Inteligentny Internet

Rozwój sieci pozwala na snucie bardzo odważnych wizji, dotyczących przyszłych możliwości i zastosowań Internetu. Wielu naukowców na całym świecie zastanawia się, czy jest możliwe spontaniczne powstanie inteligencji w sieci.

Rozwój sieci pozwala na snucie bardzo odważnych wizji, dotyczących przyszłych możliwości i zastosowań Internetu. Wielu naukowców na całym świecie zastanawia się, czy jest możliwe spontaniczne powstanie inteligencji w sieci.

Przedstawiciele Forrester Research ogłosili niedawno z wielką pompą koniec tradycyjnego Internetu. Właściwie to nic nowego - kłopoty branży IT, szczególnie zaś fala upadków dotcomów, sprawiły, że ostatnio wiele osób musiało zrewidować swoje entuzjastyczne opinie na temat Internetu. O dziwo jednak, według Forrester Research, koniec Internetu to nie powód do smutku. Wręcz przeciwnie, ma to być początek nowej ery.

To trochę dziwne. Takie firmy, jak Forrester Research, IDC czy Jupiter Research, zajmujące się analizowaniem sytuacji w branży, dużo skorzystały w czasie trwającego od początku lat 90. okresu prosperity Internetu. Same zresztą, w jakimś sensie, wykreowały tę hossę.

Dlaczego koniec Internetu to nie powód do rozpaczy? Według Forrester Research, sieć wchodzi właśnie w kolejną fazę rozwoju - czas "X Internetu". Czym ma być ów tajemniczy "X Internet"?

„Sieć WWW taka, z jakiej korzystamy obecnie, już wkrótce przejdzie do przeszłości. Internet będzie ewoluował w kierunku bardziej interaktywnego i rozwiniętego medium, które określamy dzisiaj mianem X Internet" - mówią analitycy Forrester Research. Na następnych kilka lat przewidują oni gwałtowny i przede wszystkim wyraźnie ukierunkowany rozwój e-biznesu. Wychodzą jednocześnie z założenia, że dzisiejszy Internet jest zbyt skomplikowanym i mało dostępnym narzędziem. Aby z niego korzystać, potrzebny jest komputer, a komputery są drogie. Trudno z niego korzystać, przemieszczając się, gdyż komputery przenośne i bezprzewodowy dostęp do sieci są jeszcze droższe. Dlatego sprawą pierwszoplanową jest umożliwienie taniego i powszechnego dostępu do Internetu. To pierwszy warunek rozwoju "X Internetu". Ten problem mają rozwiązać komputery przenośne, telefony komórkowe, umożliwiające przeglądanie stron WWW, czy nawet telewizory z wbudowaną przeglądarką internetową. Strony WWW - wg przedstawicieli Forrester Research - też muszą się zmienić. Dzisiaj są zbyt mało "plastyczne", trudne do modyfikowania pod kątem preferencji indywidualnych użytkownika. "X Internet" ma być narzędziem kompletnym, umożliwiającym kupienie w sklepie online samochodu, lizaka albo biletu do pobliskiego kina. Za pośrednictwem sieci będziemy również mogli sprawdzić, co dzieje się w domu pod naszą nieobecność. Główna idea jest następująca: sieć ma być codziennością, a nie rozrywką (a taka funkcję pełni dziś dla większości użytkowników).

Słyszeliśmy to już. I słusznie. Takie wizje snute są właściwie od momentu powstania Internetu. Różnica polega na tym, że dziś są już narzędzia, które pozwolą je zrealizować. Wcześniej zresztą taka rewolucja nie była chyba potrzebna. Teraz zaś, kiedy rynek brutalnie zweryfikował użyteczność i opłacalność niektórych przedsięwzięć, przyszedł czas na zastanowienie się, do czego Internet może się naprawdę przydać.

W służbie nauki

Obecnie wiele projektów naukowych, dotyczących rozwoju Internetu, obejmuje dodawanie inteligentnych funkcji (np. tłumaczenie stron w czasie rzeczywistym czy semantyczne filtrowanie informacji). Tego typu możliwości z pewnością będą w przyszłości rozpowszechnione. Koncepcje te idą w parze z planem stworzenia globalnego superorganizmu, którym miałby być właśnie Inteligentny Internet. David G. Stork, naukowiec kalifornijskiego centrum naukowego Ricoh, do pomysłu narodzin inteligencji w sieci podchodzi entuzjastycznie. Twierdzi, że Internet jest metaforą ludzkiego umysłu, a wiadomość o tym, że sztuczna inteligencja może powstać w sieci, nie jest ani specjalnie nowa, ani niezwykła. D. Stork podobieństwo struktur sieci i mózgu upatruje w tym, że oba układy nie mają naczelnego punktu, lecz składają się z sieci połączonych ze sobą jednostek (tak jak neurony tworzą mózg, tak komputery osobiste - węzły sieci).

