Fusion, czyli spełnione obietnice AMD

Po kilku latach zapowiedzi AMD wprowadza na rynek platformę Fusion. Pierwsze testy wykazują, że warto było na nią czekać. Sprawdziliśmy, jakie oferuje możliwości, wydajność i energooszczędność, a uzyskane wyniki porównaliśmy z analogiczną platformą Intela.

Od chwili przejęcia przez AMD producenta układów graficznych ATI oczekiwaliśmy niecierpliwie na zapowiedziane procesory z natywnie zintegrowanym rdzeniem graficznym, czyli APU (Accelerated Processing Unit). Po pięciu latach zapowiedzi możemy się wreszcie przekonać, czy szumne deklaracje mają pokrycie w rzeczywistości. Na rynek trafiły układy AMD Fusion.

APU - procesor przyszłości

AMD Fusion rodziły się nie tyle w bólach, co powoli. Zapowiadane jako rewolucja jakoś nie mogły trafić do domowych komputerów, ale - uprzedzając konkluzję artykułu - warto było na nie czekać. Otrzymujemy produkt dopracowany i przewyższający ofertę konkurencji, czyli Intela, z jego platformą Atom, nawet w połączeniu z układami NVIDIA ION.

Zobacz również:

APU (dla uproszczenia w dalszej części będziemy ten układ nazywać procesorem, cały czas pamiętając, że jest to CPU + GPU, czyli niezwyczajny CPU) nosi kodową nazwę Bobcat. Przypisane tradycyjnie do CPU jednostki obliczeniowe wywodzą się z dość starych, ale doskonałych, a przy tym gruntownie zmodernizowanych skaldów AMD K8. Jednakże architektura procesora znacząco odbiega od klasycznych rozwiązań. CPU i GPU zostały w nim całkowicie zintegrowane, przy czym większość krzemu zajmują jednostki graficzne, co nie może dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę budowę znanych dotychczas, oddzielnych układów tego typu.

AMD wprowadza APU dwóch typów: serię E - układy dwurdzeniowe o wartości TDP 18 W i serię C - jednordzeniowe o TDP 9 W. Testowana przez nas platforma obejmuje układ AMD E350 o częstotliwości pracy rdzeni 1600 MHz.

Platforma testowa (główne elementy)

Pamięć: AData 2 x 1 GB DDR3 1333 MHz

Twardy dysk: Seagate Barracuda 7200.10 320 GB

System operacyjny: Windows Vista 32-bit

Sam procesor wykonano w procesie technologicznym 40 nm. Ma dwa rdzenie i dwupoziomową pamięć podręczną: L1 o pojemności 32 KB na rdzeń i L2 o pojemności 512 KB również na każdy z rdzeni. Nie będzie miał problemów z obsługą 64-bitowych systemów operacyjnych. W celu ograniczenia poboru mocy zintegrowany kontroler pamięci działa w trybie jednokanałowym (64-bit). Obsługuje moduły DDR3 800 i 1066 MHz, choć istnieje możliwość uruchomienia pamięci także z częstotliwością 1333 MHz.

Znacznie bardziej interesujący jest zintegrowany układ graficzny. Ten znajdujący się w opisywanym procesorze nosi nazwę HD 6319. Zawiera 80 zunifikowanych jednostek przetwarzania, co w tego typu konstrukcji musi budzić podziw. Układ jest zgodny z DirectX 11, a to gwarantuje mu długowieczność bez konieczności modernizacji i zarzutów o wspieranie starszych technologii. Ma jednostki tesselujące, a jego architektura opiera się na Radeonach z serii 68XX. Częstotliwość pracy części graficznej układu wynosi 492 MHz. Podobnie jak w dużych Radeonach HD 6XXX, także w nim znajduje sie układ UVD (Unified Video Decoder) w wersji 3.0. Zadaniem UVD jest odciążenie rdzeni procesora podczas przetwarzania materiału wideo. Zajmuje się kodowaniem, transkodowaniem i renderingiem. Obsługuje formaty MPEG-2/4, DivX, XviD, może dekodować materiały H.264/MPEG-4 AVC.

W tym miejscu warto wspomnieć o najbardziej rewolucyjnej istocie AMD Fusion. Otóż według firmy integracja nie dotyczy wyłącznie fizycznej architektury układu. Najważniejsze jest to, że część obliczeniowa i graficzna mają się wspierać w każdym zadaniu, gdy będzie to możliwe. Jeśli założenie to zostanie zrealizowane w praktyce i otrzyma odpowiednie wsparcie twórców oprogramowania, to łączne możliwości układu mogą być znacznie większe niż tradycyjnie pojmowana suma mocy obliczeniowej poszczególnych jego części.

