Iiyama AS4637UT

Płaskie monitory LCD stają sie... coraz bardziej płaskie. Takim przykładem jest opisany poniżej model Iiyama. Mały wymiarem, ale duży możliwościami. Gdyby tylko nie ta cena!

Płaskie monitory LCD stają sie... coraz bardziej płaskie. Takim przykładem jest opisany poniżej model Iiyama. Mały wymiarem, ale duży możliwościami. Gdyby tylko nie ta cena!

Rynek monitorów LCD rozwija się w szybkim tempie. Do naszej redakcji trafiają panele wielu różnych firm. Ostatnio testowany model AS4637UT firmy Iiyama charakteryzuje się ciekawym wyglądem i zaawansowanymi technicznie funkcjami. Pierwsze, co się w oczy rzuca, to wyjątkowo cienka ramka obudowy. Sam panel jest niewielki, aczkolwiek powierzchnia widzialna to pełne 18,1 cala. Po ustawieniu na biurku, w miejsce monitora katodowego Sony, nagle jakby przybyło wolnej przestrzeni.

Producent wyposażył panel we wszystkie potrzebne kable oraz przejściówkę DVI->VGA, bez której nie można podłączyć panelu do starszych kart graficznych. Jeżeli ktoś ma nowszą kartę z takim wyjściem (np modele Radeon), to może złączyć komputer z panelem całkiem cyfrowo. Dodatkowo sam panel ma liczne wejścia, umożliwiające np podłączenie dwóch komputerów naraz, a także inne urządzenia zewnętrzne.

Po starcie testowego G4 panel się rozjaśnił od końca, do końca, optymalnie wypełniając się systemem. Kolory były jaskrawe i nie przesadzone, ostrość dobra, a opóźnienie kursora myszy prawie niedostrzegalne. Producent podaje, że jest to wartość 25 ms, co w porównaniu z panelem Apple 17" jest bardzo dobrym osiągnięciem. Kalibracja kolorów (systemowy ColorSync) nie jest w zasadzie potrzebna, nie ma takich przekłamań jak kiedyś w panelach Eizo, gdzie biały kolor był żółtawy.

Wysuwana nóżka pozwala optymalnie ustawić panel na wysokości oczu.

Wysuwana nóżka pozwala optymalnie ustawić panel na wysokości oczu.

Odpalając różne programy graficzne (Photoshop 7, InDesign 2, Quark 5) nie zauważyłem przekłamań w pokazywaniu kolorów. Praca z panelem jest przyjemna, nie ma charakterystycznego dla CRT migotania. Oczywiście, nie jest to całkowity jego brak, jak w monitorach plazmowych, ale i tak oczy mniej się męczą. Jeżeli tylko ceny tych paneli spadną, będzie to oznaczało koniec technologii działa elektronowego i ulgę dla wzroku. Ponadto w monitorach plazmowych jest do rozwiązania problem kalibracji, ale zaczynają się już pojawiać modele LCD z kalibratorem, jak np najnowszy produkt Formaca.

Wspomniane opóźnienie kursora, jego bezwładność są niemal niedostrzegalne, model AS4637UT jest pod tym względem lepszy niż AU4831D, opisany również w tym numerze digita. Zauważalny jest tu postęp w stosunku do poprzednich modeli paneli LCD wielu innych firm. Na razie jeszcze monitory katodowe wygrywają pod tym względem.

Nieodzownym elementem testowym dla każdego gnębionego przeze mnie monitora są gry. W grach widać najlepiej, jaki nastąpił postęp techniczny w konstrukcji panelu. Panel Iiyamy wykazał się niezłą rozdzielczością w Medal of Honor Alied Assault i w Wolfensteinie. Niemniej jednak dla osiągnięcia lepszego efektu trzeba w grze nastawiać większą rozdzielczość niż na monitorach CRT, co oczywiście wymaga lepszej karty graficznej.

Ważna dla użytkownika końcowego jest możliwość zwiększania rozdzielczości, aż do wygodnej 1280 x 1024. Panel daje się także odwrócić o 90 stopni, dzięki dołączonemu oprogramowaniu Pivot. Po obróceniu możemy wyświetlić dokument A4 w skali 1:1. Kąt widzenia w pionie i poziomie to całe 170 stopni, obraz daje się oglądać bez przekłamań z obu stron.

Podsumowując: jest to całkiem udany panel, o niewątpliwych zaletach i w zasadzie bez wad. Jedyną wadą jest cena, wynosząca 6160 zł. Brawa dla firmy iiyama za dodanie wszystkich potrzebnych kabli i przejściówek.


Zobacz również