Jak się nie ma, co się lubi...

to trzeba się zdecydować na metody zastępcze, np. cybersex. Co to jest cybersex? W slangu internetowym słowo to oznacza nie mniej nie więcej tylko wszelkie dostępne metody uprawiania seksu z wykorzystaniem kabla sieciowego czy telefonicznego i modemu. Po polsku można to określić jako cyber-flirt, ale pozostańmy przy oryginalnej, anglojęzycznej nazwie.

to trzeba się zdecydować na metody zastępcze, np. cybersex. Co to jest cybersex? W slangu internetowym słowo to oznacza nie mniej nie więcej tylko wszelkie dostępne metody uprawiania seksu z wykorzystaniem kabla sieciowego czy telefonicznego i modemu. Po polsku można to określić jako cyber-flirt, ale pozostańmy przy oryginalnej, anglojęzycznej nazwie.

Oczywiście, jak zresztą zaznacza wiele osób nie zainteresowanych tego typu rozrywką, idea umieszczania swoich delikatnych organów w słuchawce telefonu, stacji dyskietek, gnieździe portu szeregowego czy też podobnym urządzeniu nie należy do najprzyjemniejszych. Pragnę wyjaśnić więc, że nie chodzi tu o tak bezpośrednie metody, lecz raczej o sposoby wzajemnego podniecania się za pomocą tekstu, dźwięku lub też obrazu (zarówno stałego, jak i ruchomego), często przy akompaniamencie samodzielnych działań, których - ażeby oszczędzić roboty cenzurze - może nie będę tu opisywał. No cóż, niektórzy to lubią, należy jednak zdawać sobie sprawę, że jest to mierna namiastka "rzeczywistości", nawet jeśli po drugiej stronie kabla siedzi bardzo atrakcyjnie wyglądająca osoba płci przeciwnej (ewentualnie dla niektórych tej samej).

Podniecający tryb tekstowy

Najczęściej stosowane media do uprawiania cybersexu to wszelkie narzędzia internetowe pozwalające na rozmowę między dwoma lub więcej osobami, z wykorzystaniem tekstu, a także dźwięku czy obrazu. Najpopularniejszym, bo najmniej wymagającym, jest IRC (ostatnio także skutecznie naśladowany poprzez różnorodne chat-roomy w Javie). Wystarczy zalogować się na dowolny serwer - czy jest to sieć EfNet, czy Undernet (na Undernecie jest szczególnie wielu amatorów cybersexu) - i rzucić okiem na listę kanałów, koncentrując się na tych, które na początku nazwy mają wiele wykrzykników (po to aby znalazły się jako pierwsze na liście). Praktycznie każda nazwa kanału z erotycznym podtekstem to kolebka cybersexu, no chyba że kanał jest zdecydowanie zorientowany na wymianę obrazków (np. "#!!!!!!!!!!100%sexpics").

Jak skutecznie uprawiać cybersex na IRC-u? Otóż nie jest to wcale zadanie takie łatwe i - wbrew pozorom - często wymaga przygotowania i treningu. Po pierwsze, musimy znaleźć zainteresowaną osobę. I tu tkwi pewien szkopuł - dziewcząt na IRC-u nie jest wcale tak wiele, a jeśli już są, to rzadko na kanałach związanych z seksem. Nawet jeśli znajdzie się tam kobieta, to można z powodzeniem założyć, że ma już otwartych ponad 10 okienek rozmów prywatnych (/query) i uprawia cybersex z innymi. A to oznacza, że możemy się spodziewać bardzo opóźnionych odpowiedzi (chyba że dziewczyna posiada wrodzony multitasking i posługuje się klawiaturą z prędkością profesjonalistki), a to całkowicie psuje zabawę. Nie wspomnę tu o prostej sprawie - dziewczynę trzeba jeszcze zainteresować swoją osobą, a zagrywki typu "hej dziecinko, chcesz się *** ?" raczej nie przynoszą spodziewanych rezultatów (popularną metodą jest podawanie przy "zagadywaniu" swoich - często mocno przesadzonych - rozmiarów wiadomo czego, ale to też nie zawsze skutkuje - chyba lepiej wykazać się szarmancją i romantyzmem).

