Internet 2001 - forum ekspertów

Upadki, bankructwa czy konsolidacje? Gwałtowna rewolucja czy stabilizacja? Co nam grozi i co nas czeka - jaka będzie sieciowa rzeczywistość A.D. 2001?

Upadki, bankructwa czy konsolidacje? Gwałtowna rewolucja czy stabilizacja? Co nam grozi i co nas czeka - jaka będzie sieciowa rzeczywistość A.D. 2001?

Minął kolejny rok w historii polskiej Sieci. Rok, w którym byliśmy świadkami prawdziwej eksplozji Internetu - Sieć w Polsce nigdy nie rozwijała się tak dynamicznie jak obecnie. Jednocześnie rynek internetowy w naszym kraju stał się już na tyle dojrzały, że łatwiej jest analizować potencjalne kierunki jego rozwoju. Jaki był ten rok i jakich zmian mogą się spodziewać internauci w przyszłości? Jaka będzie przyszłość Internetu i sieciowych usług? Te pytania skierowaliśmy do firm, które współtworzą obraz polskiej Sieci. Zapytaliśmy kilkunastu przedstawicieli branży telekomunikacyjnej i medialnej, jak będzie wyglądał polski rynek internetowy w XXI wieku, czyli już w nadchodzącym 2001 roku. Oto co powiedzieli nasi rozmówcy...

Ewolucja czy rewolucja?

Sławomir Kulągowski - prezes TP Internet (firmy tworzącej Portal.pl)

- Jeśli tempo wzrostu liczby internautów utrzyma się, co jest bardzo prawdopodobne, w roku 2001 użytkowników będzie dwa razy tyle albo przynajmniej o połowę więcej niż dziś. Ma to niebagatelne znaczenie, bo zwiększanie się liczby "internetowych konsumentów" stymuluje rynek. Pozostaje pytanie, co trzeba zaoferować, aby coraz więcej osób widziało potrzebę wykorzystania Internetu w prowadzeniu biznesu czy na przykład zakupów oraz czy stosowane zabezpieczenia pozwolą realizować te czynności w przekonaniu o ich pełnym bezpieczeństwie. Śledząc doniesienia mediów, odnosi się wrażenie, że nadchodzi era handlu elektronicznego w sferze B2B. Model rynku elektronicznego firma-firma jest określany jako najbardziej zyskowny i nie bez powodu w ciągu ostatniego roku budził największe zainteresowanie inwestorów. Niestety, w tym żywiołowym rozwoju zapomniano o konsumentach, którzy zawsze byli siłą napędową gospodarki.

- Spodziewam się więc dynamicznego rozwoju rynku firm świadczących usługi dla konsumentów, na które jest coraz większe zapotrzebowanie. Mam tu przede wszystkim na myśli firmy oferujące dostęp do Internetu, na przykład dostawców usług internetowych działających w grupach operatorów telekomunikacyjnych czy też sieci telewizji kablowych. Z całą pewnością nie powinny one narzekać na brak klientów i źródeł finansowania, podobnie jak firmy oferujące usługi z zakresu e-commerce zorientowane na rynek konsumencki. Jednak najbardziej efektywnymi sektorami będą produkty bankowe dla klientów indywidualnych, usługi dotyczące bezpieczeństwa transakcji i potwierdzania wiarygodności oraz oferty związane z zamawianiem i rezerwacją online, głównie w sektorze turystycznym i rozrywkowym. Uważam natomiast, że trudno będzie pozyskać źródła finansowania przedsięwzięć związanych z handlem elektronicznym w obszarze firma-firma. Wiąże się to z pewną niedojrzałością naszego rynku, więc próba przeskoczenia pewnego etapu jego rozwoju przez polskie przedsiębiorstwa może się okazać przedwczesna. Podobne trudności mogą dotknąć firmy, których model biznesu opiera się tylko na usługach typu portal. Tak więc pogląd, że w roku 2001 przetrwa na rynku tylko kilka portali, może wynikać z konieczności konsolidacji i redukcji kosztów, a nie z aktualnej pozycji lidera na rynku.

