Jaskółki poprawy

Pojawiły się już znaki na ziemi i niebie, pozwalające uwierzyć w rychłe nadejście poprawy sytuacji gospodarczej. Będzie ono - jak prognozuje BusinessWeek - ściśle związane z szeroko pojętymi innowacjami.

Ci, którzy cierpliwie czekają, zostaną wreszcie nagrodzeni. Po raz pierwszy od czasu załamania w 2000 roku, gospodarka amerykańska wydaje się nabierać tempa. Połączenie niskich stóp procentowych i poważnego obniżenia podatków oznacza, że konsumenci mają możliwość i chęć wyruszenia na zakupy. Jednocześnie szefowie wielkich korporacji wreszcie budzą się z długiego odrętwienia i zaczynają sobie zdawać sprawę, że czasem w celu zainkasowania konieczne jest zainwestowanie.

To pozwala na optymistyczne oczekiwania wobec drugiej połowy br. Ekonomiści z UBS Securities prognozują, że gospodarka będzie się rozwijała w tempie 4% w III i w IV kw. br., wobec zaledwie 2% w I połowie 2003 roku. I nie są w swoich radosnych oczekiwaniach osamotnieni.

Warto więc zacząć myśleć o możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji w najbliższych latach. Czy czeka nas, nakręcany innowacjami technologicznymi, gwałtowny boom, jak w latach 90.? Czy też wzrost będzie raczkował w okolicach 2,5% rocznie? Jest to pytanie istotne zarówno dla graczy giełdowych, czekających na hossę, jak dla pracowników, oczekujących lepszych warunków na rynku pracy i wyższych zarobków. Zdaniem publicysty BusinessWeek, wiele wskazuje na to, że okres silnego wzrostu wspomaganego rozwojem technologicznym może rozpocząć się już wkrótce.

Nie ma oczywiście żadnej gwarancji - jedną z najważniejszych cech zmian technologicznych jest przecież ich nieprzewidywalność. Jednak pewne fundamenty już są. Takim pozytywnym prognostykiem jest poprawa w przemyśle IT, który należał do najistotniejszych czynników wzrostu gospodarczego w latach 90. Jak wynika ze statystyk publikowanych przez amerykański rząd, wydatki firm na IT wzrosły w ciągu ostatniego roku o 7%, a zamówienia na sprzęt komputerowy i elektronikę wzrosły w ciągu ostatniego kwartału o 33%.

Jeśli bieżące trendy się utrzymają, do końca 2003 roku wydatki na IT mogą wzrosnąć nawet o 10% w porównaniu z rokiem ubiegłym. I wydaje się to być tempo zadawalające - jest szybsze nawet niż na początku lat 90., po ówczesnej recesji.

Kolejne dobre wiadomości - fundusze venture capital i rynek firm wchodzących na giełdę, które przecież wspomagają finansowanie innowacji, zaczynają znów wykazywać niewielkie oznaki życia. Inwestycje typu venture wzrosły nieco w drugim kw. 2003 roku, w porównaniu z poprzednim kw.

Jednak jest też kilka niepokojących sygnałów. Zarówno fundusze VC, jak spółki wchodzące na giełdę rozproszone są w różnych sektorach gospodarki, a nie skoncentrowane na IT. Wygląda na to, że potencjalna duża ekspansja będzie oparta na innowacjach szeroko pojętych - w tym również w dziedzinie biotechnologii czy przemysłu energetycznego.

Bodziec stymulujący rozwój gospodarki - polityka fiskalna i monetarna Waszyngtonu - może przestać działać zanim nadejdzie następna fala innowacji. W latach 2004 - 2005 gospodarka może rozwijać skokami, przerywanymi okresami osłabienia. Podobnie było w latach 1994 - 95, kiedy to gospodarka w niektórych kwartałach rozwijała się w tempie 5-proc. lub szybszym, a w innych - w zaledwie 0,8-proc.

Coraz wyraźniej jednak widać, że wzrost gospodarczy powiązany jest ściśle z innowacjami - przychodzi z nowymi pomysłami, rozwija je i przemienia w przynoszące zyski produkty czy usługi.

Na podstawie artykułu z BusinessWeek "Why the recovery finally looks real", Michael J. Mandel


Zobacz również