Karty dźwiękowe, jakich nie było

Nowe karty dźwiękowe coraz częściej są urządzeniami zewnętrznymi. Korzystają z szybkiego interfejsu USB 2.0, co pozwala na bezproblemową pracę wielokanałową z parametrami, jakich nie powstydziłyby się urządzenia zaliczane do elektroniki użytkowej. Ewolucję w komputerowym audio wymusza rosnąca popularność komputerów przenośnych.

Nowe karty dźwiękowe coraz częściej są urządzeniami zewnętrznymi. Korzystają z szybkiego interfejsu USB 2.0, co pozwala na bezproblemową pracę wielokanałową z parametrami, jakich nie powstydziłyby się urządzenia zaliczane do elektroniki użytkowej. Ewolucję w komputerowym audio wymusza rosnąca popularność komputerów przenośnych.

W przeprowadzonym przez nas teście znalazły się modele bardzo różne. Nie wszystkie są typowymi, w pełni funkcjonalnymi kartami dźwiękowymi w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Część z nich na przykład nie dekoduje dźwięku wielokanałowego czy nie realizuje zaawansowanych funkcji obróbki dźwięku, a zawiera jedynie przetworniki cyfrowo-analogowe oraz zestawy wejść i wyjść. Karty te są również zgodne ze standardem ASIO, dlatego nadają się zwłaszcza do obróbki dźwięku. Precyzyjniej mówiąc, są to typowe interfejsy pozwalające osobom bawiącym się tworzeniem muzyki z użyciem komputera na podłączenie do peceta wielu urządzeń zewnętrznych oraz pracę wielościeżkową w aplikacjach muzycznych. Część takich produktów została jednak przygotowana pod kątem gustów i potrzeb użytkownika masowego. Mają na przykład pełne wyjście 6-kanałowe pozwalające na wyprowadzenie zdekodowanego w komputerze sygnału DD 5.1 czy DTS 5.1. Osobom, które traktują komputer jako element systemu kina domowego, takie wyposażenie jest wręcz niezbędne. Dla innych alternatywą może być zewnętrzna karta wyposażona np. w cztery wejścia i cztery wyjścia liniowe audio (taki zestaw oferuje karta Audiotrak Maya44USB). Wspomnianego wyposażenia brakuje najczęściej produktom przeznaczonym na rynek urządzeń popularnych. Nawet najbardziej rozbudowana wersja znakomitego skądinąd Sound Blaster Audigy 2 ZS Platinum Pro nie może stanąć w szranki ze skromną Mayą, jeśli chodzi o liczbę gniazd RCA. Są to urządzenia przeznaczone dla dwóch, odmiennych grup odbiorców. Uznaliśmy, że warto je zaprezentować, bo coraz więcej osób zajmuje się tworzeniem muzyki za pomocą peceta, a dotychczasowa oferta interfejsów muzycznych była szeroko omawiana w prasie.

Zewnętrzne wielokanałowce

Opłacalność

Opłacalność

Do niedawna jedynymi kartami zewnętrznymi z interfejsem USB, szerzej znanymi na rynku, były modele firmy Creative Labs. Już ponad rok temu opisywaliśmy udany Sound Blaster Extigy, a stosunkowo niedawno dwukanałowy Sound Blaster MP3+. Konkurencja nie przespała jednak swej szansy i ze zdwojoną siłą przypuściła atak na lidera rynku. W konsekwencji mamy do wyboru sporo modeli USB, zarówno dwu- jak i wielokanałowych. Bardzo ciekawie prezentuje się karta Philips Aurilium, która w odróżnieniu od modelu Sound Blaster Audigy2 NX pracuje bez dodatkowego zasilacza. Coś za coś, bo ma możliwości daleko mniejsze niż naszpikowany nowościami Creative. Aurilium potrafi jednak dostarczyć 6-kanałowy dźwięk, oferując przy tym dobrą jakość brzmienia oraz prostą obsługę. Zasługa w tym dołączonego oprogramowania, które przygotowano z myślą o mniej zaawansowanych użytkownikach. Prostota ustawień wyraża się m.in. tym, że wszelkie zmiany ustawień czy charakteru brzmienia kolumn odzwierciedlane są na ekranie komputera za pomocą czytelnych grafik. Karta wyróżnia się na tle konkurencji wzornictwem. Może być ustawiana w pionie i poziomie, a całość elektroniki zamknięto w gustownej aluminiowej obudowie.

Prześwietlone na wskroś

Inny styl mają produkty USB firmy Audiotrak. Jej karty Maya wyposażono w przezroczyste obudowy, przez które jak na dłoni widać wszystkie elementy. Przydatne okazują się diody przypisane do każdego z wejść lub wyjść na karcie (a jest tego sporo, bo model USB44 ma np. osiem gniazd RCA), sygnalizujące, które z gniazd jest aktualnie wykorzystywane.

