Hipermarketowy horror - zakup kontrolowany czyli test hipermarketów i supermarketów elektronicznych

Przestarzałe konfiguracje, pracujące pod kontrolą archaicznego systemu DOS. Chaos i niekompetencja obsługi. Brak podstawowych informacji technicznych i niejasne zasady udzielania gwarancji. Promocje, niskie ceny, możliwość zakupów ratalnych oraz... zaopatrzenia się w pirackie oprogramowanie. Oto, co może spotkać klientów decydujących się na zakup komputera w supermarkecie.

Przestarzałe konfiguracje, pracujące pod kontrolą archaicznego systemu DOS. Chaos i niekompetencja obsługi. Brak podstawowych informacji technicznych i niejasne zasady udzielania gwarancji. Promocje, niskie ceny, możliwość zakupów ratalnych oraz... zaopatrzenia się w pirackie oprogramowanie. Oto, co może spotkać klientów decydujących się na zakup komputera w supermarkecie.

Komputer to wyposażenie obowiązkowe coraz większej rzeszy Polaków. Co prawda daleko nam jeszcze nawet do europejskich średniaków w liczbie komputerów przypadającego na przeciętną rodzinę, jednak, jak wskazują analizy rynku, wzrost na rynku PC (zarówno w segmencie komputerów stacjonarnych, jak i przenośnych) jest widoczny i systematyczny. Kupno komputera, szczególnie w dzisiejszych czasach, nie jest wbrew pozorom łatwe i przyjemne. Coraz większa popularność zakupów pecetów w supermarketach skłoniła nas do zainteresowania się tym procederem. „Blaszak” dostępny pomiędzy działami mięsnym i warzywno-owocowym ma kusić nabywcę niską ceną i łatwością zakupu. Nie trzeba go samodzielnie składać, nie trzeba też martwić się o dostępność - bierzemy pudło z pecetem z regału i udajemy się do kasy. Koniec, kropka. Ale czy aby na pewno jest to takie proste?

Giełda ofert

Zaawansowani użytkownicy, mający w jednym paluszku wiedzę na temat budowy wewnętrznej peceta, samodzielnie mogą kupić poszczególne podzespoły i w kilkanaście, góra kilkadziesiąt minut złożą swojego własnego peceta. Taki sposób wejścia w posiadanie komputera ma swoje wady i zalety. Do wad należy zaliczyć: konieczność dysponowania odpowiednią wiedzą, czas poświęcony na szukanie i kupno (często w różnych miejscach) poszczególnych komponentów, a także czas niezbędny do złożenia komputera. Nie należy także zapominać o tak prozaicznej rzeczy, jak możliwość zniszczenia niektórych komponentów komputera podczas próby samodzielnego montażu. Procesor czy pamięci można bardzo łatwo uszkodzić, zdarzają się także przypadki złamania płyt głównych czy kart graficznych. Zalet też jest sporo - dłuższa gwarancja (podzespoły często mają 2-3 letnią gwarancję, a komputer jako całość - najczęściej roczną), świadomy wybór podzespołów oraz możliwość skompletowania komputera w atrakcyjnej cenie.

Wydawałoby się, że zdecydowanie prościej jest udać się do sklepu i zdjąć z półki gotowy, złożony komputer. Tyle, że wiele osób zdaje sobie sprawę, że i ten sposób zakupu ma swoje wady: brak możliwości samodzielnego dobrania komponentów, konieczność zaufania sprzedawcy, który nie zawsze zaproponuje nam optymalną konfigurację, a także, co bardzo istotne, często krótsza gwarancja udzielana na cały zestaw, niż dawana przez dystrybutorów na poszczególne komponenty. Taki komputer może być także droższy niż składany samodzielnie z części kupionych okazyjnie u różnych sprzedawców.

Komputer można kupić zarówno w specjalizowanym salonie czy internetowym sklepie komputerowym, jak również w hipermarkecie o szerokim asortymencie produktów (Auchan, Geant, Tesco, Leclerc, Real) czy też w specjalistycznym hipermarkecie oferującym elektronikę (Media Markt czy Mega Avans). Pod lupę wzięliśmy hipermarkety "ze wszystkim" oraz Media Markt i Mega Avans.

Zakup kontrolowany

Pod pozorem zamiaru kupna komputera dla siostrzeńca na komunię, udając zwykłych klientów, nie obeznanych z tematyką komputerów, sprawdziliśmy: poziom i kompetencje obsługi, szerokość asortymentu oraz jego jakość, cenę i warunki gwarancyjne. Musieliśmy zachować umiar naszej pozorowanej niekompetencji, bowiem zależało nam także na sprawdzeniu wiedzy sprzedawców, a w tym celu musieliśmy zadawać także bardziej dociekliwe pytania. Znając zarzuty zgłaszane przez czytelników odnośnie zakupu komputerów w supermarketach sprawdziliśmy także, czy zakupy odbywają się w sposób w pełni legalny i czy dostępne tam towary są konkurencyjne wobec produktów sprzedawanych w specjalistycznych, salonach komputerowych lub na giełdach komputerowych.

