Kieszonkowe lasery

Do zmniejszania się cen drukarek zdążyliśmy się przyzwyczaić. Teraz zaczynają się zmniejszać same drukarki.

Do zmniejszania się cen drukarek zdążyliśmy się przyzwyczaić. Teraz zaczynają się zmniejszać same drukarki.

Obie cechy mają ze sobą wiele wspólnego. W niewielkich obudowach mieszczą się tylko małe pojemniki z tonerem, a te - wiadomo - w przeliczeniu na druk jednej strony muszą drożej kosztować. Dzięki temu cena drukarki ma coraz mniejsze znaczenie, bo jeszcze większą niż dotąd część całkowitych kosztów posiadania użytkownik spłaca, kupując proszek i obudowy.

Druga połowa

Opłacalność

Opłacalność

Dzisiejszy test różni się charakterem od tego sprzed ośmiu miesięcy. Średnia cena uczestnika testu spadła z 1390 do 670 złotych. Trzecią część tej różnicy można złożyć na karb systematycznego spadku cen, reszta wskazuje na specyfikę populacji. W poprzednim teście stanęli w szranki gladiatorzy, imponujący osiągnięciami, w tym przede wszystkim modele najtańsze. Oszczędzano na PostScriptach, procesorach rastrujących, kartach sieciowych, ale także na podajnikach papieru, które wydawałoby się, muszą być większe od kartki, którą transportują. Okazało się, że pozory mylą. Sześć modeli jest płytszych od wymiaru strony A4. Oczywiście podajnik szufladowy musiał zostać zastąpiony rozkładaną tacką. Przed rozpoczęciem drukowania tackę należy rozłożyć, wypełnić kartkami, a po zakończeniu wyjąć niewykorzystane strony i złożyć tackę. Dotąd takimi czynnościami obarczano raczej właścicieli atramentówek.

Ocena końcowa

Ocena końcowa

Poza wrażeniami estetycznymi rewia modeli najtańszych stwarzała okazję do oceny, które z oszczędności mają szkodliwy wpływ na wydajność i jakość. Przede wszystkim chodzi o procesor rastrowy w drukarce. Otrzymuje on polecenia z komputera w jednym z syntetycznych języków opisu strony, PCL albo PostScripcie, i przygotowuje ją do wydruku. W alternatywnym rozwiązaniu czynności te wykonuje procesor komputera. Wtedy należy się liczyć z większym obciążeniem interfejsu, przez który zamiast syntetycznych poleceń trzeba przesłać dokładne informacje o drukowanej stronie. W takim systemie pracy drukarce staje się niepotrzebny rastrowy procesor, jeden z jej droższych komponentów.

Tanio i sprawnie

We wnętrzu wielu modeli nie zmieści się nawet kartka formatu A4.

We wnętrzu wielu modeli nie zmieści się nawet kartka formatu A4.

Okazało się po raz kolejny, że szybki procesor w komputerze może równie sprawnie przygotować stronę do wydruku, a związana z tym transmisja dużo większej ilości danych nie przekracza możliwości złącza USB nawet w wolniejszej wersji 1.1. Obie Minolty, 1350E i W, drukowały równie szybko, to samo można powiedzieć o Epsonach wykorzystujących identyczny mechanizm, 6200L z dzisiejszego i 6200 z poprzedniego testu. Porównanie szybkości pracy obu modeli FS-720 i FS-920 Kyocery prowadzi do tego samego wniosku. Obserwowaliśmy nawet odwrotną zależność. Skomplikowane strony drukowały się szybciej w drukarkach bez procesora rastrującego. Warto powtórzyć wniosek z tych eksperymentów. Kupowanie droższych modeli drukarek z procesorem rastrującym obsługującym polecenia w jednym z języków opisu strony do typowych zastosowań nie ma uzasadnienia.

Taki sam toner, a różne ceny. Od prawej Epson 6200, w środku Tally 9316, z lewej do Minolty, która jest także producentem mechanizmów.

