Firmowi hakerzy

Do utraty ważnych, korporacyjnych danych częściej przyczyniają się zatrudnieni w firmach pracownicy niż hakerzy.

Bezpieczeństwo firmowych danych zależy przede wszystkim od zatrudnionych w niej ludzi. Na nic zdadzą się firewalle, jeśli brak będzie odpowiedniego nadzoru nad systemem informatycznym wewnątrz instytucji. Takie wnioski przedstawiła amerykańska firma konsultingowa Interpact. Według jej analiz, większość "komputerowych przestępstw" to nie internetowe ataki anonimowych hakerów, ale zaniedbania lub umyślne działania osób zatrudnionych w firmach.

Agencja ubezpieczeniowa z Ohio podała, że w Stanach Zjednoczonych skradziono w ub.r. ponad 319 tys. przenośnych komputerów. Na ich dyskach były przecież gotowe projekty, dane finansowe, różne hasła czy numery telefonów dostępowych do firmowych sieci komputerowych. Według analiz IDC, to właśnie kradzieże laptopów stanowią największe ryzyko "utraty" cennych danych.

"Nakłady na oprogramowanie wykrywające ewentualne włamania do sieci oraz sprzętowe firewalle to strata pieniędzy. Większość strat powodowana jest zarówno przez umyślne, jak i nierozważne działanie osób wewnątrz firm. To nie hakerzy, ale nieodpowiedzialność pracowników stanowi właśnie największe zagrożenie" - twierdzi założyciel Interpact, Winn Schwartau, w swojej nowej książce Cybershock.


Zobacz również