IntroBiz - nikt o nim nie słyszał, a jest warty 6 milardów dolarów

Słyszeliście kiedyś o portalu społecznościowym IntroBiz The Social Marketplace? Nie? I słusznie, bo właściwie nikt o nim nie widział, aż tu nagle wyceniono go na giełdzie na... 6 miliardów dolarów.

Właścicielem IntroBiz jest CYNK Technology Corp. Nie jest to typowa sieć społecznościowa. Po rejestracji użytkownik może dostać za opłatą dane kontaktowe bezpośrednio do znanej osoby. Chcesz napisać maila do Nicole Kidman? Johnny'ego Deepa? Za skromne 50 dolarów (150 złotych) otrzymasz wszystkie namiary. IntroBiz ma pięć kategorii - biznes, rozrywka, technologia, polityka, inwestorzy. Jak na razie posiada bazę celebrytów w tych dwóch pierwszych, pozostałe natomiast są kompletnie puste.

W kategorii biznesowej znajduje się Blake Andreson, amerykański komik, za namiary do którego trzeba już zapłacić 750 dolarów, czyli ponad 2200 złotych. Jednak czy nie jest to sposób na wyłudzanie pieniędzy? Za obsługę IntroBiz odpowiedzialna jest... jedna osoba. Konkretnie - Javier Romero, mieszkający w Belize City (Belize). Jak sprawdzili to reporterzy The Wall Street Journal, lokacja jego biura to miejsce, które... nie istnieje. Nie jest to pierwszy prezes IntroBiz - przed nim było kilku innych, ale każdy twierdzi, że już nie ma nic wspólnego z portalem i odmawia komentarzy na jego temat.

A skąd te 6 miliardów dolarów? Cynk Technology weszło w połowie czerwca na tzw. "giełdę groszową" (penny stock) z setką pakietów akcji. Po kapitalizacji okazało się, że tyle właśnie są warte. Jak skomentował to The Wall Street Journal: "jeżeli jest prawdą, że co minutę rodzi się frajer, większość z nich handluje na giełdzie groszowej". Inne portale biznesowe potraktowały całą sprawę również z ironią. The Onion wyliczył całą listę nieprawidłowości w działaniu IntroBiz: nieskładny, kulejący biznesplan, brak reklamodawców i przychodów z tego tytułu, zarejestrowanie spółki w kraju, który nie współpracuje z międzynarodowymi organami kontroli finansowej, a także brak... zarejestrowanych użytkowników. Wszystko to prowadzi do prostego i oczywistego wniosku, ze InfoBiz to po prostu pralnia brudnych pieniędzy.


Zobacz również