Internet kontratakuje

Internet zmienił już kilka lat temu zasady funkcjonowania branży księgarskiej, muzycznej czy turystycznej. Które dziedziny będą następne? Według BusinessWeek jest ich sześć.

Boom internetowy obrócił się w pył, korporacyjna Ameryka może pozwolić sobie na westchnięcie z ulgą. Kiedy wszystko, zwłaszcza giełda, toczyło się w obłędnym tempie, duże firmy obawiały się niszczycielskiej siły Internetu. Księgarze bali się, że Amazon zmieni sposób handlowania książkami. Agenci turystyczni zastanawiali się, jak Expedia zmieni ich życie. Nikt nie chciał zostać "zamazonowany". Więc gdy NASDAQ załamał się w 2000 roku, korporacyjni giganci odetchnęli, pocieszając się, że zmiany nie zajdą ani tak szybko ani tak radykalnie jak obawiali się przedtem.

Ale teraz zagrożenia wracają. Firmy internetowe przetrwały "nuklearną zimę" i zagrażają tradycyjnym gigantom. Sieć zmusza tradycyjnych graczy do obniżania cen, zmniejszania zysków, a niektórych eliminuje z rynku. Nowa technologia, nowe metody prowadzenia biznesu, nowe podejście do pośredników oznaczają, że dotychczasowa wojna cenowa nie sprawdza się już w licznych branżach, a obecni liderzy będą musieli znaleźć inne sposoby zarabiania. Palące pytanie brzmi: jakie jeszcze dziedziny zostaną zmienione dzięki Internetowi? "A jak wysoko jest niebo?" – odpowiada pytaniem Barry Diller, prezes InterActiveCorp, właściciela Expedii i innych spółek internetowych.

Zdaniem publicystów BusinessWeek przychodzi właśnie czas na zmiany w branży jubilerskiej, płacenia rachunków, telekomunikacyjnej, hotelowej, nieruchomości i oprogramowania. W branży jubilerskiej sprzedawcy internetowi mają wyraźną przewagę nad tradycyjnymi. Szef Amazona, Jeffrey Bezos, który zajmuje się sprzedażą biżuterii od kwietnia br., twierdzi, że może kupić diament po hurtowej cenie 500 USD a następnie odsprzedać go przez Internet za 575 USD. Tiffany, Zale, czy inne znane sklepy życzą sobie za taki sam kamień 1000 USD. Pięcioletnia firma Blue Nile, sprzedająca biżuterię przez Internet udowodniła, że taka działalność może być bardzo opłacalna – w ubiegłym roku zarobiła 27 mln USD na sprzedaży w wysokości 129 mln USD.

Niemal 60% firm internetowych, które przetrwały rok 2000, wykazało zyski w IV kw. ub. r. Te zyski przyciągają inwestorów z powrotem na rynek. Spółki typu venture-capital zainwestowały 5 mld USD w I kw. br., po raz pierwszy od dwóch lat, a 14 spółek internetowych weszło na giełdę.

Oczywiście w niczym nie przypomina to amerykańskiej gorączki z roku 1996. Sieć nie jest już magicznym narzędziem, a większość zadomowionych rynkowych graczy dokładnie wie, co ich czeka. Zamiast chować głowy w piasek, opracowują strategie powrotu "z tarczą". Branżę telekomunikacyjną również czekają zmiany – operatorzy internetowi będą mogli oferować usługi telekomunikacyjne o jedną trzecią taniej niż wynoszą ceny obecne. Jeden z największych operatorów zapowiedział, że w ciągu dwóch najbliższych lat zainwestuje w rozwiązania internetowe 2 mld USD.

Niektóre branże muszą walczyć z cyfrową ewolucją. Sieci hoteli karzą swoich partnerów franszyzowych, którzy dają zbyt wysokie upusty internetowym biurom turystycznym. Internetu obawiają się również "tradycyjni" pośrednicy w handlu nieruchomościami.

Wielu ekonomistów przewidywało, że produktywność przestanie rosnąć w tak zawrotnym tempie, jak w ostatnich latach, czyli ok. 3,6%. Jednak wpływ Sieci na coraz więcej branż sugeruje, że produktywność będzie nadal rosła w tempie 3% rocznie, podobnym jak przez ostatnich 5 lat. Jednym z przykładów jest elektroniczne wystawianie rachunków. W banku koszt obsługi "papierowego" zlecenia to ok. 0,3 USD, natomiast płatność on-line to zaledwie 0,1 USD. Gartner szacuje, że w ubiegłym roku 65 mln ludzi w Stanach Zjednoczonych zapłaciło co najmniej jeden rachunek przez Internet, jest to o 97% więcej niż rok wcześniej.

W pierwszej rundzie internetowej kariery sprzedawcy on-line oferowali książki, płyty, akcje giełdowe – towary, których kupujący nie musiał dotykać czy próbować, jedynym kryterium była cena. Dzisiejsze sklepy internetowe oferują bardziej złożone produkty i informacje, a kupujący stali się bardziej świadomi i wyrobieni, mogą też przebierać w znacznie większym spektrum towarów i usług. A internetowe ceny pozostają konkurencyjne.

Na podstawie BusinessWeek "E-biz strikes again"


Zobacz również