Jedi Knight: Mysteries of the Sith

Wydawać by się mogło, że dodatek wydany w tak niedługim czasie od premiery może okazać się co najwyżej dobrym pakietem misji. Mysteries of the Sith w 100% przeczy tej tezie. Owszem misje są ważnym elementem, ale nie są to jedyne usprawnienia. Przede wszystkim po raz pierwszy mamy możliwość zagrania kobietą!

Wydawać by się mogło, że dodatek wydany w tak niedługim czasie od premiery może okazać się co najwyżej dobrym pakietem misji. Mysteries of the Sith w 100% przeczy tej tezie. Owszem misje są ważnym elementem, ale nie są to jedyne usprawnienia. Przede wszystkim po raz pierwszy mamy możliwość zagrania kobietą. Z Kylem będziemy musieli pożegnać się po pierwszych 4 levelech, a inicjatywę przejmie jego przyjaciółka Mara. Wędrować nią będziemy przez całe 10 misji co w sumie daje 14 (plus 16 które są udostępnione w trybie multiplayer, ale o tym za chwilkę). Doszły nowe bronie: pistolet DL-44 (celownik podobny do tego z MDK), bomba oślepiająca, granatnik z samonaprowadzającymi pociskami oraz karabin karbonitowy (zamrażacz).

Bardzo pożyteczne mogą być także występujące tu i ówdzie stacjonarne działka. Nieco inaczej zostały potraktowane moce. Aby zdobyć konkretną moc nie musimy deklarować się po ciemnej lub jasnej stronie (możemy posługiwać się ciemnymi mocami nie będąc ciemnymi Jedi), po prostu zarobione gwiazdki przeznaczamy na kolejne moce, których kanon również uległ rozszerzeniu o takie jak: rzut mieczem, odepchnięcie, wizję (dzięki niej możesz wędrować i odkrywać mapę), łańcuch błyskawic oraz odporność na moc wroga (dostępną tylko w trybie multiplayer). Nowy arsenał musi być oczywiście równoważony przez kanon nowych wrogów. I tak na naszej drodze staną: goryle, ośmiornico-podobne stworki, pieski, walczące roboty, kilku nowych żołnierzy imperium (rebelianci też występują), strzelające kwiatki, piraci, kilka rodzajów kul-szpiegul, oraz stworek Ysalamiri, który neguje moc w zasięgu 10 metrów, są także posągi jedi, które walczą mieczami świetlnymi.

Grafika nie uległa żadnym rewolucyjnym zmianom (i tak ciągle jest wyśmienita, a miejscami wydaje się jeszcze bardziej gładsza), może z wyjątkiem dodania kolorowych świateł, którymi będą się mogli cieszyć posiadacze akceleratorów 3D. W MOTS brak jest jako takich wstawek video. To znaczy występują przerywniki filmowe, ale zamiast sekwencji z aktorami użyto obiektów pochodzących z gry. Również muzyka utrzymuje klimat znany Jedi Knight. Ciągle jest wspaniała, a dzięki kilku nowym utworom - jeszcze wspanialsza.

Muszę stwierdzić, że Mysteries of Knight to coś więcej niż tylko dodatek do Jedi, to prawie zupełnie nowa gra. Gdyby programiści z LucasArts mieli więcej czasu, dorobili trochę oprawy i wprowadzili więcej zmian do engine'u MOTS spokojnie mógłby być uważany za kolejną część. A tak mamy doskonały wręcz dodatek do Jedi. Jeżeli wchłonęłeś JK jednym haustem to MUSISZ zdobyć Mysteries of the Sith. Jeszcze jedna rzecz na koniec: MOTS nie jest tak zwaną STAND-ALONE, co oznacza że do gry niezbędna jest płyta Jedi Knight (na szczęście tylko przy pierwszym uruchomieniu). Ale po co ja to mówię, przecież wszyscy fani mają grę Jedi Knight, gorzej jeżeli nie do końca oryginalną ;)


Zobacz również