Fable: Zapomniane Opowieści - recenzja

Dębowa Dolina - miasto mojego dzieciństwa. Pamiętam ten dzień zupełnie jakby to było wczoraj... Urodziny siostry. Ojciec powiedział, że da mi pieniądze na prezent jeśli usłyszy, że przysługuję się dobrej sprawie. Włóczyłem się po okolicy i za jednym z domów wpadłem na obściskującą się parę. "Pan Murrey"?! Przecież jest żonaty! Chciał zapłacić, żebym nie powiedział o zdradzie. Nie wziąłem pieniędzy więc wygonił mnie i zabronił cokolwiek powiedzieć! Zabronił! Nie wiedział, że dzieciom się nie zabrania! Pobiegłem na rynek i odnalazłem "Panią Murrey". Powiedziałem jej o tym, co robi jej mąż. Wściekła się i pobiegła ratować resztki swojego honoru. Tego co mówiła wolałem nie słuchać, zresztą, sztuka złota była już zapewniona...


Zobacz również