Joanna Senyszyn: "Komentarze internautów nadają się pod ocenę psychiatry"

"Właśnie przygotowuję książkę i część tych najgorszych wypowiedzi umieszczę razem z komentarzem psychiatry." - mówi w rozmowie z PCWK Online Joanna Senyszyn, posłanka SLD, obrończyni mniejszości seksualnych, praw kobiet i krytyk "kaczyzmu".

PCWK Online: Dlaczego zdecydowała się Pani prowadzić bloga? Czy to trudne zadanie?

Joanna Senyszyn: Postanowiłam prowadzić blog, żeby rozszerzyć grono czytelników. Ja nie robię wpisów o charakterze osobistym, tylko piszę raczej felietony polityczne. Od dwóch lat piszę co tydzień felieton do "Faktów i mitów", gdzie mam stałą rubrykę "Katedra profesor Joanny S.", ale tam docieram do określonego kręgu czytelników. Postanowiłam więc rozszerzyć ten krąg. W "Faktach i Mitach" mam głównie swoich wielbicieli, wręcz fankluby. Postanowiłam nawiązać kontakt intelektualny z ludźmi, którzy nie podzielają moich poglądów.

Czy się udało?

Joanna Senyszyn: Tak, uważam, że się udało. Jeżeli mam 210 tysięcy wejść w 2,5 miesiąca i 4,5 tysiąca komentarzy, to trzeba przyznać, że się udało. Te komentarze są bardzo różne. Niektórzy piszą "Czytam Fakty i Mity i cieszę się, że mogę częściej przeczytać felieton niż raz w tygodniu". Ale są też tacy, którzy używają inwektyw.

Joanna Senyszyn

Joanna Senyszyn (ur. 1949 w Gdyni) - lewicowa działaczka polityczna, profesor zwyczajny nauk ekonomicznych, posłanka na Sejm RP z ramienia SLD IV i V kadencji .

Kieruje Katedrą Badań Rynku na Wydziale Nauk Społecznych UG. Tytuł jej rozprawy habilitacyjnej: "Konsumpcja żywności w świetle potrzeb i uwarunkowań".

W latach 70. działała w PZPR. W roku 1980 wstąpiła do Solidarności. Opuściła ją w 1995. W 2001 dostała się do Sejmu z listy SLD-UP. Od 2005 jest wiceprzewodniczącą SLD.

Prowadzi stałą rubrykę w antyklerykalnym tygodniku "Fakty i Mity" pt. "Katedra Profesor Joanny S.". Podczas debaty na temat skrócenia kadencji Sejmu 5 maja 2005 użyła określenia kaczyzm w odniesieniu do koncepcji ideowo-politycznej Prawa i Sprawiedliwości.

Podczas Parady Równości użyła słów "Niech ta parada zmieni oblicze tej ziemi", za co została skrytykowana przez środowiska katolickie.

Znana z bardzo charakterystycznej barwy głosu.

Blog Joanny Senyszyn

Ale mimo to wiernie czytają?

Joanna Senyszyn: Właśnie o to chodzi. Bardzo dużo moich politycznych przeciwników, osób które się nie zgadzają z moimi poglądami, dyskutuje ze mną dzięki komentarzom. Mówią, że nie mam racji na przykład w kwestii antykoncepcji, przerywania ciąży czy krytyki PiSu. To bardzo interesujące, bo dzięki temu mam szersze pole oddziaływania. Poprzez "Fakty i Mity" docieram do moich zwolenników. Poprzez wystąpienia na trybunie sejmowej do osób, które oglądają transmisje. Blog jest bardziej demokratyczny, bo mogą go czytać wszyscy ludzie, o najróżniejszych poglądach.

Pani poseł zdecydowała się założyć bloga na Onecie. Dlaczego właśnie tam?

Joanna Senyszyn: To była inicjatywa Onetu. Zapytano mnie, czy chciałabym u nich prowadzić blog. Zastanawiałam się długo, przez kilka tygodni, bo nie mam czasu. Dla mnie dużym obciążeniem jest pisanie co tydzień felietonu. Ja sobie nie mogę pozwolić na słomiany zapał. Musiałam sobie ułożyć na nowo swoje życie, by znaleźć dodatkowy czas.

Ile czasu przeznacza Pani na prowadzenie bloga?

Joanna Senyszyn: Jeden wpis robię około 2, 3, 4 a nawet 5 godzin. Nie piszę tego, co mi ślina na język przyniesie. Moje wpisy mają ściśle określona konstrukcję, mają formę felietonów i niosą ściśle określone przesłanie, często dowcipne.

Czy pisze Pani inaczej niż do tygodnika?

Joanna Senyszyn: Piszę troszeczkę inaczej, bo biorę pod uwagę, że mam do czynienia z innym kręgiem odbiorców. Mam specyficzny styl pisania. Blog piszę osobiście. Uważam, że nikt nie potrafiłby mnie podrobić. Zauważyłam, że w ciągu dwóch lat, odkąd pisze do "Fakty i Mity", część felietonistów w różnych tytułach próbowała kopiować mój styl, używając na przykład równoważników zdań, ale im się o nie udało. Większość z tych prób się wycofała.

Czy nie przytłacza Pani poziom internetowych komentarzy i liczba wulgaryzmów?

Joanna Senyszyn: Nie, absolutnie. Listy, które dostaję są dużo bardziej agresywne i wulgarne.

Są gorsze niż komentarze na Onecie?

Joanna Senyszyn: Przecież Onet ma pełną cenzurę przy wpisach na blogu. Te najbardziej obsceniczne i najwulgarniejsze w ogóle się nie ukazują. Porozumiałam się z Onetem, że będę dostawać również te najgorsze wpisy, które się nie ukazują. One mnie interesują, bo uważam, że takie bardzo agresywne komentarze odzwierciedlają stan frustracji społecznej. Właśnie przygotowuję książkę i część tych najgorszych umieszczę razem z komentarzem psychiatry.

blog Joanny Senyszyn senyszyn.blog.onet.pl


Zobacz również