Kieszonkowa drukarnia

Drukarki atramentowe definitywnie przeszły już okres chorób dziecięcych. Technologia jest na tyle dojrzała, że można jej zaufać. Jeżeli potrzebujesz fotorealistycznych wydruków próbnych za rozsądne pieniądze, doskonale się składa - mamy siedem sposobów na twoje problemy.

Drukarki atramentowe definitywnie przeszły już okres chorób dziecięcych. Technologia jest na tyle dojrzała, że można jej zaufać. Jeżeli potrzebujesz fotorealistycznych wydruków próbnych za rozsądne pieniądze, doskonale się składa - mamy siedem sposobów na twoje problemy.

Jeżeli nie spędziłeś ostatnich trzech lat w stanie hibernacji, to na pewno zdajesz sobie sprawę, jak długą drogę przeszła technologia drukarek atramentowych. Kiedyś służyły one raczej do zabawy i produkowania laurek, dziś znajdują zastosowanie w profesjonalnych cyfrowych systemach odbitek próbnych. Jedno wciąż jednak je łączy - relatywnie niska cena.

Praktycznie każdy producent reklamuje swoją drukarkę, twierdząc, że oferuje ona fotorealistyczną jakość wydruków. Nic w tym dziwnego, w końcu większość grafików i projektantów używa tych urządzeń do druku wstępnych odbitek próbnych. Oczywiście, zazwyczaj i tak zamawia się później cromalin czy innego proofa, lecz trzeba liczyć się z tym, że jest on znacznie droższy i nie opłaca się powtarzać go wielokrotnie (chyba że klient jest wyjątkowo szczodry). Sprawa jest poważna - w grę wchodzą realne pieniądze, a pojęcie fotorealizmu jest nieco abstrakcyjne, co czasami można również powiedzieć o parametrach obiecywanych przez producentów. Na rynku istnieje bardzo duży wybór plujek, postanowiliśmy, że weźmiemy pod lupę siedem stosunkowo nowych modeli.

Rozdzielczość - to co lubimy najbardziej

Na początku musimy wyjaśnić pewną sprawę: pod pojęciem drukarek atramentowych kryją się w rzeczywistości różne technologie. Każda plujka napyla cząsteczki atramentu na papier, jednak w jaki sposób do tego dochodzi, to już zależy od pomysłowości producenta. Na rynku najważniejsze są metody: tzw. termiczna i piezoelektryczna. Drukarki wykorzystujące metodę termiczną mają głowicę, w której znajduje się element podgrzewający atrament. Po osiągnięciu odpowiedniej temperatury zaczyna on wrzeć, co sprawia, że bąbelki atramentu (stąd niektóre modele nazywano bubblejets) są wyrzucane pod ciśnieniem przez dyszę, i gotowe. W głowicy drukarki piezo znajdują się małe kryształki, które - gdy przepuszcza się przez nie ładunek elektryczny - zmieniają kształt. Zjawisko to sprytnie wykorzystuje przepona - wibrujące kryształki wprawiają ją w ruch, co powoduje wyrzucanie przez nią kropelek atramentu na papier, i też gotowe.

Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika wybór technologii już nie ma dziś dużego znaczenia. Drukarki piezoelektryczne były uważane przez dłuższy czas za czystsze i wygodniejsze w obsłudze, lecz dziś plujki termiczne są równie wygodne. Dodatkowo te drugie zazwyczaj wykorzystują tańsze i nadające się do ponownego napełnienia kartridże na atrament.

Ważniejszym parametrem przy wyborze jest rozdzielczość. Tutaj jednak sprawa nie jest tak oczywista, jak przy drukarkach, powiedzmy, laserowych. Popularne drukarki typu ink-jet oferują rozdzielczość około 360 punktów na cal (dpi), te bardziej zaawansowane drukują w rozdzielczości co najmniej 600 lub 720 dpi, a niektóre dochodzą nawet do 1200 dpi i 1440 dpi. Jednak nie dajcie się zwieść astronomicznym parametrom podawanym w reklamach. Trzeba pamiętać, że głowica drukująca w plujkach może dowolnie przemieszczać się nad papierem stawiając kropki w dowolnym miejscu i w dowolnej liczbie. Nie jest to, jak w przypadku drukarek laserowych, zależne od wielkości punktu.

Właśnie wielkość kropelki atramentu jest najważniejsza, choć zazwyczaj nie poświęca się temu należytej uwagi. Im punkty są mniejsze, tym więcej można ich wydrukować obok siebie, bez nakładania się jednego na drugi. Pojemność kropelek atramentu, determinująca wielkość punktu, jest obecnie mierzona w pikolitrach. Producenci przyjmują, że każda drukarka mogąca wypluć kropelkę mniejszą niż 10 pikolitrów już teoretycznie osiąga efekt fotorealizmu. Najlepsze urządzenia drukują kropelkami około 6-pikolitrowymi.

Małe punkty to, niestety, nie wszystko żeby uzyskać wrażenie rozdzielczości fotografii. Na dodatek dzisiejsze drukarki atramentowe wciąż nie potrafią osiągnąć jakości standardowego druku rastrowego. Zazwyczaj uzyskuje się wrażenie rastra przez tzw. dithering - w zależności od zaciemnienia punkty stawia się gęściej lub rzadziej, unikając regularnego ułożenia. Często właśnie efektywność ditheringu, a nie rozdzielczość i wielkość punktu odróżnia drukarki lepsze, rzeczywiście oferujące jakość fotorealistyczną, od tanich zabawek. Nowoczesne drukarki używają algorytmów analizujących obrazek i wprowadzających małe zmiany w położeniu pikseli. Dzięki temu "przekłamaniu" uzyskujemy bardziej losowy i porozrzucany układ punktów, co pozwala uniknąć brzydkich wzorków zdradzających niską rozdzielczość.

Przy odrobinie starań można osiągnąć na wydruku z drukarki 600 dpi przejście tonalne równie dobrze wyglądające, jak to z drukarki 1440 dpi. Wymaga to jednak odpowiednio małych punktów. Innymi słowy, warto pamiętać, żeby sceptycznie podchodzić do podawanych rozdzielczości. Nie ma ona dużego znaczenia, jeżeli jedyne co robi drukarka, to cierpliwie stawia mnóstwo kropek jedna na drugiej. Małe punkty i dobry algorytm ditheringu liczą się bardziej.

Kolejną metodą, żeby osiągnąć płynne gradienty i dobre przejścia tonalne na drukowanych obrazkach, jest zwiększenie liczby używanych kolorów atramentów. Wielu producentów oferuje specjalnie dobrane zestawy kartridży do druku fotorealistycznego. Zazwyczaj po prostu do standardowego żółtego, magenty i cyjanu dodaje się kolor lub dwa. Przykładowo, dodanie koloru pomarańczowego i zielonego w znaczący sposób zwiększy dostępny gamut barw, podobnie jak dzieje się to w technikach drukarskich typu Hexachrome. Innym ciekawym rozwiązaniem jest dodanie jaśniejszych wersji cyjanu i magenty, co wprawdzie nie powiększy liczby dostępnych kolorów, za to bardzo poprawi jakość przejść tonalnych i generalnie wygładzi wydruk.


Zobacz również