Jak cię widzą - portfolio na sieć

Pamiętam jak dziś moment, w którym po raz pierwszy udało mi się uruchomić połączenie z Internetem.

Pamiętam jak dziś moment, w którym po raz pierwszy udało mi się uruchomić połączenie z Internetem.

Zabawne było to, że tak wiele chciałem zobaczyć, o tylu rzeczach się dowiedzieć i... nie wiedziałem, od czego zacząć. Z czasem jednak nabrałem pewnego doświadczenia i te "podróże" stały się stałym punktem dnia. Dziś mój wnuczek... (ach, to nie ten tekst!).

Wciąż fascynuje mnie łatwość, z jaką odwiedzam najodleglejsze zakątki świata, koresponduję z ludźmi różnych narodowości, mówiących różnymi językami. 15-letnia dziewczyna z Aruby (w Antylach Holenderskich) opowiada mi o dniu spędzonym w szkole. Znajomy fotografik z Meksyku prezentuje najnowsze prace.

Dla wielu osób Internet stanowi wspaniały sposób wymiany informacji, a dla tych, którzy pracują twórczo jest idealnym wręcz medium do autoprezentacji.

Coraz więcej powstaje autorskich galerii grafiki komputerowej, ilustracji wykonywanych tradycyjnymi metodami i za pomocą komputera, wzornictwa, kaligrafii i wielu innych dziedzin. Oczywiście, nie zastąpi to bezpośredniego

kontaktu ze sztuką w galerii lub muzeum, ale czy możemy być w kilku miejscach na świecie i to w ciągu jednej godziny?

Nie należy już w tej chwili do rzadkości praca na odległość, gdy swoich współpracowników poznajemy dopiero podczas wspólnego wypadu nad morze. W tej sytuacji możliwość zaprezentowania prac on-line jest niewątpliwą zaletą. Swoje portfolio aktualizujemy w kilka minut, a obejrzeć może je każdy

kto ma komputer z modemem.

Moja autorska strona internetowa (www.pejot.com. pl) w postaci, w jakiej możemy oglądać ją dzisiaj, jest efektem wielu transformacji. Na początku było zachłyśnięcie się nowymi możliwościami: animowane GIF-y, kolorowe tła, bannery i inne elementy, charakterystyczne dla sieci. Z czasem przyszło pytanie podstawowe: na ile ta internetowa wizytówka ma odzwierciedlać mnie samego i to, czym się zajmuję? Bardzo lubię rzeczy proste, postanowiłem więc przeprowadzić zabieg uproszczenia, a jak wiadomo rzeczy proste zrobić jest najtrudniej...

Od razu zrezygnowałem z ciemnego tła. Kolor czarny, tak popularny wśród twórców WWW, był chyba oznaką wyzwolenia się z ograniczeń publikacji drukowanych. Wydaje mi się jednak, że ciemne barwy mogą być rzytłaczające, a użyte nieumiejętnie zniechęcają do lektury.

Biel stwarza wrażenie czystości i przejrzystości. Grafiki prezentowane na białym podkładzie wyglądają jakby były oprawione w tradycyjne passe-partout.

Aby jeszcze bardziej skupić uwagę moich gości na rysunkach, zredukowałem menu przy górnej krawędzi strony do niezbędnego minimum.

Na każdej podstronie informuje ono o tytule i pozwala na szybki powrót poziom wyżej lub na początek. Szybkość ma szczególne znaczenie. Ktoś, kto zajrzał tu na parę chwil, znudziłby się, gdyby musiał czekać na wyświetlenie czegoś, co ma znaczenie marginalne. Wolę, żeby ten czas poświęcił na oglądanie moich rysunków. Dlatego postanowiłem, że tu akurat posłużę się tekstem.


Zobacz również