Należy także zdawać sobie sprawę z faktu, że na kanałach związanych z cybersexem czai się sporo "podszywek", czyli panów udających panie (ba, zdarzało mi się w ten sposób grać innym na nerwach). Niektórzy są tak wyspecjalizowani, że opanowali typowe dla dziewczyn wyrażenia ("mmm moja *** czeka na ciebie..." itp.), a nawet wyposażyli się w amatorskie zdjęcia atrakcyjnej, aczkolwiek wiarygodnie wyglądającej dziewczyny, i przesyłają je DCC do potencjalnych "partnerów" w cybersexie tak, aby przyciągnąć ich większe zainteresowanie. W kulminacyjnym momencie zaś potrafią w dość perfidny sposób przyznać, że są facetem, co wywołuje zazwyczaj negatywne reakcje rozmówcy (zazwyczaj kończące się rozłączeniem z serwerem - zapewne ze względu na silne uderzenie w modem przez opadającą szczękę). Oczywiście, ten problem całkowicie znika na kanałach gejowskich, gdzie też można oczekiwać największego nasilenia tej rozrywki, a tu nie ma kogo udawać i każdy może z każdym.

Niestety, znaczna część osób nie nauczyła się kultury cybersexu, stosując ograniczone słownictwo i wykazując się niewielką dawką fantazji, przez co cybersex z nimi jest po prostu nudny. Osoby krasomówcze zdarzają się rzadko - trafić na taką to prawdziwa przyjemność.

Gdy klawisze już nie wystarczają

Ponieważ IRC nie jest jednak aż tak ciekawą formą uprawiania cybersexu, na kanałach od czasu do czasu pojawiają się osoby proponujące np. seks przez telefon i szukające na kanałach IRC potencjalnych partnerów. Osoby, które nieco lepiej opanowały technologię internetową, mają szybkie modemy, dostęp do stałego łącza oraz karty dźwiękowe, wolą stosować oprogramowanie typu "Internet-phone". Najlepszym rozwiązaniem jest zainstalowanie kamery w komputerze i wykorzystanie jej wraz z odpowiednim oprogramowaniem do telekonferencji w jedynie słusznym celu (do tego najpopularniejsze jest CuSeeMe, toteż często na IRC-u znajdziemy kanały, takie jak #cuseemesex, itp.).

Oprogramowanie telekonferencyjne - zarówno do telekonferencji wyłącznie za pomocą głosu, jak i te dysponujące opcjami wideo - często ma mechanizmy bardzo zbliżone do IRC, czyli kanały tematyczne. Tu także dominuje tematyka seksu. Kiedyś, dla zabawy, podłączyłem się do takiego kanału tematycznego za pomocą oprogramowania... bodajże SpeakFreely. Niestety, mój głos nie przypominał aż tak skutecznie głosu dziewczyny.

Nie każdy jednak odważy się pokazać swoje wdzięki całemu światu, dlatego też redakcyjny kolega, mający zainstalowaną kamerę, zamiast swojej twarzy, puścił kiedyś w świat program "Przytul Mnie", co spotkało się z ogromną aprobatą innych osób na kanale, dopóki logo stacji telewizyjnej Polsat2 nie zostało zauważone w prawym górnym rogu ekranu.

Czy w ogóle warto się w to bawić?

Cybersex może nie jest tym, co tygrysy lubią najbardziej, ale ma jedną zasadniczą zaletę - należy do typu seksu całkowicie bezpiecznego (na joystick nie musimy nakładać prezerwatywy), a osobom nieco słabiej zorientowanym w komputerach warto zaznaczyć, że przez cybersex żadnym wirusem - nawet komputerowym - zarazić się nie można. Można więc szaleć z kim się chce i jak się chce, nie martwiąc się o zdrowie i ewentualne konsekwencje (no, może oprócz zużycia klawiatury).

Należy też zwrócić uwagę na fakt, że cybersex wciąga. Pamiętam do dziś te ogromne rachunki telefoniczne, kiedy odkryłem tę formę zabawy, nie wspominając o minie mojej żony. A jednocześnie cybersex powoduje, że ludzie - na co dzień nieśmiali - stają się, mając możliwość zachowania w pewnym stopniu anonimowości, swoistymi maniakami seksualnymi. Jeden z redakcyjnych kolegów przyznał się, że kiedy po raz pierwszy zainstalował sobie kamerę w komputerze i siedział samotnie w nocy szukając, jakiejkolwiek rozrywki na Sieci, zalogował się za pomocą programu CuSeeMe na kanał o dość jednoznacznej nazwie i cytuję: - "Patrzę - wszyscy goli, no to i ja się rozebrałem".

I tak trzymać!


Zobacz również