Znakomite platformy

Ontario-Zacate – większą część układu zajmuje rdzeń grafi czny, ale nawet samo pisanie o podziale na GPU i CPU to w tym wypadku nadmierne uproszczenie.

Ontario-Zacate – większą część układu zajmuje rdzeń grafi czny, ale nawet samo pisanie o podziale na GPU i CPU to w tym wypadku nadmierne uproszczenie.

Wprawdzie nie w niewielkich desktopach ma się najlepiej sprawdzać nowy układ AMD, ale my mieliśmy okazję przetestować go właśnie w takim zestawie. Nowa i tak nowoczesna w założeniu platforma musi mieć zupełnie inny chipset niż dotychczas stosowane do procesorów AMD. Sercem testowanej przez nas platformy Gigabyte E350N-USB3 jest chipset AMD Hudson-M1.

Ponieważ niemal wszystkie funkcje tradycyjnie obsługiwane przez mostek północny, znalazły się w samym APU, chipset wypełnia zadania mostka południowego. Układ ten wykonywany jest w technologii 65 nm i pobiera od 2,7 do 4,7 W mocy. Jego możliwości nie pozostawiają nic do życzenia. Obsłuży sześć złączy do napędów SATA pracujących w najwydajniejszej specyfikacji 6 Gb/s, a ponadto 14 gniazd USB 2.0. Platformy tego typu z założenia korzystają z rozwiązań zintegrowanych, więc mniej istotna jest liczba obsługiwanych linii PCI Express. Dlatego cztery takie linie, z którymi radzi sobie AMD Hudson, to wystarczająca liczba.

Gigabyte E350N-USB3 wykorzystuje dużą część tego, co oferuje chipset. Ma cztery złącza do napędów SATA 6 Gb/s. Całkowicie logiczna jest rezygnacja z obsługi standardu ATA i przedpotopowego FDD. Dwa gniazda modułów DDR3 obsłużą łącznie do 8 GB RAM-u. Na tylnym panelu płyty umieszczono: gniazdo PS2 myszy i klawiatury, sześć gniazd minijack, optyczne SPDIF, po jednym D-Sub, DVI i HDMI. Znajdujące się tuj gniazdo RJ-45 obsługiwane jest przez kontroler Realtek RTL8111E Gbit LAN. Cztery gniazda USB 2.0 (kolejne cztery można podpiąć do złączy na płycie) obsługuje chipset, natomiast dwoma USB 3.0 zajmuje się układ Renesas D720200. Gniazda DVI i HDMI pozwalają na wyświetlanie obrazu w rozdzielczości do 1920x1200 punktów.

W przeciwieństwie do płyt platformy Intel Atom, na opisywanej znalazł się bardzo dobry kodek dźwiękowy Realtek ALC892. Co więcej, na płycie umieszczono nawet gniazdo PCI Express x16 do kart graficznych, jeśli grafika zintegrowana przestanie wystarczać. Ze względu na ograniczenia chipsetu, pracuje ono wprawdzie w trybie x4, ale nie ma to dużego wpływu na wydajność systemu graficznego.

Ciepło z chipsetu i procesora odbiera spory radiator, wspomagany przez maleńki wentylator. Płytę wykonano z doskonałych komponentów, czego gwarantem jest specyfikacja UltraDurable 3.0. Oferuje nawet podwójny BIOS, który zapewnia sterowanie wszystkimi funkcjami płyty, a nawet umożliwia przetaktowanie rdzeni procesora i zintegrowanego układu graficznego. Zmienić można nie tylko częstotliwośći pracy, ale także napięcie zasilania części APU, chipsetu i pamięci. Już to daje bardzo dużą przewagę nad platformami Intel Atom.

Wielkie brawa za genialną koncepcję

Idea połączenia w jednym układzie CPU i GPU nie jest ani oryginalna, ani rewolucyjna - została przecież zrealizowana po raz pierwszy przez Intela w procesorach z serii Core i3, później i5 i i7, a od stycznia tego roku jest dostępna w udoskonalonej wersji w układach Sandy Bridge. Jednak pomysł AMD różni się od realizacji intelowskich zasadą pracy całego układu - części obliczeniowa i graficzna współpracują ze sobą w różnego typu zadaniach, zamiast przyjmować oddzielnie dotychczasowe role. Dzięki temu sprawność działania całości jest o wiele większa niż wynikałoby to z prostego zsumowania mocy obliczeniowej poszczególnych jej elementów. W tym aspekcie nowe nazewnictwo wprowadzone przez AMD, zgodnie z którym sercem platformy Fusion jest nie "tradycyjnie pojmowany" CPU, lecz APU, nabiera właściwego znaczenia i wydaje się jak najbardziej słuszne i logiczne.


Zobacz również