JArKaos - wirtualny świat Jean Michel Jarra

Wywiad z najbardziej znanym twórcą muzyki elektronicznej - Jeanem Michelem Jarrem. Artysta - od lat związany z komputerami i technologiami cyfrowymi - przygotował nie tylko własną stronę WWW, ale właśnie zakończył pracę nad multimedialno-muzycznym projektem na CD.

Wywiad z najbardziej znanym twórcą muzyki elektronicznej - Jeanem Michelem Jarrem. Artysta - od lat związany z komputerami i technologiami cyfrowymi - przygotował nie tylko własną stronę WWW, ale właśnie zakończył pracę nad multimedialno-muzycznym projektem na CD.

Jean Michel Jarre od dawna związany jest z komputerami. Jego pierwszym komputerem był wczesny model Apple. Z powodu braku stosownego oprogramowania i odpowiednich urządzeń artysta nie używał go do tworzenia muzyki. Fascynowały go natomiast graficzne możliwości komputerów osobistych - owocem tej fascynacji jest projekt JArKaos - multimedialna wyprawa w świat muzyki i barw.

Na początku kariery, do tworzenia muzyki wykorzystywałeś syntezatory analogowe, obecnie muzyka elektroniczna przygotowywana jest przede wszystkim za pomocą komputerów. Kiedy po raz pierwszy wykorzystałeś komputer do komponowania muzyki i jakie wiążą się z tym wspomnienia?

Zacząłem pracować z komputerami, kiedy na rynku pojawiły się komputery osobiste. Moim pierwszym komputerem był wczesny model Apple'a - jeszcze przed wprowadzeniem Apple 2. Ponieważ był to jeden z najstarszych komputerów, nie mogłem go używać do tworzenia muzyki - po prostu nie było wówczas specjalnego oprogramowania i odpowiednich urządzeń. Stare modele Apple'a były jednak bardzo interesujące, biorąc pod uwagę ich możliwości graficzne. Pamiętam, że jednego z pierwszych programów graficznych użyłem przy tworzeniu teledysku do "Equinox". Tak naprawdę byłem związany z komputerami od początku.

Kiedy jednak mówimy o muzyce, nie przeciwstawiam syntezatorów analogowych komputerom, a muzyce elektronicznej - akustycznej. Po prostu nie można tego samego stworzyć, korzystając z instrumentów elektronicznych i akustycznych. Oba rodzaje muzyki egzystują obok siebie i są równie ważne. To, jaką muzykę wykorzystujesz w swojej pracy, zależy od konkretnego projektu. Teraz komputer coraz częściej służy mi jako platforma, na której można skomponować sekwencje, wykonać aranżację. Syntezatory natomiast stworzone są po to, aby wydobywać z nich interesujące dźwięki.

W jednej z wypowiedzi nazwałeś je Stradivariusami muzyki elektronicznej...

Tak. Używałem syntezatorów przy pracy nad "Oxygen 7-13". W mojej karierze to był specyficzny projekt - miał być kontynuacją jednego z pierwszych albumów nagrywanych przy użyciu tych instrumentów. Myślę, że w latach dziewięćdziesiątych był to bardzo interesujący eksperyment. Mówiąc to, nie chcę jednak składać żadnego oświadczenia przeciw innym instrumentom czy innej muzyce. Był to po prostu jeden z projektów. W tej chwili np. pracuję nad nową produkcją, która zawiera mnóstwo muzyki i efektów stworzonych na komputerach.

Jakie miejsce w twoim życiu prywatnym zajmuje komputer?

Ostatnio, podczas pracy nad płytą "Odyssey through O2" komputer zabrał mi większą część prywatnego życia. Przede wszystkim noce, podczas których opracowywaliśmy techniczną stronę tego wydawnictwa. Ponadto używam komputera, korzystając z Internetu. W ubiegłym roku stworzyłem własną stronę WWW, z której jestem bardzo zadowolony. Odniosłem wielki sukces, mam ponad pięćdziesiąt tysięcy połączeń dziennie. Jestem wielkim fanem Internetu i myślę, że jest on, z założenia, bardzo "bogatym" narzędziem.

Czyli wykorzystujesz Internet w pracy...

Tak używam Sieci zarówno w pracy, jak i dla przyjemności - jeśli chcę dowiedzieć się czegoś więcej na temat wszystkiego, co lubię. Na Internecie mogę polegać.

To znaczy, że serfujesz...

Tak. Ponieważ używam Internetu, starałem się zbudować moją stronę WWW w taki sposób, aby ludzie mogli swobodnie do niej dotrzeć. Często trafiam na sieciowe witryny, które mogą być bardzo interesujące, ale są za "ciężkie". Niektórzy, internetowi twórcy zdają się nie pamiętać, że większość ludzi ma standardowe modemy 14 400 czy 28 800. Próbowałem tak skonstruować swoją stronę, aby mogły ją odwiedzać swobodnie osoby korzystające nawet z najwolniejszych modemów. Moim zdaniem, w serfowaniu chodzi przede wszystkim o to, aby nie tracić czasu i przechodzić szybko z jednego miejsca w drugie. To śmieszne, że przed uruchomieniem niektórych serwisów, musisz przez 15 minut wgrywać specjalny program. Zrobisz to po raz pierwszy, być może po raz drugi. A potem... zapomnisz o tym miejscu. Dlatego też wyznaję filozofię szybkiego serfowania.

