Fighter Squadron: The Screamin

Wydawałoby się, że skoro Fighter Squadron pojawił się jako ostatnia z czterech gier o podobnej tematyce, to właśnie w nim znajdzie się wszystko to, co najlepsze. Niestety, pomimo że kilka elementów zasługuje tu na szczególne uznanie, to całość w niczym nie wyróżnia się od reszty pokrewnych mu symulatorów.

Wydawałoby się, że skoro Fighter Squadron pojawił się jako ostatnia z czterech gier o podobnej tematyce, to właśnie w nim znajdzie się wszystko to, co najlepsze. Niestety, pomimo że kilka elementów zasługuje tu na szczególne uznanie, to całość w niczym nie wyróżnia się od reszty pokrewnych mu symulatorów. Każda z tych czterech gier ma swoje zalety - European Air War, produkcji Microprose, ma rozbudowane kampanie, realistycznie odwzorowane bitwy powietrzne i dobrze oddaje atmosferę II Wojny Światowej; WWII Fighters błyszczy wspaniałą grafiką i rewelacyjnymi efektami dźwiękowymi; Combat Flight Simulator, produkcji Microsoftu, wszystkie elementy ma dobrze dopracowane, jednak nie wyróżnia się niczym szczególnym, natomiast Screamin' Demons ma z nich wszystkich najbardziej realistyczny model lotu.

W Fighter Squadron można uczestniczyć w dziewięćdziesięciu misjach na trzech frontach (Anglia, Niemcy i północna Afryka). Całość należy potraktować raczej jako symulator działań wojennych. Gra daje możliwość przełączania się pomiędzy poszczególnymi maszynami lecącymi w twojej grupie i zmiany eskadry pomiędzy misjami. Dzięki temu Screamin' Demons dobrze oddaje atmosferę walki podczas II Wojny Światowej.

Do dyspozycji gracza jest dziesięć rożnych maszyn. Wśród nich znajduje się m.in. amerykański P-51 "Mustang," brytyjski Spitfire i niemiecki Me262. W odróżnieniu od innych gier, istnieje możliwość pilotowania bombowców. Do naszych usług mamy amerykański B-17, brytyjski Lancaster i niemiecki Ju-88. Lot bombowcem jest o wiele ciekawszy, gdyż istnieje możliwość "przeniesienia się" pomiędzy pozycjami pilota i strzelca pokładowego.

Misje są dość zróżnicowane. Od najprostszych, jak patrole, aż po najtrudniejsze polegające na ochronie grupy bombowców, czy niszczeniu wyznaczonych celów. Niestety niezależnie od wykonywanego zadania jedna rzecz pozostaje bez zmian - w powietrzu nigdy nie znajduje się duża ilość samolotów. Najczęściej starcia odbywają się między grupą trzech bombowców i dwóch (do pięciu) myśliwców, z przeciwnikiem o podobnej sile. Nie oznacza to jednak, że walka jest monotonna - starcia naprawdę dostarczają dużo emocji.

Każdy samolot ma od dwudziestu do czterdziestu punktów, w których może nastąpić awaria. W zależności od rodzaju uszkodzenia, maszyna będzie zachowywała się zupełnie inaczej. Praktycznie każda część samolotu może zostać "odstrzelona". Wybuchy, podczas których elementy maszyny odlatują we wszystkich kierunkach również wyglądają rewelacyjnie.

Screamin' Demons wydaje się być raczej zbiorem kilku oddzielnych części, niż jednej, spójnej całości. Na uwagę zasługuje dobrze wykonany tryb multiplayer, który umożliwia spotkanie w sieci lub w Internecie do ośmiu graczy. Autorzy gry nie pomyśleli jednak o stworzeniu kampanii, łatwo można ulec dezorientacji przy przełączaniu się pomiędzy poszczególnymi samolotami. Podręcznik wykonany jest zbyt powierzchownie, a oprawa muzyczna pozostawia wiele do życzenia. Nie świadczy to zbyt dobrze o grze.

Jednak Screamin' Demons nie jest grą tak złą jakby się mogło wydawać. Pomimo wielu wad, jest to solidnie wykonany symulator, na którym z przyjemnością można wylatać wiele godzin.


Zobacz również