Hitchcock: Ostatnie cięcie

Duża liczba trupów nie wystarczy, aby oddać klimat filmów mistrza grozy.

Duża liczba trupów nie wystarczy, aby oddać klimat filmów mistrza grozy.

Zapowiedzi były obiecujące: gra, zawierająca wiele wstawek filmowych, miała powstać według zasad opracowanych przez Alfreda Hitchcocka, znakomitego reżysera, który uważał, że "film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć". Niestety, twórcy nie wzięli sobie jego słów do serca. Fabuła nie jest mocną stroną gry. Ta pogmatwana, beznadziejna historyjka sprawia, że często w czasie zabawy zadajesz sobie pytanie: "Ale o co chodzi?".

Ano właśnie - w skrócie chodzi o to, że prywatny detektyw, Joseph Shamley, w którego się wcielasz, otrzymuje zlecenie wyjaśnienia okoliczności zniknięcia kilkuosobowej ekipy filmowej. Udaje się na plan filmowy, a tam trup ściele się gęsto.

Z grubsza licząc, na swojej drodze napotyka więcej denatów niż żywych postaci. Taki scenariusz jednak wcale nie przyciąga do gry.

Małomówny bohater

To makabryczny pomysł, ale zwłoki możesz dokładnie przeszukać za pomocą lupy.

To makabryczny pomysł, ale zwłoki możesz dokładnie przeszukać za pomocą lupy.

Grafika, jak na początek XXI wieku, nie powala na kolana, ale dobrze spełnia swoje zadanie, tworząc niepokojący klimat. Sposób prezentacji świata i poruszania się po nim jest wierną kalką dwóch pierwszych części Alone in the Dark. Postać bohatera jest trójwymiarowa, natomiast lokacje - płaskie. Kamera pozostaje nieruchoma, ale co chwila przedstawia ujęcia z różnych punktów. Rzadko wchodzisz w interakcję z NPC-ami, a dialogów jest bardzo mało. W dodatku rozmowy są nudne i brak im polotu.

Znakomite uzupełnienie to filmowe przerywniki, z których część przedstawia paranormalne zdolności głównego bohatera (ma dziwne wizje). Niestety, ujawniają się przy tym niekonsekwencje autorów, na przykład na jednym z filmów widzimy worek z ziemniakami i trupem w środku, podczas gdy w grze znajdujemy w nim tylko zwłoki.

Co dobrego?

Do pewnych elementów gry producent przyłożył się bardziej niż do fabuły. Na pochwałę zasługuje system podpowiedzi, ułatwiający rozwiązanie niektórych zagadek, dzięki któremu nie musisz klikać myszą w każdym miejscu ekranu. Nasz bohater sam radzi sobie z otwieraniem drzwi (nie musisz przekopywać się przez ekwipunek w poszukiwaniu właściwego klucza). Zaletą jest system sterowania, którego opanowanie nie wymaga czasu i po chwili wiesz "co, gdzie i jak". Niestety, elektroniczny notes, w którym możesz zapisać/wczytać grę, przejrzeć listę przedmiotów czy notatki z przebiegu śledztwa, wygląda jakby pochodził z gry z lat osiemdziesiątych.

To wszystko sprawia, że Hitchcock to słaba przygodówka z fatalnymi zagadkami i nudną fabułą, którą polecamy tylko fanatykom tego gatunku.

Hitchcock przewraca się w grobie

Pierwsze wrażenia po uruchomieniu gry zniechęcają do podjęcia dalszej rozgrywki. Szkoda, bo później zabawa jest ciekawsza, a klimat gry wciąga - z chorobliwą fascynacją usiłujesz odnaleźć kolejne zwłoki i rozwiązać zagadkę.

Niestety, nawet pomimo klimatu, nie jest to gra, którą można polecić graczom. Jedyny plus tego tytułu to fakt, iż ukazał się w taniej serii.

Rafał Janus

Hitchcock: Ostatnie cięcie

Gatunek: przygodówka

Wydawca: CD Projekt

Stopień trudności: 6

Cena: 19,9 zł

Język: polski

Liczba graczy: 1

Wymagania: CPU 300 MHz, 128 MB RAM


Zobacz również