Internet to nie tylko źródło informacji i serfowanie, ale również piractwo. Co sądzisz na ten temat?

Nie boję się piractwa, nawet jeśli jestem najczęściej "kopiowanym" artystą w Internecie. Myślę, że piractwo żyło jeszcze przed upowszechnieniem się elektryczności i na pewno przetrwa Internet. To jest oddzielny temat i nie wydaje mi się, aby Internet wnosił nową koncepcję piractwa.

Myślę, że kiedy ludzie doceniają twoją twórczość i reagują na nią na poziomie twórczym (np. używając części twoich kompozycji, aby lepiej wyrazić siebie), jest to dobre i pożądane. Sądzę, że podobnie działają artyści - przetwarzamy nawzajem nasze utwory, nawzajem remiksujemy na poziomie artystycznym, a także biologicznym - przecież również zmieniamy i przetwarzamy środowisko naturalne. Z tego punktu widzenia Internet ma pozytywny wpływ i jest pożądany.

Jeśli chodzi o piractwo - moim zdaniem - nie ma różnicy między tym, gdy ktoś kradnie twoje buty na ulicy, a osobą, która kradnie twoją pracę w Internecie. To absolutnie to samo, a w dodatku jest niezgodne z prawem. Przy tym nie jest to problem artystów, ale prawników i ludzi zajmujących się biznesem. Artyści muszą tworzyć. Dopiero za nimi powinni postępować prawnicy, a nie odwrotnie.

Twoim koncertom towarzyszy zwykle rozbudowana oprawa wizualna. Czy uważasz, że pozwala ona lepiej odbierać twoją muzykę?

Teraz, kiedy możesz słuchać muzyki z płyt i kaset w domu czy samochodzie ,idziesz na koncert nie tylko po to, aby posłuchać muzyki, ale również po to, by doświadczyć czegoś więcej niż wrażenia osiągane podczas przesiadywania w domu. Kiedy jesteś w stanie przedstawić wizualizację swojej muzyki, dajesz słuchaczom znacznie więcej. Szczególnie jeśli chodzi o muzykę elektroniczną - zawsze myślałem, że powinna generować obrazy. Od początku, gdy zacząłem komponować muzykę elektroniczną, zastanawiałem się, w jaki sposób przedstawić ją, aby stworzyć zupełnie nowe medium. Bardzo interesujący jest również fakt, że wykonawcy rave korzystają z takiego samego pomysłu - porywają miejsce na jedną noc i synchronizują efekty wizualne z muzyką. Z tego punktu widzenia moje koncerty są jakby podstawą, na której stworzono to, co się dzieje w ruchu rave i całej scenie muzyki elektronicznej.

Czy mógłbyś opowiedzieć swoje wrażenia z koncertu w Moskwie w sierpniu ubiegłego roku, kiedy to samoloty "przeganiały chmury"?

To był prawdopodobnie najbardziej ambitny koncert, jaki udało mi się zrealizować i chyba, jaki w ogóle miał miejsce. Między innymi dlatego, że na koncert przyszło ponad trzy i pół miliona ludzi co jest absolutnym rekordem w przemyśle muzycznym w skali całej planety. Byłem bardzo poruszony sposobem, w jaki rosyjska publiczność przyjęła i mnie, i całe to wydarzenie. W zamysłach, twórców koncert miał przybrać formę sztuki ulicznej, z ogromnym udziałem technologii, również rosyjskich (np. połączenie "na żywo" ze stacją MIR). W sensie muzycznym całe wydarzenie było bardzo melodyjne, uzupełnione o elementy współczesnej muzyki techno. Do wyświetlania grafiki użyłem fasady Moskiewskiego Uniwersytetu - budynku, którego styl architektoniczny przypomina "Gotham City". W projekcie tym wykorzystaliśmy również obrazy wzięte prosto z malarskiego dorobku rosyjskich artystów. Chciałem przekazać całej młodej rosyjskiej publiczności przesłanie, że wszystko, co zostało użyte (prace rosyjskich konstruktywistów i futurystów z początku wieku), że wszystko, czego tak pragną z Zachodu, zostało zapoczątkowane przez ich rodaków.

Z graficznego punktu widzenia, wszelkie reklamy, sztuka w Ameryce, architektura, kultura pop "ukradły" wiele z dorobku kulturalnego krajów bloku wschodniego - Rosji, Polski, Węgier. Wiele grafik, kroje liter, logo, kształty architektoniczne, bryły - wszystko to zostało wzięte właśnie stąd. Teraz jest częścią upragnionego przez mieszkańców byłego bloku wschodniego Zachodu. Chcę udowodnić, że mnóstwo takich koncepcji stworzono po tej stronie świata, a po zmiksowaniu, przyswoiły je kultury zachodnie. Mówiłem o Rosji, ale jest to również prawda w przypadku Polski.

