Ghost Master

Wciągający, że aż strach, Ghost Master dostarczy ci rozrywki na długie godziny.

Wciągający, że aż strach, Ghost Master dostarczy ci rozrywki na długie godziny.

Ghost Master jest grą strategiczną, rozgrywaną w czasie rzeczywistym, lecz trudno porównać go do jakiegokolwiek RTS-a - czy w ogóle do jakiejkolwiek innej gry, Twoim zadaniem, jako urzędnika Komitetu Nawiedzających, jest uporządkowanie spraw świata duchów w miasteczku Gravenville. A to nie lada wyzwanie, bo sporo się namieszało w życiu po życiu w tej miejscowości. Wiele zjaw jest uwięzionych i nie może zaznać spokoju. Dlatego zostajesz wysłany do Gravenville - masz zaprowadzić tam porządek. Na starcie dostajesz do pomocy kilka duchów, lecz w miarę postępów w grze szeregi twoich pomocników powiększają się o istoty uwolnione w trakcie misji. Również zadania stają się coraz trudniejsze, a czas ich realizacji jest bardzo ważny, gdyż w dużej mierze od niego zależy, jakie moce zdobędą w przyszłości służące ci stwory.

Bank plazmy

Kluczową sprawą dla twojego działania jest ilość ektoplazmy (czy krócej "plazmy", którą mogą wykorzystać duchy). Im więcej jej jest w otoczeniu, tym więcej zjaw możesz zaangażować jednocześnie i tym potężniejszymi mocami mogą się posługiwać. Zasoby plazmy zdobywasz w prosty sposób: strasząc ludzi. Gdy się boją, jej ilość rośnie. A w chwilach spokoju, kiedy nic się nie dzieje, jej poziom opada. Jeśli spadnie poniżej twoich aktualnych "wydatków", zaczynasz straszyć na krechę i po krótkim czasie przegrywasz scenariusz.

W naszych zamkach straszą białe damy, a Amerykanie, którzy zamków nie mają, zadowalają się zieloną damą straszącą w kuchni.

W naszych zamkach straszą białe damy, a Amerykanie, którzy zamków nie mają, zadowalają się zieloną damą straszącą w kuchni.

Jeżeli mocno wystraszysz śmiertelnika, zemdleje, popadnie w paranoję albo oszaleje. Gdy opuści go odwaga, ucieknie z domu, gdzie pieprz rośnie. A nie zawsze o to chodzi. Czasami trzeba uważnie obchodzić się z ludźmi, gdyż zadanie nie polega na tym, aby ich wypłoszyć, lecz by odpowiednimi akcjami zmusić ich do wykonania pewnych czynności. Wtedy zaczyna się kombinowanie: nie można ich przestraszyć za mocno, bo uciekną, ale muszą się trochę bać, bo w przeciwnym razie nie będzie plazmy, za pomocą której mógłbyś działać. Są też niedowiarkowie, na których sztuczki twoich podwładnych nie robią wrażenia. Wtedy trzeba najpierw subtelnie podbudować ich wiarę w zjawiska paranormalne, a potem zachować się stosownie do okoliczności. Najgorzej sprawy się układają, gdy trafisz na jednego z tych osobników, którzy wiedzą , z czym mają do czynienia, i są przygotowani do walki - egzorcyści czy pogromcy duchów. Tych trzeba omijać łukiem, a jednocześnie dążyć do wytyczonego celu.

Oprócz plazmy, używanej w trakcie misji, jest jeszcze złota plazma będąca twoim wynagrodzeniem za ukończenie scenariusza i premią uzależnioną od sposobu zwycięstwa. Na koniec misji program sprawdza, czy wykonałeś zadania, uwolniłeś wszystkie zjawy, ile razy sprawiłeś, że ludzie krzyczeli, mdleli, uciekali czy popadli w obłęd. Jeszcze ważniejszy jest czas, w jakim udało ci się wykonać zleconą misję - im szybciej ukończyłeś scenariusz, tym wyższa jest wartość, przez którą mnożone są zebrane punkty. Złota plazma to cenna zdobycz, bo między misjami możesz skorzystać z domu ćwiczeń i nauczyć duchowych pracowników nowych mocy. Jeśli bardzo się postarasz, będzie cię stać na nowe sztuczki.

Ciekawa jest opcja ponownego przejścia ukończonych scenariuszy w ramach tej samej gry. Jeśli w którymś momencie uznasz, że twoja ekipa mogłaby wywalczyć dodatkowe punkty, rozgrywasz misję ponownie. Oczywiście, masz do dyspozycji te same zasoby, co wcześniej. Jednak uda ci się osiągnąć coś więcej niż przy poprzednich podejściach, masz ułatwiony start w kolejnych zadaniach.

Widmo recenzenta

Przez moje ręce co miesiąc przewija się x najrozmaitszych gier komputerowych. Większość z nich to produkty pozostawiające wiele do życzenia, a co gorsza niejednokrotnie także wtórne i nudne. Dlatego z ogromną radością gram teraz w Ghost Master, który wyrwał mnie z rutyny i udowodnił, że można jeszcze w tej branży zrobić coś oryginalnego i na najwyższym poziomie. Niech mają to na uwadze ci producenci, przy których grach grozi mi śmierć z nudów. Jeśli zapomną, może się bowiem zdarzyć, że będę ich straszyć po nocach. A mam w tym coraz większe doświadczenie.

Jerzy Rzymowski


Zobacz również