Jutro to za późno

Przygotowując jubileuszowy numer staraliśmy się uciec od banalnych podsumowań. Postanowiliśmy za to spytać szefów największych firm tworzących narzędzia do cyfrowych mediów o ich opinię na temat branży: jakie zmiany uważają za najważniejsze spoglądając na ostatnie pięć lat i co przyniesie przyszłość.

Przygotowując jubileuszowy numer staraliśmy się uciec od banalnych podsumowań. Postanowiliśmy za to spytać szefów największych firm tworzących narzędzia do cyfrowych mediów o ich opinię na temat branży: jakie zmiany uważają za najważniejsze spoglądając na ostatnie pięć lat i co przyniesie przyszłość.

<font color="#000080">John Warnock

Prezes firmy Adobe Systems John Warnock i jej współzałożyciel Charles Geschke przyczynili się znacznie do utrwalenia wiodącej pozycji Adobe na rynku graficznym i wydawniczym. Na koncie Warnocka znajdują się również cztery patenty i tytuł inżyniera elektrotechnika, wydany przez Uniwersytet stanu Utah. Spośród wielu posiadanych przez niego nagród warto wymienić tytuł Przedsiębiorcy Roku magazynu Inc.

digit: - Czy uważa Pan, że rola profesjonalistów zajmujących się branżą kreatywną może się w jakiś istotny sposób zmienić?

JW: - W ciągu ostatniego 15-lecia sytuacja uległa radykalnej przemianie. Przede wszystkim obecnie branżą kreatywną zajmuje się o wiele więcej osób niż dawniej, co naturalnie wiąże się ze spadkiem kosztów produkowania informacji i globalnego przekazywania wiadomości. Firmy i organizacje komunikują się częściej i bardziej intensywnie, co z pewnością otwiera nowe pole możliwości dla coraz szerszych rzesz designerów. Poza tym, informacje rozprzestrzeniają się w zawrotnym tempie. Ktoś musi stworzyć informację i nadać jej odpowiedni kształt, dlatego zainteresowanie tymi kategoriami pracy jest coraz większe. Ludzie związani ze światem Internetu i wydawnictw drukowanych muszą w jakiś sposób się wyróżniać, stąd wyrazistość i atrakcyjność propozycji staje się niezwykle istotna.

digit: - Jaką rolę w określeniu kierunku rozwoju przemysłu może odegrać Internet?

JW: - Myślę, że rola Internetu będzie rosnąć, zwłaszcza że jako medium staje się on stopniowo coraz bardziej ekspresywny. Koszt produkcji materiału przeznaczonego do użytku w sieci opiera się na innych uwarunkowaniach ekonomicznych niż koszt produkcji druku.

Koszt materiałów przeznaczonych dla Internetu jest minimalny, więc głównym elementem staje się energia intelektualna. Jakość tej intelektualnej energii określa możliwość wyodrębnienia własnego pola na ulegającym ciągłej ekspansji rynku. Internet będzie z całą pewnością kształtował handel detaliczny. Przede wszystkim wpłynie na sposób rozpowszechniania wiadomości i informacji. Użytkownicy będą coraz intensywniej "osieciowani", a pomogą im w tym doskonalsze maszyny. Internet stanie się odrębnym systemem komunikacyjnym.

digit: - InDesign jest bezpośrednim wyzwaniem dla QuarkXPressa. Czy uważa Pan, że na rynku jest miejsce dla obydwu produktów?

JW: - To sytuacja przejściowa (śmiech). Nie myślę o tym w ten sposób. Postrzegam to raczej jako problem wyborów dokonywanych przez klientów. Ponadto należy uwzględnić rolę czynników, które niepotrzebnie zwalniają czy utrudniają pracę, i zastanowić się, jak możemy zahamować ten proces. Uważam, że proponowane przez nas rozwiązania opierające się na integracji narzędzi niwelują problemy współpracy pomiędzy programami i zapewniają kompleksowe podejście do problemu. Nie myślę zatem w kategoriach przetrwania na rynku, lecz raczej interesują mnie możliwości rozwiązania problemów klienta.

digit: - Czy sądzi Pan, że skład za pomocą PDF pomoże firmie Adobe w wysiłkach zmierzających do współzawodnictwa rynkowego?

JW: - Oczywiście. Jednym z moich zajęć dodatkowych jest współpraca z żoną, która jest grafikiem. Tak więc produkty, o których tu mówimy, są mi znane na co dzień. Jakiś czas temu opracowywałem zestaw broszur w InDesign. Żadna z zajmujących się drukiem firm nie miała jeszcze wtedy InDesign. Gdyby InDesign nie był przystosowany do rozpoznawania formatu PDF, wydrukowanie broszur byłoby niemożliwe. Jeśli precyzyjna kontrola barw i możliwość dostarczania do drukarni materiału w zaawansowanym stadium obróbki to ważne elementy pracy, PDF zaczyna coraz częściej i skuteczniej pełnić rolę takiego wszechstronnego narzędzia. Staramy się, by PDF był dopracowany w najdrobniejszych detalach i silny.

digit: - InDesign wykorzystuje architekturę otwartą. Czy ma to według Pana znaczenie dla rozwoju przemysłu?

JW: - Należy przede wszystkim uwzględnić podstawowe wymagania publikacji. Biorąc przykład gazety, jest to przede wszystkim grupa autorów i edytorów publikujących ogromne ilości informacji w niewielkich przedziałach czasowych. Potrzebują najlepszej typografii, najlepszego layoutu i możliwości przełączania pomiędzy aplikacjami. W pewnym sensie potrzebują tego samego co designer, ale w inny sposób. Otwarta architektura InDesign umożliwia zmianę interfejsu użytkownika, różne systemy dostępu do plików. Ma plug-iny wbudowane w system zarządzania zasobami. To bardzo elastyczny zestaw niezwykle zaawansowanych narzędzi, który umożliwia łączenie i dopasowywanie elementów.

digit: - Jakieś inne prognozy na temat kierunków rozwoju przemysłu?

JW: - Designerzy wywodzą się z historycznego obszaru medialnego druku i są w pewnym sensie niezależni od mediów elektronicznych. Procesy kreowania produktów przeznaczonych do druku i z myślą o Internecie mają ze sobą wiele wspólnego, lecz mogą być także zupełnie inne. Organizacje muszą się zatem zastanowić, w jaki sposób ich tradycyjny druk ma zostać wprowadzony do sieci, oraz jak należy zarządzać pracą kreatywną w sieci. Myślę, że zestawy narzędzi, które próbujemy tworzyć, biorą pod uwagę żywotność i zasięg działania obydwu mediów i umożliwiają wzajemne korzystanie z ich zasobów.


Zobacz również