Wskazywałeś im więc korzenie?

Dokładnie.

Jean Michel Jarre uważa, że muzyka elektroniczna powinna generować obrazy zamieniając koncerty w wielkie audiowizualne widowisko. Taka wizualizacja muzyki, daje bowiem słuchaczom znacznie ciekawsze doznania. Dowodem na słuszność tej koncepcji może być moskiewski koncert artysty, na który przyszło ponad trzy i pół miliona ludzi. Jest to absolutny rekord w przemyśle muzycznym w skali całej planety.

Obecna płyta stanowi przedłużenie wizualizacji twoich koncertów. Jak powstał pomysł? Czy "Odyssey throw O2" jest początkiem nowych doświadczeń z muzyką i cyberprzestrzenią, czy może jest to wyłącznie chwyt komercyjny?

Zawsze byłem przekonany, że kiedyś powinniśmy stworzyć interaktywne narzędzie, z którego będą mogły korzystać nawet osoby niezbyt obeznane z komputerem. Na całym świecie, również w Ameryce, Francji i w Wielkiej Brytanii, jest wiele ludzi i nowoczesnych firm, które nie mają napędów CD-ROM, poczty elektronicznej i dostępu do Internetu.

Jak widzisz, istnieje pustka między tym, o czym rozmawiamy, a tym, co jest aktualnie dostępne. Przemysł multimedialny zachowuje się jak kapryśne dziecko i tworzy kosztowne projekty. CD-ROM-y są drogie, niedługo ma być wprowadzone DVD, a więc znów musimy wymienić całe wyposażenie komputera, a to spowoduje wiele problemów. Przecież wiele osób po prostu nie ma na to pieniędzy. Dlatego próbuję stworzyć interaktywny projekt dostępny w cenie standardowej płyty CD ("Odyssey through O2").

Płyta ta jest zupełnie nową formą. Od strony muzycznej - to produkt kolektywny, nie jest to tylko moja nowa płyta. Swoją planuję wydać w ciągu roku. Od chwili wydania "Oxygen 7-13" powstało wiele remiksów moich nagrań, postanowiłem więc wydać część z nich. Poprosiłem Cloda Monet, jednego z najsłynniejszych we Francji Dj-ów, który gra w znanym klubie w Paryżu, aby przygotował pewnego rodzaju odyseję, podróż poprzez wszystkie te miksy. Ten wspólny projekt wydawał się odpowiednim miejscem, w którym mogłem wykorzystać swój pomysł wprowadzenia większej interaktywności z odbiorcą. Uzyskany przez nas efekt jest chyba szerszy niż sama koncepcja. W "Odyssey through O2" mogą bawić się nawet mamy i dzieci.

Pomysł był następujący - mamy zwykłą płytę kompaktowa, którą można wysłuchać na zwykłym odtwarzaczu. Ten sam dysk możemy "włożyć" do komputera typu Mac czy PC i zainstalować program, który pozwoli nam wykreować własne obrazy, pasujące do umieszczonej na płytce muzyki.

Dj-e, pracujący nad twoją płytą, czuli się zaszczyceni pracując z Tobą i nie szczędzą ci słów uznania? Jak wspominasz współpracę z nimi?

Interesującym faktem jest to, że wiele z tych remiksów powstało spontanicznie. Otrzymałem wiele miksów, o część z nich w ogóle nie prosiłem. Chciałem, aby niektóre wykonali konkretni artyści - np. "Long Time" przez Apollo 440, których bardzo cenię. Wybrałem te utwory, które pasowały do mojej wizji i klimatu, jaki powinna mieć ta płyta. Czuję się związany z większością Dj-ów, ponieważ pracujemy w podobny sposób, używamy tych samych instrumentów i również myślimy w podobny sposób.

Czy przewidujesz koncert promujący tę płytę i czy przyjedziesz do Polski?

Teraz pracuję nad moim nowym albumem studyjnym, ale zanim w 1999 r. odbędzie się tournee, promujące go, chciałbym dać kilka koncertów w małych klubach w różnych krajach z udziałem DJ-ów. Jeśli tylko będę miał możliwość, to również w Polsce.

Na koniec chciałbym jeszcze poprosić, abyś powiedział, co według Ciebie Czytelnicy naszego magazynu powinni zrobić, aby stać się prawdziwymi obywatelami cyberprzestrzeni?

Przede wszystkim nie należy bać się technologii. Jednocześnie nie można spodziewać się zbyt wiele po technologii przyszłości. Technologia jest tylko narzędziem. Ważne jest to, co dzięki niej można otrzymać i stworzyć, traktując ją jako narzędzie. W cyberprzestrzeni najprzyjemniejszą rzeczą jest możliwość podróżowania po całym świecie bez potrzeby wychodzenia z domu.

Strona WWW Jean Michel Jarre'a - http://www.jeanmicheljarre.com


Zobacz również