Foveon X3, Sigma sD9

Po fali gorączkowego entuzjazmu nadszedł czas na chłodną ocenę. Rewolucyjny fotodetektor X3 firmy Foveon do aparatów cyfrowych i skanerów nie okazał się tak rewelacyjny, jak zapowiadano.

Po fali gorączkowego entuzjazmu nadszedł czas na chłodną ocenę. Rewolucyjny fotodetektor X3 firmy Foveon do aparatów cyfrowych i skanerów nie okazał się tak rewelacyjny, jak zapowiadano.

Zapisanie obrazu ostrego jak żyletka i wiernie oddającego kolory pozostało wyzwaniem nawet dla najnowszych skanerów i aparatów cyfrowych. Z powodu używania jednej warstwy czujników przesłoniętych kolorowymi filtrami wszystkie składowe kolorów obrazów: czerwony, zielony i niebieski, są nieco przesunięte względem siebie. Poza tym część światła, zamiast służyć do zmierzenia jego intensywności, jest zatrzymywana w filtrach i na ramkach. Te straty mogą być nadrobione większym wzmocnieniem, ale zwiększającym też szkodliwe szumy. Foveon, firma produkująca układy do rozpoznawania obrazu, obiecała zmienić ten niekorzystny stan rzeczy, wprowadzając nowe matryce nazwane X3. Rozmieszczenie w nich elementów światłoczułych w trzech warstwach miało gwarantować zmniejszenie strat światła, a co się z tym wiąże, ostrzejsze kontury i wierniejsze kolory, od oferowanych przez dotychczasowe technologie. Nie wszystkie obietnice znalazły potwierdzenie w wynikach testów. Zdjęcia próbne wykonaliśmy pierwszym aparatem z nową matrycą X3, Sigma SD9. Ostrość okazała się bardzo dobra, ale nie wszystkie kolory dokładnie odpowiadały oryginalnym barwom. Zdjęcia wykonane Sigmą wyposażoną w 3,4 miliona pikseli porównaliśmy ze zrobionymi 6,1-megapikselowym Nikonem D100, wyposażonym w tradycyjne fotoczujniki CCD. Oba aparaty są jednoobiektywowymi lustrzankami, przeznaczonymi dla zawodowców i zaawansowanych hobbystów. Decyzji o takim zakupie nie podejmuje się z dnia na dzień, obie kamery są drogie, na dodatek ich ceny nie obejmują obiektywów ani kart pamięci. W obu modelach wykorzystaliśmy największą dostępną rozdzielczość, 2268 x 1512 w Sigmie i 3008 x 2000 punktów w Nikonie.

Anatomia trzeciego iksa

X3 kontra CCD. Różnice w budowie i działaniu

X3 kontra CCD. Różnice w budowie i działaniu

Charakterystyczne cechy obu konkurujących technologii zawiera ramka "Jak to działa". W starszej z nich, wszechpanującej dotąd w aparatach cyfrowych, kamerach i skanerach, używa się jednowarstwowych matryc światłoczułych zbudowanych w technologii CMOS, CIS albo CCD. Pojedyncze elementy składowe takiej matrycy nie reagują na kolory, więc aby wydobyć tę informację z obrazu, komórki światłoczułe przykrywa się filtrem przepuszczającym jedną z barw podstawowych.

W takiej trzykolorowej szachownicy piksel czerwony sąsiaduje z niebieskim i zielonym. Każdy z elementów mierzy intensywność swojej składowej, z których następnie buduje się obraz w skali makroskopowej. Na dobrą sprawę do syntezy koloru w jednym punkcie potrzeba danych co najmniej z trzech czujników. Jednak nie są one dokładnie w tym samym miejscu, ale nieco przesunięte względem siebie. Skutkiem są problemy z ostrością.

Mozaikowa, jednowarstwowa budowa matrycy powoduje także małą wydajność. Element jednego koloru nie odbiera informacji o pozostałych składowych, które są przez to tracone. Mniejszą ilość światła trzeba kompensować metodami dobrze znanymi z tradycyjnej fotografii - przedłużeniem czasu ekspozycji, większym otworem przesłony, światłem sztucznym. Można jeszcze zwiększyć wzmocnienie, ale kosztem powiększenia szkodliwych szumów.

Pomimo stosowania zaawansowanych algorytmów wad matrycy jednowarstwowej nie udaje się skorygować do końca. Czasem korekcja wręcz pogarsza jakość, pojawiają się obiekty niewystępujące w oryginale, są kłopoty z ostrością i oddaniem różnych stopni szarości, spod których wystają kolorowe otoczki. W matrycy X3 wykorzystano wnikanie poszczególnych kolorów na różną głębokość do płytki krzemowej. Najbliżej powierzchni wchłaniany jest niebieski, głębiej zielony, na końcu czerwony. Wystarczy więc umieścić czujniki na odpowiedniej głębokości, aby trzykrotnie zmierzyć kolorowe składowe tego samego promienia. Nie ma strat, przesunięć, pogorszenia ostrości. Tyle teoria.

Żyletka w zasięgu ręki

Przynajmniej w odniesieniu do ostrości teoria się potwierdziła. Pod tym względem zdjęcia wykonane Sigmą były lepsze. Już przy powiększeniu 150-procentowym na fotografiach robionych Nikonem ujawniały się zamazane szczegóły, podczas gdy obraz z Sigmy pozostawał bez skazy. O wiele mniejsze interferencje kolorów otaczały szare przepływy i figury i czarny tekst.

W wypadku kolorów werdykt nie może być jednoznaczny. Widać to na załączonych zdjęciach. Tak jak zaleca Foveon, SD9 pracowała w trybie automatycznym. Prawidłowo oddano cienie czerwieni i zieleni, ale żółcie i pomarańcze wyglądają jak wyprane. Ogólnie zdjęcia wykonane SD9 były ciemniejsze, a i kolory nie wzbudziły naszego zachwytu. Fotografie z Nikona były natomiast za bardzo żółte. Nikon okazał się prostszy, bardziej intuicyjny w obsłudze. Nie spodobała się nam jednak próba narzucenia nowego formatu pliku przez Foveona. Aparat zapisuje zdjęcia w oryginalnym formacie X3, którego żaden ogólnodostępny program graficzny nie przeczyta. Trzeba korzystać z dość topornego edytora Sigma Photo Pro i z jego pomocą przekonwertować zdjęcia na format JPEG lub TIFF, aby wreszcie móc zająć się ich edycją w ulubionym kombajnie.

produkt: Foveon fotodetektor X3, aparat cyfrowy Sigma SD9

producent: Sigma, http://www.sigma-photo.pl

cena: 8900 zł (body)

konkurenci: Canon EOS 10D, Nikon D100

dystrybutor: Hama Polska, http://www.hama.pl

kontakt: tel. (061) 663 88 55

za:

Doskonała rozdzielczość, 3,4 mln pikseli porównywalne do 6 mln, funkcja undelete, łącza FireWire i USB, prosty interfejs obsługi.

przeciw:

Przerysowanie kolorów (niebo), słaba ekspozycja na długich czasach, zbyt ciężki.


Zobacz również