Maciej Kozłowski - dyrektor NASK

- To, co się będzie w przyszłym roku działo z polskim Internetem, ma swoje korzenie w tym roku. Rok ten przyniósł wiele spektakularnych wykupów i połączeń firm, co miało bezpośredni związek z wielkimi inwestycjami na rynku usług internetowych. Polski użytkownik odczuł to bezpośrednio przez pojawienie się wielkich, na ogół zakrojonych na dużą skalę, portali. Koszty poniesione w tej dziedzinie w 2000 roku były na pewno bardzo wysokie. Są to wielomilionowe inwestycje obejmujące zatrudnienie całych sztabów specjalistów od informatyki i informacji, zainstalowanie drogich wyszukiwarek, reklamę w mediach etc. Poza zewnętrzną warstwą, czyli właśnie portalami, inwestycje mają głębszą warstwę, czyli modernizację bądź tworzenie od podstaw infrastruktury podstawowej, sieci, okablowania, szczególnie w dużych aglomeracjach miejskich.

Dowodzi to, że duże firmy wiążą poważne plany z rozwojem rynku teleinformatyki i Internetu. Są gotowe do ponoszenia wysokich kosztów inwestycji i wejścia na rynek z kompleksową ofertą usługową w dziedzinie telekomunikacji: od sprzedaży i obsługi central telefonicznych, poprzez telewizję kablową i telefonię, aż do usług internetowych, portali, handlu i reklamy w Internecie. Efekty tych przedsięwzięć rynek odczuje naprawdę właśnie w roku 2001, który przyniesie bardzo istotne zmiany na rynku. Upłynie pod znakiem zajmowania pozycji i podziału rynku, opartych właśnie na szeroko zakrojonych usługach, co w przyszłości powinno doprowadzić do wyeliminowania firm słabszych i do węższej specjalizacji, a tym samym polepszenia jakości usług.

Wielkie inwestycje i związane z nimi usługi trafiają jednak na dość płytki rynek. Oznacza to ostrą walkę konkurencyjną. W walce tej zdecydowaną przewagę będą miały dobrze zorganizowane przedsiębiorstwa dbające o stabilne kontrakty z klientami. Rynek będzie należał do operatorów najlepiej połączonych ze światem, dysponujących rozległą infrastrukturą krajową, do firm mających znaną i cenioną markę, dysponujących wysoko kwalifikowaną kadrą techniczną. NASK, choć nie należy do gigantów, ma wszystkie te atuty i stąd bierze się moja wiara, że rok 2001 będzie dla nas i dla naszych klientów bardzo pomyślny.

Euzebiusz Sowa - dyrektor Centrum Systemów Teleinformatycznych Polpak

- Rok 2001 nie przyniesie rewolucji, ale z pewnością użytkownicy mogą spodziewać się wzrostu komfortu korzystania z Internetu. Dzięki znacznej rozbudowie sieci szkieletowej w Polsce dostęp do zasobów Internetu powinien być szybszy. Jeśli chodzi o technologie dostępowe, to użytkownicy indywidualni w dalszym ciągu wykorzystywać będą głównie tradycyjne modemy, ale powinien także wzrosnąć popyt na technologię ISDN. Dla klientów indywidualnych czynnikiem decydującym o wyborze oferty jest w głównej mierze cena, a połączenia typu dial-up są przecież najtańsze. Chcąc mieć dostęp do sieci przez linię telefoniczną, klient nie musi podpisywać odrębnej umowy ani też samemu lub z pomocą specjalistów dokonywać skomplikowanej konfiguracji urządzeń dostępowych. Internet "przez telefon" jest także najłatwiej dostępny, wystarczy mieć komputer i najprostszy modem za kilkadziesiąt złotych.

Nie należy się spodziewać zmiany systemu taryfikacyjnego. W połączeniach modemowych nadal będą obowiązywać "impulsy", których cena może się, oczywiście, zmieniać, na przykład zmniejszać. Zastosowanie niewielkich miesięcznych opłat ryczałtowych przy całkowicie nielimitowanym telefonicznym dostępie do Internetu wydaje mi się niemożliwe. Użytkownicy praktycznie nie rozłączaliby się z Siecią, zajmując linię przez całą dobę. Jeśli chodzi o inne technologie dostępowe, to na rynku jest teraz dużo ofert, na przykład zdobywający popularność HIS, łącza radiowe, usługi operatorów kablowych czy Internet satelitarny. Koszty łączy stałych z pewnością nie spadną do kilkudziesięciu złotych, jednak klienci mogą się spodziewać, że operatorzy, zachowując obecne lub nieco niższe ceny, zaoferują wyższą jakość usług (na przykład szybsze łącza).


Zobacz również