inaczej, dlatego przed zawodami masz do dyspozycji trzy przejazdy próbne.

Zapowiedziany na pudełku rozbudowany wątek ekonomiczny to żart twórców. Wielka ekonomia sprowadza się do naprawy zużytych części i zakupu kół, silnika oraz ramy. W sumie jest dostępnych zaledwie 11 ulepszeń oznaczonych kolejnymi cyframi. Twórcy tłumaczą się brakiem praw do nazw oryginalnych silników. Zamiana silnika II na silnik III jest mało podniecająca. Zresztą nim zbierzesz fundusze na najlepszy sprzęt, sezon zmagań i tak ma się już ku końcowi.

Brutalny koniec kariery

Najważniejszy jest pierwszy zakręt. Tor po wewnętrznej jest najlepszy, bo pozwala blokować rywali. Jeśli przyciśniesz przeciwnika do bandy, rywal zapewne się rozbije.

Najważniejszy jest pierwszy zakręt. Tor po wewnętrznej jest najlepszy, bo pozwala blokować rywali. Jeśli przyciśniesz przeciwnika do bandy, rywal zapewne się rozbije.

Po ukończeniu sezonu twoje dokonania idą w zapomnienie. Brakuje opcji kontynuowania kariery. Nie ma nawet tabeli najlepszych osiągnięć. Pozostaje jedynie powtórka wcześniejszej rywalizacji, przy której znów zaczynasz od zera. Szukając wrażeń, trafiasz zatem na wyższy poziom trudności. Tutaj rywale jeżdżą znacznie szybciej, zmuszając cię do ostrożnego brania każdego zakrętu. Na najwyższym poziomie nawiązanie uczciwej walki jest skrajnie trudne. Aby skutecznie walczyć na torze, potrzebujesz mocnego silnika, tymczasem pieniędzy ledwie starcza na naprawę uszkodzeń.

Uczciwie wygrać się nie da, ale dla zaciekłego fana czarnego sportu pozostaje jeszcze inna droga osiągnięcia najwyższych trofeów - droga oszustw i brutalnej walki. Wszystko dlatego że komputer przymyka oko na wiele sytuacji ewidentnie kwalifikujących się do wykluczenia żużlowca z zawodów. Bezkarnie przechodzą uderzenia w tylne koło czy złośliwe popchnięcia. Dopóki nie dochodzi do wywrotki, wszystko jest w porządku. Ostra jazda jest warta świeczki, bowiem w najgorszym przypadku grozi kraksą kilku motorów i powtórką całego biegu. Z zawodów zostajesz wykluczony tylko wtedy gdy ścinasz zakręty lub widowiskowo rozbijasz się o bandę. Na szczęście twój żużlowiec to człowiek z gumy. Kontuzje nigdy go nie trapią.

Komentator się nudzi

Jazda po trawie jest nielegalna, ale jeśli wpadniesz na murawę tylko na chwilę, sędzia ci wybaczy. Ryzykowna jazda pozwala zaskoczyć rywali. Gubią się i sami lądują na poboczu.

Jazda po trawie jest nielegalna, ale jeśli wpadniesz na murawę tylko na chwilę, sędzia ci wybaczy. Ryzykowna jazda pozwala zaskoczyć rywali. Gubią się i sami lądują na poboczu.

Grę stworzyli nasi rodacy, nie dziwi więc że komentator wykrzykuje po polsku. Znany z telewizyjnych relacji Tomasz Lorek kwieciście opisuje tor, na którym do walki stają kowboje czarnego sportu dosiadający nieposkromionych, stalowych rumaków. Same wyścigi są dla pana Lorka znacznie mniej emocjonujące. Ogranicza się zatem do podawania pozycji zawodników, beznamiętnie wygłaszając ich nazwiska. Problemem nie jest wcale małe zaangażowanie pana Tomka, ale fakt, że wypowiedzi są składane z elementów. Intonacja poszczególnych składników nie pasuje do siebie, przez co komentarz brzmi sztucznie.

Kraksa Chrome

FIM Speedway wykorzystuje silnik przygotowywany do strzelaniny Chrome. Jednak po tym, co widzimy w grze, trudno jest ocenić prawdziwą moc polskiego engine. Potencjał grafiki objawia się wiernym odwzorowaniem zawodników i motocykli. Wyraźnie widać szprychy kół czy oczy rywala złowrogo spoglądającego przez szybkę hełmu. Niestety same tory żużlowe prezentują się słabo. Stadiony są puste, a na trybunach widzimy płaską tapetę imitującą widzów.

FIM Speedway Grand Prix
Podobnie jest z animacjami. Zawodnicy realistycznie balansują ciałem na zakrętach, ale brak płynnych przejść między poszczególnymi etapami animacji. Tym samym przy wyjściu z wirażu zdarza się, że motor sunie bokiem przecząc prawom fizyki. Swoistym kuriozum są kraksy. W jednej chwili uderzasz w bandę, w drugiej zawodnik już leży na ziemi, a pozbawiona kierowcy maszyna podskakuje na torze niczym piłeczka. Minister zdrowia ostrzega: wypadki wyglądają drastycznie i obniżają realizm zabawy.

Nie daj się, Golob!

W zawodach startują wciąż ci sami zawodnicy, ale mają lepsze i gorsze sezony żużlowe. Nawet samemu Tonny'emu Ricardsonowi przewodzącemu w światowym rankingu zdarza się nie wejść do półfinłu. Powyższa zasada dotyczy także naszego rodaka - Tomasza Goloba, numeru trzy na świecie. Z ciężkim sercem patrzymy jak nasz żużlowiec nie radzi sobie z niżej notowanymi wrogami. No cóż, takie życie. W sezonie 2002 Tomasz Golob faktycznie nie spisywał się najlepiej.

Polska liga

W FIM Speedway gra się przyjemnie. Czuć tu atmosferę prawdziwego Grand Prix, a samo szusowanie po żużlowej nawierzchni dostarcza wiele frajdy. Tym bardziej żal, że rozgrywkę ograniczono do pojedynczego sezonu. Gdyby tak jeszcze dodać opcje kariery i krajowe rozgrywki ligowe... Nawet bez licencji i prawdziwych nazwisk zmagania klubowe znacznie uatrakcyjniłyby zabawę. Pozostaje liczyć, że Techland pójdzie za ciosem i za jakiś czas wyda ulepszoną i rozbudowaną wersję motocyklowych zmagań na żużlu.

Piotr Nowakowski


Zobacz również