Gry ponownie w roli kozła ofiarnego

Po raz kolejny podniosły się głosy przeciwko "brutalnym" grom komputerowym, które rzekomo stanowią jedno ze źródeł deprawacji młodzieży. Tym razem, inicjatywa zakazu sprzedaży gier z gatunku strzelanek wyszła od polityków niemieckich.

Dyskusja rozgorzała po ostatnim wstrząsającym wydarzeniu w niemieckiej szkole w Emsdetten. Jeden z jej uczniów, osiemnastoletni Sebastian Bosse, wtargnął do budynku szkoły i zaczął strzelać do przebywających w niej uczniów. Zranił 27 osób, po czym popełnił samobójstwo.

Media podsycają atmosferę informując, że sprawca tragedii spędzał dużo czasu przy grach akcji. Według wielu osób mogło to mieć wpływ na jego decyzję o dokonaniu masakry.

Podobne opinie szybko stały się doskonałym materiałem dla moralistów. Christa Stevens z bawarskiego Ministerstwa Pracy, Spraw Socjalnych, Rodziny i Kobiet postuluje by wprowadzić całkowity zakaz sprzedaży "brutalnych" gier wideo oraz zabawy w gry terenowe jak np. paintball.

Opinię tę, w dużej części, podzielają także inne, wpływowe osoby - między innymi przewodniczący Niemieckiego Związku Nauczycieli Josef Kraus, przewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu Wolfgang Bosbach oraz brandenburski szef MSW Joerg Schoehnbohm.


Zobacz również