Już nie szuflą do głowy

Rozmowa z Arturem Dyro, dyrektorem ds. Rozwoju wydawnictwa Young Digital Poland.

Rozmowa z Arturem Dyro, dyrektorem ds. Rozwoju wydawnictwa Young Digital Poland.

Jakie zmiany w ciągu kilkudziesięciu lat będziemy mogli obserwować w polskiej szkole?

Przede wszystkim szkoła będzie bardziej uczyć umiejętności niż wpajać wiedzę. To proroctwo jest stosunkowo łatwe, porównując obecne systemy edukacji w krajach Europy Zachodniej z systemem polskim. Zmieniać się będzie zdecydowanie rola nauczyciela z osoby przekazującej wiedzę w opiekuna procesu dydaktycznego, stymulującego i wskazującego kierunki rozwoju, stawiającego przed uczniem zadania i pomagającego w rozwiązywaniu napotkanych problemów. Wiedza będzie czerpana przez ucznia z różnych źródeł i mediów, wśród których media elektroniczne, a Internet w szczególności, znajdzie swoje ważne, aczkolwiek nie wyłączne, miejsce. Kolejna zmiana pojawi się w podręcznikach książkowych. Na pewno zmieni się ich rola oraz znacznie zmaleje liczba stron. Książka przestanie prezentować to, co znacznie lepiej potrafi pokazać interaktywny program (uruchamiany z płyty lub Internetu), skupiając się na tych fragmentach edukacji, gdzie zawsze będzie przewyższać inne media. Książka na stałe zintegruje się z odpowiadającymi jej zasobami elektronicznymi. Istotną zmianą będzie także integracja uczniów, rodziców i nauczycieli wokół procesu nauczania, co zapewni Internet ze swoimi doskonałymi mechanizmami budowania społeczności.

Czy mógłby Pan przedstawić kilka szczegółów dotyczących międzynarodowego programu współpracy edukacyjnej? Jak ma to wyglądać w praktyce?

Pozycja YDP na rynku międzynarodowym jest obecnie dość unikalna. Udało nam się nawiązać współpracę z czołowymi, tradycyjnymi wydawnictwami edukacyjnymi z największych krajów europejskich. Nie jest tajemnicą, że przygotowanie multimedialnych materiałów interaktywnych jest znacznie kosztowniejsze od przygotowywania tradycyjnych wydawnictw drukowanych. Do tej pory nikt nie musiał nakręcać filmów, tworzyć takiej ilości ilustracji i zdjęć, zatrudniać animatorów 3D oraz programistów. Dalszy rozwój tej technologii i zasobów będzie bardziej optymalny i jednostkowo mniej kosztowny, jeśli od razu zasoby będą przygotowywane na kilka rynków, zamiast na każdy rynek oddzielnie. Z drugiej strony, rynek edukacyjny jest na tyle hermetyczny i specyficzny dla danego kraju, że potentaci z tych rynków nie konkurują z wydawnictwami z innych. Stwarza to unikalną szansę koordynacji działań, mających na celu wytworzenie programu wspólnego tworzenia zasobów edukacyjnych. Film o podziale komórki jest potrzebny w Polsce, Anglii i Niemczech. Jego koszt nakręcenia jest znaczny. Natomiast nagranie narracji w odpowiednim języku i umieszczenie go w specyficznym kontekście znacznie tańsze i łatwiejsze. Podobnie ma się sprawa z rozwijaniem technologii systemów internetowych na potrzeby edukacji. Mimo różnic w systemach edukacyjnych, potrzeby technologiczne poszczególnych rynków są bardzo zbliżone.

Jak Young Digital Poland wyobraża sobie wdrożenie swoich produktów do polskich szkół?

Od początku naszym głównym klientem nie była szkoła, lecz tzw. klient indywidualny. Zakupy do szkół są sporadyczne i nie stanowią znaczącego udziału w sprzedaży. Mamy oczywiście wersje szkolne produktu w naszej ofercie. Programy te zasadniczo różnią się funkcjonalnością od wersji indywidualnych, dając nauczycielowi praktyczne narzędzia do prowadzenia lekcji przedmiotowych w szkolnej pracowni komputerowej. Od września rusza pilotażowy program w wybranej szkole podstawowej i gimnazjum, gdzie po przeszkoleniu całej kadry nauczycielskiej, znacząca część zajęć dydaktycznych będzie prowadzona z wykorzystaniem komputera i programu eduROM.

Kiedy MEN zaakceptuje eduROM-y? Na jakiej zasadzie się to odbędzie: czy będą to podręczniki obowiązkowe czy uzupełniające?

Pierwszą formą akceptacji eduROM-ów przez MEN jest tzw. wpisanie ich na listę zalecanych środków dydaktycznych. Takie zalecenie mają obecnie wszystkie produkty serii eduROM. Uznanie eduROM-ów za prawdziwe podręczniki to kolejny krok, który jest właśnie realizowany. Nasze programy przechodzą obecnie restrykcyjną procedurę weryfikacji, jaka przewidziana jest dla tradycyjnych podręczników szkolnych. Nie sądzę jednak, aby w najbliższej przyszłości kilku lat, mogły być one gdziekolwiek uznane za podręcznik obowiązkowy, poza szkołami eksperymentalnymi. Barierą jest oczywiście brak 100-proc. dostępności uczniów do komputerów w domu i szkole oraz brak przygotowania nauczycieli. W przewidywalnej perspektywie eduROM-y będą materiałem uzupełniającym tradycyjny proces nauczania.

Czy jakieś szkoły już prowadzą zajęcia, wykorzystując produkty YDP?

Pod koniec ubiegłego roku MEN w wyniku przetargu zakupiło do ponad 2700 gimnazjów eduROM Fizyka dla klasy I gimnazjum. Jestem przekonany, że w takiej liczbie z pewnością są szkoły, które prowadzą część lekcji na podstawie tego materiału. Niestety, nie dysponujemy żadnymi szczegółowymi danymi na ten temat oprócz kilku przypadków szkół, które po zakupie od nas większej ilości przedmiotów pozostają w stałym kontakcie.

Jaki rynek zamierza jeszcze podbić YDP? Czy istnieją jakieś różnice programowe w tym, czego uczy się dzieci w poszczególnych krajach Europy?

Nasze plany obejmują obecnie wszystkie ważniejsze kraje europejskie. W Anglii, Niemczech, Finlandii oraz Holandii mamy już podpisane listy intencyjne dotyczące projektu i-Szkoła. Wydaje się, że ostateczne kontrakty zostaną sfinalizowane do czerwca. Mamy już za sobą wstępne porównanie podstaw programowych w kilku krajach europejskich (Anglia, Niemcy, Holandia), dokonane przez naszych potencjalnych partnerów zagranicznych. Okazuje się, że w ramach przedmiotów przyrodniczych różnice są na poziomie 10-20%, co zresztą pokrywa się z naszą wcześniejszą szacunkową oceną. W większości przypadków nasza podstawa programowa jest znacznie szersza niż odpowiadające im programy w Anglii czy Niemczech.


Zobacz również