Jak przeżyć w popkulturze

Grafika wydawnicza jest fascynująca. To tu łączy się artyzm z komercją, pop z indywidualnością. Sposobów podejścia do projektowania publikacji jest chyba nieskończenie wiele. Najbardziej interesuje mnie wykorzystanie samej typografii. Robienie ilustracji jest często smutną koniecznością, poza tym, w klasycznym projektowaniu powiedziano niemal wszystko (i to wielokrotnie).

Grafika wydawnicza jest fascynująca. To tu łączy się artyzm z komercją, pop z indywidualnością. Sposobów podejścia do projektowania publikacji jest chyba nieskończenie wiele. Najbardziej interesuje mnie wykorzystanie samej typografii. Robienie ilustracji jest często smutną koniecznością, poza tym, w klasycznym projektowaniu powiedziano niemal wszystko (i to wielokrotnie).

Sztywny podział na funkcje nie oddaje ducha współczesnych środków masowego przekazu. W MTV, jednym z bardziej wpływowych estetycznie mediów ostatnich lat, widać tendencję do posługiwania się skrótowymi formami, których zrozumienie nie polega tylko na dosłownym odbieraniu, lecz na metaforze i symbolu. Skondensowana informacja wymaga jednak czystości formy i dyscypliny. Dlatego lubię oczywiste rozwiązania, projekty z dużą ilością światła, kątami prostymi i wewnętrzną logiką.

Większość projektów w pismach popularnych wydawanych w Polsce wciąż opiera się na bardzo zachowawczym podejściu do funkcji, jaką ma pełnić tekst i ilustracja. Graficy boją się naruszyć to tabu - tekst musi być łamany w klasycznych blokach, a grafika prezentowana oddzielnie. Najczęściej tłumaczy się to koniecznością czytelności tekstu, nie rozumiejąc, że nowe pokolenie jest już przyzwyczajone do odczytywania publikacji w szerszym kontekście i na wielu poziomach - forma stała się ważnym elementem przekazu

Styl życia

Nie każda publikacja może być łamana w jednakowy sposób. Książki, katalogi czy prasa fachowa mają za zadanie tylko informować, są narzędziami i klasycznie rozumiana czytelność jest tam na miejscu. Dobry magazyn popularny to - według mnie, nie tylko informacja. Jest częścią stylu życia - leżący na biurku egzemplarz "The Face", "Machiny", "Hustlera", "Wired" czy "Elle" tak samo wyraźnie mówi o właścicielu, jak książki na półce, ubranie, marka perfum czy słuchana muzyka.

Dlatego drażni mnie często spotykana obawa przed łamaniem sztywnych zasad. Nie sposób zgodzić się ze zdaniem, że magazyn popkulturalny powinien z założenia trafiać w gust przeciętnego odbiorcy, lecz trzeba pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, dobry grafik powinien raczej proponować nowe, kreatywne rozwiązania, niż utrwalać schematy pozbawiając odbiorcę nowości i zamykając go w kręgu wyświechtanych symboli. Po drugie, kategoria "przeciętnego gustu" bywa nadużywana przez wydawców czy nawet kierowników artystycznych. Boją się zrobić czegoś, co mogłoby podobać się bardzo lub bardzo nie podobać. Odbiorca widząc, że ci, którzy teoretycznie powinni kształtować gusty, sami mają nieciekawą wrażliwość, z rezygnacją uznaje dyktat przeciętności.

<P>

<HR SIZE=1 NOSHADE>

Przepych, anarchia i wyzwolenie

Czy zauważyliście, że w rodzimej grafice użytkowej króluje przepych? Możliwości, jakie daje komputer, sprawiają, że twórca nie czując ograniczeń często nadużywa środków. Kolor, faktura, typografia, elementy 3D itd., jeśli występują jednocześnie i w nadmiarze, nie przekazują już niczego, lecz stają się szumem, sprawiającym tylko wrażenie koncepcji. Drugi przejaw przepychu to np. estetyka wielu reklam, gdzie wszystko jest ładne, poprawne, uśmiechnięte i bogate - niepostrzeżenie wchodzimy w krainę kiczu.


Zobacz również