Jeden raz to za mało

Dobre opakowanie pozwala sprzedać zły towar. Dobry towar co jakiś czas warto opakować na nowo. Jeśli film był niemy albo czarno-biały, już jest powód, żeby nakręcić go jeszcze raz. Jeśli odniósł sukces kasowy, do tej pory prawie na pewno doczekał się nowych wersji.

Dobre opakowanie pozwala sprzedać zły towar. Dobry towar co jakiś czas warto opakować na nowo. Jeśli film był niemy albo czarno-biały, już jest powód, żeby nakręcić go jeszcze raz. Jeśli odniósł sukces kasowy, do tej pory prawie na pewno doczekał się nowych wersji.

Wyprodukowanie remake'a niegdysiejszego hitu to najpewniejszy sposób zarobienia pieniędzy. Pewne wątki i motywy są zresztą na tyle nośne, że można z nich korzystać wiele razy, a publiczność i tak nie ma dosyć. Znane są różne sposoby nawiązywania do już istniejących dzieł filmowych. Ten sam scenariusz w realizacji innych aktorów, ta sama powieść, na której motywach opiera się akcja, ta sama historia w dekoracjach z innych czasów. Jakby tego było mało, wśród współczesnych reżyserów rodzi się moda na edytowanie własnych dzieł.

Klasyczny remake to nowa wersja dawnego filmu, zrealizowana po latach w nowej inscenizacji, w nowej obsadzie aktorskiej, najczęściej przez innego reżysera i przy wykorzystaniu nowoczesnych środków technicznych. Jest to więc dzieło nawiązujące bezpośrednio do już istniejącego obrazu, bez odwoływania się do pierwowzoru literackiego czy istniejącego scenariusza. Jako takie może stanowić krytykę wcześniejszego filmu albo być złożeniem hołdu twórcom pierwszej wersji. Tak zrobił Herzog, kręcąc "Nosferatu" niemal identycznie, jak wiele lat wcześniej Friedrich Wilhelm Murnau.

Czym jest tworzenie remake'ów, jeśli nie próbą sprzedania starego towaru w nowym opakowaniu? Producenci płyt DVD znaleźli już o wiele łatwiejszy i tańszy sposób na odświeżanie starych produkcji niż realizacja ich nowych wersji. Stare filmy na płytach zawierających kilka interesujących dodatków i zapakowane w atrakcyjne pudełka ze stosownymi napisami sprzedają się jak świeże bułeczki.

Zanim jednak wymyślono DVD, w historii kina zrealizowano tyle powtórek i sequeli, seriali na podstawie wersji kinowej i filmów pełnometrażowych, będących czymś w rodzaju wielkiego streszczenia popularnego serialu, że nawet w obszernym artykule nie sposób byłoby wspomnieć o wszystkich. Jeżeli kiedykolwiek w historii kina jakiś film pobił rekord, nie schodził z ekranów przez wiele tygodni, był w jakimś sensie rewolucyjny, z całą pewnością znalazł się albo znajdzie reżyser, który będzie chciał powtórzyć ten sukces.

Powtórzenie, kontynuacja... plagiat?

Producenci, scenarzyści i reżyserzy nieustannie poszukują nowych materiałów na film, który stałby się kasowym przebojem. Ponieważ kino ma już swoją długą historię i co efektowniejsze wątki zostały w nim z całą pewnością wyeksploatowane, nic dziwnego, że sięga się do rzeczy już przerobionych, sprzedanych za duże pieniądze i często zapomnianych. Niekiedy realizatorom udaje się tak sprytnie zamaskować motywy i wątki, które pojawiły się w innym filmie, że udowodnienie im braku inwencji staje się niemożliwe, a jednak obraz wydaje się dziwnie znajomy. Miłośnicy klasycznych powieści mogą być prawie pewni, że wystarczy chwile poszukać, żeby znaleźć przynajmniej po dwie ekranizacje każdej z nich. Arcydzieła literatury filmowano regularnie. "Nędznicy" wg Wiktora Hugo doczekali się około dwunastu ekranizacji. "Trzej muszkieterowie" Dumasa wedle wszelkiego prawdopodobieństwa osiągnęli jeszcze lepszy wynik. Przynajmniej tuzin wersji filmowych mają "Carmen", "Dr Jekyll i Mr. Hyde", "Pies Baskervillów". Lista jest zresztą o wiele dłuższa. Równie wielki co klasycy powód do dumy mogliby mieć autorzy znanych romansów i powieści sensacyjnych. Bohaterowie ich książek w zmultiplikowanej wersji zapełniają ekrany kin i telewizorów na całym świecie.


Zobacz również