Godzilla jest w każdym z nas

Może od razu warto rozprawić się z pewnym rozpowszechnionym, a całkowicie nieuzasadnionym przekonaniem, wedle którego nie istnieje nic takiego jak Godzilla.

Może od razu warto rozprawić się z pewnym rozpowszechnionym, a całkowicie nieuzasadnionym przekonaniem, wedle którego nie istnieje nic takiego jak Godzilla.

W tym krótkim omówieniu adresowanym do miłośników kina postaram się przedstawić wyniki badań, jakie prowadzimy w Instytucie Godzilli. Możliwość zwrócenia się do szerokiej publiczności jest szczególnie cenna, jako że pozwoli wszystkim zapoznać się ze współczesnym stanem badań, uchylić nie mające nic wspólnego z nauką mity, a wreszcie ukazać rzeczywiste perspektywy rozwoju badań. Polska premiera najnowszej produkcji Toho Inc. - inicjującego nową serię opowieści Powrotu Godzilli - stanowi też znakomity przyczynek do refleksji nad wartością materiału filmowego. Ale na początek - garść faktów.

Chłopiec czy dziewczynka?

Pogląd, że Godzilla nie istnieje traci już ostatnich zwolenników, ma bowiem charakter całkowicie anaukowy, a może nawet antynaukowy. Istnienia Godzilli nikt obecnie poważnie nie kwestionuje. Ludzie nastawieni bardziej krytycznie z niechęcią, a początkowo śmiechem traktowali opowieści o Godzilli. Doszukiwano się najbardziej niekiedy nienaturalnych wyjaśnień śladów jej działań, byle tylko nie przyznać zjawisku realności. Na szczęście, ów okres nieporozumień mamy już za sobą: gwoździem do trumny było pojawienie się MechaKingGhidorah. Kwestionowaniu jego bytu eliminatywiści poświęcili całą energię, spychając Godzillę - jako zjawisko bardziej wiarygodne - na margines swoich zainteresowań. Któryż to raz okazuje się, że rzeczywistość przerasta najbardziej, zdawać by się mogło, niezwykłe oczekiwania ludzi.

Rozwiawszy tę wątpliwość1, przejdźmy do skrótowej prezentacji naszego bohatera. Zacząć może warto od kwestii językowych, te bowiem niejednokrotnie stanowiły źródło wielu nieporozumień. Otóż Godzilla jest nazwą gatunku, a nie imieniem własnym. Istnieje szereg osobników "G" (w dalszej części artykułu będziemy używać tego symbolu na oznaczenie wszystkich Godzilli), a nam znane były trzy spośród nich. Żeński charakter słowa jest w oczywisty sposób mylny - tak jak nie wszystkie żmije są rodzaju żeńskiego, tak i nie każda Godzilla jest samicą. Tradycyjnie określa się je - tzn. jednostki, z którymi mieliśmy do czynienia - jako osobniki męskie, aczkolwiek sprawa nie jest tak do końca oczywista. Istnieje nawet hipoteza, że osobniki żeńskie są zupełnie inne od męskich2. Umysły skłonne do abstrakcyjnych spekulacji sugerowały nawet, że żeńskie Godzille są nam znane od dawna, być może otaczają nas nawet na co dzień, choć nie jesteśmy świadomi ich istoty. Domysły te są raczej ciekawostkami teoretycznymi i nie znajdują prowizorycznego choćby oparcia w zebranym materiale faktograficznym. Reasumując: znane nam osobniki "G" są prawdopodobnie rodzaju męskiego, aczkolwiek dane są tu dość skąpe, i być może okaże się, że kategoria standardowo rozumianej płci nie ma w ogóle do Godzilli zastosowania.

Żołądek vs. reaktor

Skąd zaś wzięły się owe osobniki? Jest niemal pewne, że istnieją od bardzo dawna. Wywodzą się od wielkich jaszczurów, a hipotezę, iż "G" są płazami odrzucono stanowczo. Na pewno ważną cezurą w ewolucji gatunkowej było podjęcie przez ludzi prób z bronią atomową. Istotnej roli reakcji łańcuchowych w ewolucji i życiu Godzilli nie kwestionuje nikt. Powszechnie wyciąga się stąd wniosek, że to wskutek wybuchów jądrowych na Pacyfiku "G" ewoluowały i przybrały dzisiejszą postać. Jednoznacznie wskazuje się na wpływ promieniowania jądrowego jako źródło niebieskiego śmiercionośnego promienia Godzilli. Nie ma nawet cienia konkurencyjnej koncepcji natury i genezy owego promienia, a zbieżność czasowa pierwszego ataku Godzilli z podjęciem szeroko zakrojonych prób na Pacyfiku okazała się przekonująca.

Lata 90. przyniosły przełom w badaniach nad układem trawiennym (wspaniałą pracę Instytutu Godzilli świetnie oddano w Godzilla kontra Destruktor). "G" nie mają tradycyjnie rozumianego układu żywieniowego, a zamiast tego dysponują czymś w rodzaju naturalnego reaktora jądrowego. Wyjaśnia to niespożytą energię "G". Między bajki należy wobec tego włożyć opowieści, by pożerały ludzi. Owszem, dochodziło do wypadków ukąszeń (niestety, nieodmiennie tragicznych dla ofiar), ale o pożeraniu mowy być tu nie może.

Omówiwszy skrótowo podstawowe zagadnienia, jak geneza, odżywianie, rozmnażanie, zastanówmy się nad dorobkiem kinematografii.


Zobacz również