Pierwszym krokiem do narodzenia się w sieci inteligencji ma być - wg D. Storka - działalność założonej przez niego grupy Open Mind Initiative. Jej celem jest zbieranie informacji doskonale przez człowieka znanych, gdyż wynikających z jego inteligencji, ale nowych dla komputera (np. grupowanie takich oczywistych faktów, jak ten, że matka jest zawsze starsza od jej biologicznego syna itp.). Projekt dotyczy też gromadzenia przysyłanych przez ludzi opisów relacji pomiędzy słowami, opisów obrazów oraz klasyfikacji wyrazów napisanych w dwóch wersjach: ręcznie i na maszynie. Stworzenie ogromnej bazy danych z tymi informacjami ma być początkiem uczenia maszyny. Później komputery, osiągnąwszy pewien poziom inteligencji, mają uczyć się same, wykorzystując do tego zdobyte wcześniej doświadczenia. Sieć ma służyć ewolucji sztucznej inteligencji. Czy jednak w ten sposób powstanie superorganizm?

Profesor Włodzisław Duch z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu mówi, że realizacja tego pomysłu jest niemożliwa. „Nasz mózg ma bardzo specyficzną strukturę i drobne nawet uszkodzenie pozbawia nas wszelkiej inteligencji” – podkreśla. – „Z samej złożoności systemu i przepływu informacji inteligencja nie powstanie, chociaż zasoby informacyjne Internetu będą wykorzystywane przez różnego rodzaju programy”. Jako przykład podaje system CYC, w którym testowano współpracę kilku agentów, czyli wyspecjalizowanych, autonomicznych programów. Przy rozwiązywaniu zadania przekraczającego możliwości każdego z nich programy współpracują ze sobą i żądają dodatkowych informacji od agenta, specjalizującego się w szukaniu informacji w Internecie.

Przyszłość sieci

Co do jednego obaj naukowcy są zgodni: Internet stanie się tak powszechny, że przestanie być zauważalny – głównie dla wszystkich. „Każdy z nas będzie dysponować osobistym profilem filtrującym tylko te informacje, które mogą nas zainteresować” – mówi prof. W. Duch. David Stork, potwierdzający taką perspektywę, dodaje, że proces przeszukiwania sieci będzie inicjowany przez komendy wydawane maszynie przez ludzi w języku naturalnym. Porozumiewanie się z wieloma stronami internetowymi za pomocą głosu - wg szacunków W. Ducha - nastąpi w ciągu 10 lat.

Na razie zaawansowane badania nad przetwarzaniem mowy, prowadzone w japońskim ośrodku naukowym ATR (Advanced Telecommunication Research), nie budzą większych nadziei. Dr Ryohei Nakatsu – szef instytutu Media Integration & Communications Research Laboratories (www.mic.atr.co.jp) - od kilku lat pracuje nad tym zagadnieniem, ostatnio poszerzonym o przetwarzanie informacji multimedialnej. „Obecnie w warunkach laboratoryjnych maszyny mogą rozpoznać mowę niezależnego mówcy, która składa się z więcej niż kilku tysięcy słów ciągłej wypowiedzi” – informuje R. Nakatsu. Pomimo takich osiągnięć, badania nad rozpoznawaniem mowy nadal napotykają kilka zasadniczych przeszkód. O ile rozpoznawanie mowy w warunkach idealnych działa sprawnie, o tyle w rzeczywistym środowisku, gdzie mamy do czynienia z ogromną różnorodnością stylów mówienia oraz najróżniejszych pobocznych odgłosów, nie prezentuje się najlepiej. Poza tym ludzie coraz sprawniej piszą na maszynach, wpisywanie tekstu wciąż więc jest popularniejsze od technik rozpoznawania mowy. „Nawet w przyszłości nie rokuję dużych zmian w tej dziedzinie. Zmiany nie nastąpią również w dziedzinie rozpoznawania gestów czy wyrazu twarzy. Dlatego nawet w dalszej przyszłości sterowanie maszyn głosem czy gestem będzie bardzo ograniczone” – zaznacza R. Nakatsu.

Z pewnością technologie będą rozwijać się w kierunku stworzenia satysfakcjonujących warunków do przetwarzania danych. Problem selekcjonowania i wyszukiwania informacji jest szczególnie ważny ze względu na intensywny rozwój sieci. Stąd też początek badań w zakresie wydobywania danych (tzw. Data Mining). „W tym kontekście zastosowanie metod sztucznej inteligencji do rozwiązywania zadań wyszukiwania danych w Internecie wydaje się naturalnym postępowaniem. Zarówno dzisiejsze badania, jak i te, które będą prowadzone w najbliższej przyszłości, doprowadzą do zmniejszenia dystansu pomiędzy użytkownikiem, a komputerem i Internetem” - podkreśla prof. Józef Korbicz z Politechniki Zielonogórskiej. Dlatego też – twierdzi on - realizacja projektów komunikowania się użytkownika z Internetem poprzez głos i gesty wcale nie jest tak odległa.

Niektórzy naukowcy snują jeszcze śmielsze wizje. Hugo de Garis - twórca sztucznego mózgu w belgijskim instytucie Starlab - zaznacza, że gdy tylko maszyny będą rozumiały komendy werbalne, ludzie szybko przyzwyczają się do rozmów z komputerami, będą polegać na maszynach, a potem nawet się z nimi zaprzyjaźnią. Ostatecznie zaś - wg koncepcji H. de Garisa - maszyny staną się zbyt mądre i wtedy spełni się jego ponury scenariusz – eksterminacja ludzi przez maszyny.


Zobacz również