Wnioski wynikające z naszego testu sklepów należy interpretować na różnych płaszczyznach. Część z nich to spostrzeżenia ogólne, które można odnosić do konkretnego sklepu, czy też nawet swego rodzaju modelu sprzedaży. Drugi poziom wniosków wynika już z naszych doświadczeń z konkretnymi sprzedawcami. Co prawda, to pracownicy stanowią o wizerunku firmy, jednak może się zdarzyć, że akurat trafi się wśród nich czarna owca, która wypaczy obraz sklepu w oczach klienta. Tak czy inaczej, nasza wyprawa do warszawskich supermarketów była wielce pouczająca, interesująca i momentami bardzo zabawna.

Wybraliśmy kilka modelowych hipermarketów zlokalizowanych na warszawskim Ursynowie, w podwarszawskim Piasecznie, Media Markt na Pradze oraz warszawski Mega Avans, jedną z dwóch placówek tego typu w Polsce (drugi jest w Poznaniu). Wkraczając do hipermarketu z zamiarem „kontrolowanego” zakupu komputera mieliśmy z góry założony plan i kilka stałych punktów do sprawdzenia.

Wcielając się w typowego klienta, po zlokalizowaniu stoiska komputerowego, w pierwszej kolejności zwracaliśmy uwagę na sposób przygotowania ekspozycji. Tu nie ma reguły. W supermarketach -nazwijmy je „ogólnoproduktowych” - komputery ustawione były bez ładu i składu. Obudowa umieszczona była na piramidzie kartonów kryjących w sobie pecety gotowe do załadowania na sklepowy wózek. Zazwyczaj informacja o konfiguracji peceta była niestety bardzo lakoniczna. Standard to określenia typu, C 2,4, HDD 40 GB, 128 MB RAM, zintegrowana karta dźwiękowa, GeForce 4. Dla osób wydających na komputer niemałe w końcu pieniądze nie są to informacje wystarczające. Nie dowiedzą się one, z części jakich producentów składa się komputer, nie poznają też jego dokładnych parametrów (czy pamięci to DDR266, 333 czy 400, a dysk SATA czy IDE, nie mówiąc już o tym, który rodzaj GeForce 4 znajduje się w środku składaka).

Hipermarkety często pozwalają na kupienie promocyjnego zestawu złożonego z komputera, drukarki i monitora. O komputerze dowiecie się mniej więcej tyle co napisaliśmy powyżej, natomiast o drukarce i monitorze nie dowiecie się już nic. Przynajmniej nie bez dopytania sprzedawcy. Będąc w podwarszawskim Auchan zapragnęliśmy wypytać sprzedawców o promocyjny zestaw Optimus BlueLine Quattro XL-2600 + Mon+AIO (dokładnie tak został opisany. Po stojącej obok obudowy drukarce domyśliliśmy się, że to właśnie ona kryje się pod „kodową” nazwą AIO. Monitora jednak obok nie było, natomiast zestaw stał na całej stercie monitorów różnych marek. Sprzedawca, zapytany o to, czy stojąca obok drukarka Lexmarka to właśnie model, który dostajemy w promocji bez wahania odpowiedział że to nie jest ten produkt. To co najmniej ciekawa strategia sprzedaży. Jaka drukarka dodawana jest w promocji? - tego do dzisiaj nie wiemy, sprzedawca prawdopodobnie także. Podobnie było z promocyjnym monitorem. Sprzedawca wiedział, że z pewnością nie jest to któryś z monitorów na których pudłach stał oferowany zestaw. Na pytanie o pokazanie konkretnego modelu, zaprowadził nas do alejki z monitorami i pokazując na rząd białych wyświetlaczy CRT powiedział, tu cytuję: ”wizualnie podobny do tych monitorów. Podobnej klasy.” Czyli wiemy już wszystko. Biaława obudowa i wyświetla obraz. Może się to Wam wydawać nieprawdopodobne, ale opisany sprzedawca uplasował się na czele rankingu sprzedawców hipermarketowych. Do jego „zalet” można zaliczyć to, że pomimo, iż nie miał specjalnej wiedzy na temat konfiguracji poszczególnych modeli komputerów, to patrząc na dość precyzyjne opisy zamieszczone na ich opakowaniach powtarzał ciągi zapisanych tam znaków. W Auchan odkryliśmy jeszcze jedną prawidłowość. Hipermarkety mają najczęściej podpisane umowy z konkretnymi dostawcami komputerów. W Auchan można np. nabyć tylko pecety Optimusa (specjalna, supermarketowa marka BlueLine), natomiast w Tesco są to komputery NTT i Action. Supermarkety z elektroniką są już bardziej otwarte na dostawców, chociaż i tam dominują produkty NTT. Powód jest prosty. Duzi producenci jako jedyni mogą pozwolić sobie na kredytowanie zakupu komputerów przez klientów oraz na zejście z marżą tak nisko, jak żądają od nich hipermarkety. Mniejszych sprzedawców na taką politykę nie byłoby po prostu stać.


Zobacz również