Ile kosztuje wojna

Iracka wyprawa wojenna może kosztować Stany Zjednoczone łącznie 2 biliony dolarów - oceniają amerykańscy ekonomiści. To znacznie więcej niż to wynika z dotychczasowych prognoz przedstawianych przez Biały Dom.

Autorami nowego oszacowania kosztów wojny w Iraku są noblista, prof. Joseph Stiglitz z Uniwersytetu Columbia oraz prof. Linda Bilmes, ekspert budżetowy z Uniwersytetu Harvarda. Ich zdaniem, zakładając stacjonowanie wojsk amerykańskich w Iraku do 2010 roku, łączny koszt tej wyprawy wyniesie 2 biliony dolarów i rozłoży się na dziesięciolecia. Najwyższe jak dotąd liczby, które podawał przed wojną doradca ekonomiczny Białego Domu Lawrence Lindsey, to 200 mld dolarów. W ubiegły poniedziałek rzeczniczka oddziałów piechoty morskiej powiedziała, że "koszty operacyjne" obecności amerykańskiej w Iraku to 4,5 mld dolarów miesięcznie, a dotychczas koszt ten wyniósł 173 mld dolarów.

Stiglitz i Bilmes oparli się na danych historycznych, dotyczących poprzednich wojen prowadzonych przez Stany Zjednoczone, wpływu na gospodarkę wyższych cen ropy, uwzględnili rosnący deficyt budżetowy Stanów Zjednoczonych oraz wynikłą destabilizację światowej gospodarki. Różnice w oszacowaniu wynikają między innymi stąd, że Stiglitz i Bilmes uwzględniali koszty pomijane dotąd w oficjalnych raportach, na przykład koszt dożywotniej opieki medycznej dla 16 tys. rannych.

Stiglitz i Bilmes stwierdzają, że 20% rannych Amerykanów ma uszkodzenia mózgu, 6% amputacje a dalsze 20% inne poważne uszkodzenia ciała. Opieka nad niepełnosprawnymi oraz rekonwalescencja fizyczna i psychiczna weteranów obciążą budżet amerykański zapewne na wiele dziesięcioleci. Według statystyk Departamentu Obrony z lipca ub. roku, u ok. 30% żołnierzy w ciągu trzech-czterech miesięcy po powrocie z Iraku pojawiły się problemy ze zdrowiem psychicznym. Chorzy obywatele to także straty dla gospodarki, której nie mogą przysłużyć się wydajnie pełnią swojego potencjału.

Oszacowanie uwzględnia też na przykład wzrost cen ropy, które zdaniem Stiglitza bez tej wojny nie poszłyby tak gwałtownie w górę. Ocenia, że 20% wzrostu ceny za baryłkę (25 USD od początku wojny) to nadwyżka właśnie dzięki wojnie. Zaznacza przy tym, że to minimalny - jego zdaniem - narzut na cenę ropy.


Zobacz również