Final Fantasy VIII

Ósma część tej gry dostępna jest na razie jedynie na japońskim rynku, ale sądząc po napływających informacjach i mając w pamięci przebojową część siódmą, szykuje się kolejna rewolucja!

Bardzo dobrze pamiętam, jak w 1996 roku światowa prasa komputerowa zachwycała się japońską produkcją spod znaku RPG znaną jako FINAL FANTASY VII. Wtedy jeszcze nie interesowałem się tego typu produktami, a poza tym co mogło być niezwykłego w jakiejś gierce z mangową grafiką, na którą grupa jakiś skośnookich panów wydała kilkadziesiąt milionów dolarów? Nawet po oglądnięciu topornie wyglądających według mnie screenów jakoś nie mogłem się przekonać do tego tytułu. Dopiero rok później po premierze wersji na PC zobaczyłem, że nie doceniłem NAJLEPSZEJ gry tego świata!

Dziś mamy rok 1999, a ja niecałe dwa tygodnie temu po raz trzeci uratowałem Planetę przed Sepirothem. Jednak w tym tekście nie chcę szczegółowo opisać, jak tego dokonałem, ale przedstawić Wam ósmą część sagi FINAL FANTASY. Przez dość długi czas nie napływały żadne nowe wieści z odpowiedzialnej za grę firmy SQUARESOFT, więc część graczy powoli traciła wiarę, że "ósemka" kiedykolwiek się pojawi. Ale okazało się, że była to cisza przed burzą, bo oto składająca się z czterech płyt FF VIII dostępna jest już na rynku japońskim, a do Stanów Zjednoczonych i Europy ma trafić na przełomie sierpnia i września tego roku.

Najważniejszym czynnikiem mającym wpływ na jakość gry jest oczywiście fabuła. I na tym polu scenarzyści pracujący dla SQUARE znów pokazali mistrzostwo. Ogromna ilość intryg, wzbogacona o zaskakujące zwroty akcji oraz dodatkowy dreszczyk emocji w najważniejszych momentach, to najlepsza z możliwych kombinacji. Oczywiście nie zabraknie momentów, w których niejeden gracz uroni łzę lub głęboko się wzruszy. Wystąpią też zapewne jakieś przerażające motywy w stylu wnętrza reaktora Mako, gdzie trzymana była Jenova, w FF VII.

Wielu graczy od razu skazało poprzednią część sagi na stracenie, ze względu na mangową grafikę (dodatkowy argument: w części przygodowej bohater przedstawiany w formie "super deformed" - lekko zachwiane proporcje). W nowym FINAL FANTASY wszystko wygląda bardziej "amerykańsko" (czyt. normalnie), co powinno się podobać. Dodatkowo modele zostały obłożone ładnymi teksturami, dzięki czemu wyglądają jeszcze bardziej realistycznie. Reszta strony graficznej wykonana jest wręcz perfekcyjnie. Orgia kolorów podczas rzucania czarów, świetnie animowane sylwetki postaci oraz kapitalnie zrobione trójwymiarowe tła, to tylko niektóre ze wspaniałości oferowanych przez engine. Całości dopełniają robiące wrażenie renderowane sekwencje filmowe.

Również pod względem dźwiękowym gra prezentuje się bardzo dobrze. Znacznie zmieniła się forma podkładu muzycznego, który jest teraz znacznie lepszej jakości i od czasu do czasu można usłyszeć przyjemną dla ucha partię wokalną. Efekty natomiast pozostały w przeważającej większości w niezmienionej formie, chociaż pojawiło się kilkanaście nowych.

Podsumowując. FINAL FANTASY VIII jest jednym z poważniejszych kandydatów do gry roku 1999. Jeśli okaże się rzeczywiście taka dobra, to praktycznie sprawa tytułu mistrzowskiego jest już przesądzona (no, może trochę przesadzam). Ale zapewniam, że warto cierpliwie poczekać na europejską premierę.


Zobacz również