Jewgienij Kasperski: zainfekowane drony bojowe to nic śmiesznego

Niedawno doszło do zainfekowania wirusem naziemnych stacji kierowania amerykańskimi samolotami bezzałogowymi (dronami) Predator i Reaper. Niektórych może ta informacja bawić, ale założyciel firmy Kasperski Lab uważa, że jest to bardzo niepokojąca wiadomość.

RQ-1 Predator

Serwis Wired.com poinformował niedawno o zainfekowaniu wirusem naziemnych stacji kierowania (GCS - Ground Control Stations) amerykańskimi dronami bojowymi. Wirus rejestrował znaki wprowadzane z klawiatury przez pilotów zdalnie kierujących misją. Do systemu przedostał się prawdopodobnie poprzez przenośne dyski twarde, których używa się do ładowania misji i map.

Jewgienij Kasperski uważa, że taka sytuacja jest wyjątkowo niepokojąca i zastanawia się, do czego może dojść w przyszłości, jeśli sprawy będą dalej toczyć się tym torem. Mówi on, że wszyscy jesteśmy uzależnieni od różnych elementów infrastruktury - m.in. szpitali, elektrowni, samochodów i dronów bojowych, a możemy się tylko domyślać jak są, albo raczej nie są chronione - dodaje Kasperski.

Założyciel Kaspersky Lab dodaje, że incydent z dronami nie jest pierwszym i nie będzie ostatnim, w którym szkodliwe oprogramowanie dostało się do sprzętu mającego wpływ na ludzkie życie. Nie widzi on na razie skutecznej metod walki z takimi zagrożeniami. Według niego wymagałoby to całkowitej ochrony (co jest niemożliwe) lub zaprzestania korzystania z takich systemów.

Oprócz tego, Jewgienij Kasperski zwrócił uwagę na to, że w naszych czasach produkowanie filmów akcji poruszających tematy wojny cybernetycznej jest ryzykowną i delikatną sprawą. Ich scenariusze bardzo szybko mogą stać się rzeczywistością i zagrozić życiu prawdziwych ludzi. Wystarczy obejrzeć chociażby Szklaną pułapkę 4 w kontekście omawianego incydentu.


Zobacz również