Ocena końcowa

Ocena końcowa

Pewnym nowum w branży kart dźwiękowych są produkty Gainwarda. Firma znana jest głównie z produkcji kart graficznych o parametrach wyższych niż wymagają tego specyfikacje producentów procesorów graficznych. W produktach audio już takiego tuningu nie zauważyliśmy, ale trzeba przyznać, że użyte komponenty należą do górnej półki. Do tej pory Gainward dorzucał 6-kanałowe, proste modele kart dźwiękowych do swoich najlepszych kart graficznych z serii Golden Sample. Teraz firma zdecydowała się na poszerzenie oferty o wyspecjalizowane karty dźwiękowe, a najlepszym ich przykładem jest testowany przez nas model Hollywood@Home 7.1.

Creative w komplecie

Celowo niewiele piszemy w bieżącym numerze o najnowszych modelach kart rodziny Sound Blaster. Poświęciliśmy im duży materiał, który możesz znaleźć w styczniowym wydaniu PCWK. Tam też opisaliśmy szerzej dwa najciekawsze, naszym zdaniem, modele serii Audigy2 - zewnętrzną kartę NX oraz najbardziej rozbudowany Sound Blaster 2 ZS Platinum Pro. Przypomnijmy, że w skład nowej serii wchodzą także - optymalny naszym zdaniem wybór - Sound Blaster 2 ZS (pod względem zaawansowania procesora i obsługiwanych funkcji identyczny z Platinum Pro) oraz tańszy model, oparty na słabszym procesorze Sound Blaster Audigy LS. Ta ostatnia karta jest sześciokanałowa. Pozostałe modele mogą obsłużyć do ośmiu kolumn i dekodować ścieżki audio zapisane w standardach DD EX, DTS ES (oprócz wersji NX) oraz DVD-Audio. Na kolejnych stronach przedstawiamy najciekawsze, naszym zdaniem, karty tego testu.

Certyfikowana jakość

Dwie z czterech nowych kart Creative'a - modele ZS i ZS Platinum Pro - otrzymały certyfikaty THX, przyznawane przez firmę Lucasfilm. Dzięki temu zyskaliśmy także specjalną kartę, na której można dostroić opóźnienia, natężenie i inne istotne parametry przydatne podczas kalibracji wielokanałowego systemu. Dotychczas konfiguracja komputerowego systemu audio nie była dostępna na podobnie zaawansowanym poziomie, a obecnie możemy tak dostroić parametry pracy nawet nietypowo ustawionych kolumn, aby tworzyły poprawnie pola dźwiękowe.

Hercules Digifire 7.1

Digifire 7.1 ma trzy porty FireWire, które można wykorzystać do połączenia komputerów w sieć.

Hercules  Digifire  7.1

Hercules Digifire 7.1

Hercules bardzo chętnie stosuje procesory dźwiękowe firmy Crystal. Wcale się nie dziwimy, bo to zaawansowane układy, które nie raz, nie dwa udowodniły, że potrafią zagwarantować dźwięk wysokiej jakości. W modelu Digifire 7.1 znalazł się procesor DSP o symbolu CS4624 obsługiwanych funkcji. Testowane urządzenie w odróżnieniu od dwóch poprzednich, opisywanych na sąsiednich stronach, jest tradycyjną kartą umieszczaną w slocie PCI płyty głównej. Warto kartę ulokować jak najdalej od pozostałych komponentów peceta, żeby zmniejszyć niekorzystny wpływ zakłóceń elektromagnetycznych na kartę. Procesor Crystala nie ma tak wyśrubowanych parametrów, jak układy firm VIA czy Creative. Wystarczy jednak w zupełności nawet wymagającym graczom. Maksymalna częstotliwość próbkowania wynosi 48 kHz, natomiast rozdzielczość wyjściowa wynosi 20 b, a wejściowa18 b. Kompatybilność karty ze standardami środowisk dźwiękowych 3D jest raczej standardowa - EAX 1.0 i 2.0, Sensaura 3D, A3D 1.0.

Bez DTS

Karta dekoduje materiał zakodowany w DD EX, ale nie ma dekodera DTS. Sygnał audio można rozdzielić na osiem kolumn, a pomoże w tym dołączona specjalna wersja odtwarzacza DVD - PowerDVD PRO EX. Ciekawe funkcje przewidziano dla portów FireWire. Tak jak w przypadku kart Sound Blaster, porty oferujące przepustowość na poziomie

400 Mb/s pozwalają na połączenie pecetów w sieć komputerową (niezbędny jest jednak system operacyjny Windows XP). Digifire oferuje dźwięk dobrej jakości. Z kolei dołączony bogaty pakiet oprogramowania (m.in. PowerDirector PRO 2.5 ME) pozwala wykorzystać możliwości, jakie daje karta muzykom amatorom, a nawet miłośnikom obróbki plików audio-wideo.

Informacje Veracomp, tel. (12) 2525555, http://www.veracomp.com.pl

Cena 350 zł


Zobacz również