Felieton na plażę

W  tym roku będziesz mógł wyznać swoje uczucia globalnie. Więc jeśli właśnie leżysz na plaży, to OK. Rozejrzyj się za obiektem, w który warto lokować uczucia, a potem pomyśl o zmianie miejsca. Piasek się do wyznań nie nadaje. Potrzebny będzie co najmniej łan zboża, a najlepiej pole kukurydzy.

W  tym roku będziesz mógł wyznać swoje uczucia globalnie. Więc jeśli właśnie leżysz na plaży, to OK. Rozejrzyj się za obiektem, w który warto lokować uczucia, a potem pomyśl o zmianie miejsca. Piasek się do wyznań nie nadaje. Potrzebny będzie co najmniej łan zboża, a najlepiej pole kukurydzy.

W lutym Google uruchomił nowy serwis: maps.google.com. Jednak tym, co przyciąga tysiące internautów, nie są wbrew nazwie mapy, ale zdjęcia satelitarne. Nie jest to może wielka nowość, ale satelitarna strona Google'a różni się jednym istotnym szczegółem od innych, starszych serwisów tego typu - jest darmowa.

Co można znaleźć na zdjęciach z satelitów? To już zależy, co kto wypatrzy. Uff, żar leje się z nieba, nawet felietonistom trzeba wybaczyć niezborne myśli. Excusez-moi! Wracamy do początku tego opowiadanka. Przy odrobinie szczęścia ktoś - może wybrany na plaży obiekt -wypatrzy wygniecione w łanie zboża (no właśnie, a jeszcze lepiej w polu kukurydzy) twoje wyznanie miłosne: KRYSTYNA, KOCHAM CIĘ - WŁADEK. Gdybyś zamierzał skorzystać z tego pomysłu, pamiętaj o dwóch istotnych wskazówkach. Po pierwsze: rozmiar się liczy, a więc myśl i działaj globalnie. Do wykonania napisu wykorzystaj traktor lub chociaż snopowiązałkę. W ten sposób zwiększysz szanse, że twoje dzieło będzie widoczne z kosmosu. Po drugie: nie rób tego pod Golędzinowem. Jak wiadomo z lektury "Faktu", na tamtejszych polach co roku w porze zbioru ogórków UFO pozostawia tajemnicze kręgi w zbożu, toteż twoje wyznanie mogłoby zostać źle zrozumiane, tym bardziej że i tego lata można się w tych okolicach spodziewać wspólnych patroli "Faktu" i Fundacji Nautilius.

Myślę, że tym, co w dużej mierze napędza ruch serwisom takim jak Google Maps, jest to, że ludzie z kosmicznej perspektywy zauważają rzeczy, których dotąd nie dostrzegali. W końcu satelita lata i nie czeka aż wszyscy się uśmiechną "ser" (u nas w wersji z przeciągłym eee w środku, za oceanem wystarczy zwykłe "cheese"), tylko pstryk! Strzela znienacka, kiedy nikt się nie spodziewa. Dopiero potem widać, że koło Juraty wszedł w kadr rybacki kuter JAS-43 i to akurat w tym pechowym momencie, kiedy uderzył w lewą burtę ruskiej łodzi podwodnej, która szła na głębokości peryskopowej, usiłując wypatrzyć, cóż to za dama opala się topless na tarasie wieży w ośrodku wypoczynkowym prezydenta RP ( http://maps.google.com/maps?q=sopot,+poland&ll=54.667282,18.731432&spn=0.058953,0.080316&t=k&hl=en" http://maps.google.com/maps?q=sopot,+poland&ll=54.667282,18.731432&spn=0.058953,0.080316&t=k&hl=en - wieża to ta kopuła z czerwonym dachem).

Dobra, żarty na bok! Zostawmy zdjęcia pierwszej damy "Super Expressowi", który już rok temu dowiódł, że potrafi robić lepsze zbliżenia i to w ciekawszych momentach (przynajmniej jeśli chodzi o prezydenckie zacisze w Juracie) niż satelity Google'a. Ale faktem (i wcale nie "Faktem") jest, że satelitarne zdjęcia, które możemy pobrać z sieci, mają w wielu rejonach naszego globu taką rozdzielczość, że można z nich odczytać ewentualne napisy wykoszone w polu kukurydzy. Firma Space Imaging, która tak jak Google umożliwia pobranie zdjęć satelitarnych, (tyle że nie za darmo), dopatrzyła się wśród setek fotografii, jakie codziennie przekazuje, zdjęć upraw kukurydzy gdzieś w Teksasie z wielką inskrypcją I LOVE DONNA.

Ale serwisy satelitarne to nie tylko narzędzie dla wszelkiej maści podglądaczy. Przynajmniej w USA i Kanadzie, gdzie Google oferuje dokładne zdjęcia, i odpowiadające im mapy, które mogą naprawdę ułatwić życie. Ze zdjęciami z satelitów skojarzona jest baza danych, obejmująca ulice, hotele, restauracje, atrakcje turystyczne. Łatwo naocznie przekonać się, gdzie je znaleźć, tym bardziej że Google potrafi wykreślić na zdjęciu trasę, jaką należy wybrać, aby dotrzeć prosto do celu. Bardzo dobra rzecz dla wzrokowców: łatwo dzięki temu sprawdzić, co naprawdę mijamy po drodze i przy którym budynku skręcić. Taka googlowa nawigacja satelitarna.

I choć mapy Polski są ciągle mocno niepełne, niektóre rejony naszego globu są fotografowane tak dokładnie i tak często, że nikt nie jest już w stanie w pełni tego wykorzystać. Space Imaging odnalazło przez ogłoszenie w lokalnej gazecie teksańskiego farmera, który pokochał Donnę. Donna chyba nie dotarła do kukurydzianego komunikatu. Rolnik pozostaje wolny. Bądźmy spokojni. Pewnie jeszcze coś wymyśli.


Zobacz również