Fałszywe antywirusy to dochodowy biznes

Zyski cyberprzestępców wynikające z produkcji i dystrybucji fałszywego oprogramowania antywirusowego sięgają niemal 950 tys. euro rocznie - szacują eksperci firmy Symantec.

Zgodnie z danymi zawartymi w raporcie Symantec Rogue Security Software, fałszywy antywirus awansował do rangi jednej z najpopularniejszych współcześnie form złośliwego oprogramowania. Twórcy takich programów żerują na ludzkim strachu przez czyhającymi w Sieci zagrożeniami. Internauta mający przeświadczenie, że jest podatny na ataki sieciowe, staje się łatwiejszym celem dla oszustów.

Użytkownik taki, widząc okno pop-up czy baner ostrzegające przed infekcją wirusem i zachęcające do pobrania systemu antywirusowego, jest bardziej skłonny do "nabrania się" na oszustwo. Jest nawet gotów do kupienia dodatkowego narzędzia, które zwiększy bezpieczeństwo jego komputera.

Problem w tym, że pobrany w ten sposób program nie tylko nie pełni funkcji, której spodziewa się po nim użytkownik, ale często zawiera złośliwe dodatki, takie jak programy do przechwytywania haseł czy inne narzędzia do kradzieży danych. Dodatkową przeszkodą w walce ze scareware stanowi fakt, że fałszywe antywirusy są trudne do zidentyfikowania dla prawdziwych aplikacji zabezpieczających.

Internauta traci więc kilkadziesiąt euro, które trafia do kieszeni oszusta. Jak obliczyli pracownicy Symantec, roczne wpływy cybeprzestępców mogą wynosić nawet 950 tys. euro. Twórcy fałszywych antywirusów zarabiają na nich najwięcej w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Kanadzie.

Symantec do tej pory zidentyfikował ponad 250 różnych odmian aplikacji scareware.


Zobacz również