Huśtawka i mistyfikacja

Prasa gospodarcza znów patrzy na Amerykę z niepokojem - będzie dalszy ciąg recesji, czy nie? Kongresmani pytają prezydenta, gdzie się podziała nadwyżka budżetowa, a ekonomiści ostrzegają przed zgubnymi skutkami niskiej inflacji.

W Nowym Jorku trwa huśtawka nastrojów. W poniedziałek BBC z lekką uszczypliwością przytoczył listę ponurych informacji. Indeks wiodących wskaźników gospodarczych (Conference Board) obniżył się w lipcu o 0,4%, najsilniej od września 2001 r., a jest to druga obniżka z kolei. Wskaźnik zaufania konsumentów, który tak pięknie rósł w pierwszym kwartale br., przestał się wznosić w drugim, a obecnie szybko spada. Giełda nadal źle reaguje na falę skandali finansowych, a wszystko to razem nasuwa pytanie, czy rzeczywiście recesja została pokonana. Alan Greenspan, szef rezerw federalnych, zalewa rynek pieniędzmi, utrzymując stopę procentową na poziomie najniższym od 40 lat i zapowiada, że obniży ją jeszcze bardziej w razie potrzeby, po raz dwunasty w ostatnich dwóch latach.

Jednak akcje na giełdzie w poniedziałek poszły w górę. National Post pisze, że inwestorzy wbrew rozsądkowi nabrali optymizmu po raporcie o sukcesach firmy Lowe. Niektórym puściły nerwy i postanowili przerwać wyczekiwanie w obawie, że mogliby przespać okazję zarobku na wzroście akcji. W rezultacie ruszyła wyprzedaż złota, którego cena spadła o 2,4%, indeks Dow Jones podniósł się o 2,4%, a Nasdaq o 2,5%. Optymizm inwestorów podziela większość ekonomistów, którzy sądzą, że obecne zachwianie gospodarki to tylko przerwa w marszu do góry. Komentatorzy SamrtPros dodają, że poniedziałkowy ruch na Wall Street jest przedłużeniem pozytywnego trendu z ubiegłego tygodnia - pierwszego od czasu lipcowego załamania.

We wtorek nastroje w Nowym Jorku pogorszyły się znowu, na wieść o tym, że deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych co prawda zmniejsza się od maja, ale nadal pozostaje wysoki i w lipcu osiągnął 37,16 mld USD. Wreszcie w czwartek Dow Jones przekroczył psychologiczną granicę 9.000 punktów. Komentatorzy BBC zauważyli, że Nowy Jork otrząsa się z fobii skandali finansowych i powracają dobre nastroje.

New York Times zamieścił dwa komentarze. Pierwszy o tym, jak to trudno oceniać wzrost gospodarczy. Biuro Analiz Ekonomicznych podaje dane bardzo szybko, w porównaniu z podobnymi agendami krajów OECD, a następnie z reguły koryguje te informacje w dół. Podobnie trudno jest ocenić, jak wielkie konsekwencje dla budżetu miała wprowadzona przez prezydenta redukcja podatków o 1,4 bln USD. Drugi komentarz o tym, że przed listopadowymi wyborami prezydent Bush robi wszystko, aby nie okazało się, że recesja zmierza do drugiego dna.

Senatorzy z partii demokratycznej nie mają wątpliwości, oceniając politykę Busha. Wg Associated Press, Komisja Budżetowa przewiduje na lata 2002-2011 kumulowany deficyt na poziomie 475 mld USD, a powrót do nadwyżki nie wcześniej, niż w 2009 roku. Jednak znacznie poważniej brzmi pytanie, co się stało w ciągu 18 ostatnich miesięcy z gigantyczną nadwyżką 5,6 bln USD. Wydatki na wojnę z terroryzmem oraz zasilanie rynku konsumpcyjnego w dobie recesji nie wyjaśniają wszystkiego, ponieważ 40% tej nadwyżki pochłonęły skutki pozornie niewielkich cięć podatków. Oto koszty kokietowania wyborców przez prezydenta.

US News dolewa oliwy do ognia. Specjalny podwójny numer, który ukaże się w poniedziałek, nosi tytuł "Sztuka mistyfikacji". Jest w nim komentarz pokazujący, kto w istocie płaci za niską inflację. Mechanizm jest prosty: duszenie inflacji przy pomocy niskich stóp procentowych zmusza znaczną część przedsiębiorstw do obniżki cen i na kluczowych segmentach rynku konsumpcyjnego rozpoczyna się spirala deflacji. Mimo dużej ilości pieniędzy na rynku przedsiębiorstwa popadają w długi, ponieważ nikt nie chce im pożyczać pieniędzy, a standardem w USA, podobnie jak w innych krajach rozwiniętych jest finansowanie działalności z środków obcych. Skutek może być tylko jeden - masowe zwolnienia z pracy i wzrost bezrobocia. W końcu podatnicy i tak będą musieli za to zapłacić, tyle tylko, że do kas stanowych, które zasilają sektor pomocy społecznej.


Zobacz również