Taki sam toner, a różne ceny. Od prawej Epson 6200, w środku Tally 9316, z lewej do Minolty, która jest także producentem mechanizmów.

Po dłuższej przerwie w szranki wraca Kyocera-Mita z dwoma modelami. Drukarki tej firmy są wyposażane w specjalnie utwardzane i odporne na zużycie bębny elektrograficzne, które mają wystarczyć na całe życie urządzenia. Dzięki temu jedynym materiałem eksploatacyjnym pozostaje toner. W konsekwencji Kyocery mogą drukować taniej od innych. Osiągnięcie sześciu groszy za stronę Micie przychodzi bez trudu, nie jest łatwe nawet dla wielkich, profesjonalnych drukarek. Poza ekonomią urządzenia te niczym się nie wyróżniły.

Parametry techniczne i wyniki testów

Parametry techniczne i wyniki testów

Także dwoma modelami zadebiutował w teście modeli monochromatycznych TallyGenicom. Na obu wyraźnie widać ślady inspiracji innych producentów: 9022 jest odmianą Samsunga ML-2250 znanego z wiosennego testu, w drugim, T9316, wykorzystuje się mechanizm Minolty. Obie drukarki są nieco droższe od oryginałów, ale w zamian TallyGenicom otacza je szczególną opieką. Obie uzyskały wyniki podobne do swych protoplastów. Model T9316 nie zmieścił się w dwunastce najlepszych, 9022 zajął drugie miejsce. Jego największą zaletą okazał się równy poziom we wszystkich próbach i brak słabych punktów.

Kolejny rekord ustanowił Samsung. Pełnowartościowa drukarka została wyceniona na czterysta złotych. Na dodatek koszty druku także nie sięgają stanów alarmowych. Za jakość i tempo nieodbiegające od średniej i rewelacyjną ekonomię zakup ML-1610 uznaliśmy za najbardziej korzystny. Zwycięzcą testu została Oki B4250, przede wszystkim za rekordowe tempo druku.

<hr width="1" noshade>Formaty papieru

Taki mało znaczący, wydawałoby się, drobiazg, jak rozmiary papieru doczekał się w naszej części świata szczegółowej normalizacji. Popularne określenia formatów, np. A4, pochodzą z normy ISO numer 216, ale geneza jest o wiele starsza. Istotą pomysłu porządkującego całą serię formatów jest zachowanie takich samych proporcji między długością i szerokością kartki. Proporcja została specjalnie dobrana w taki sposób, aby złożona na połowę wzdłuż krótszej krawędzi kartka miała dalej taki sam stosunek długości do szerokości, jak poprzednio. Tak jak płaszczyzna z dwóch kartek dosuniętych do siebie szerszymi stronami. Aby móc tak łączyć i dzielić kartki, nie zmieniając stosunku między krawędziami, liczba, o którą chodzi musi być równa pierwiastkowi z dwóch. Pozostałe reguły są równie proste. Kartka wielkości A0 ma powierzchnię metra kwadratowego. A(n+1) pochodzi z rozcięcia dłuższego boku A(n) na połowę. Formaty serii B są średnimi geometrycznymi z odpowiednich formatów A i mają wypełnić luki między nimi, a seria C to po prostu koperty na kartki A.

Prawdopodobnie pierwszą osobą, która zwróciła uwagę na korzyści praktyczne i estetyczne z proporcji według pierwiastka z dwóch, był profesor fizyki uniwersytetu w Getyndze Georg Christoph Lichtenberg. Wspomniał o takiej możliwości w liście napisanym 25 października 1786 roku do Johanna Beckmanna. Po wprowadzeniu metra, 3 listopada 1794 roku rząd francuski w jednej z ustaw podatkowych wymienił kilka formatów, które dokładnie odpowiadają używanym dziś formatom A2, B3, A3, B4, B5, nazywając je bardziej opisowo.

Proporcja Lichtenberga używana w typoszeregu formatów papieru jest często mylona z tzw. złotym podziałem Euklidesa, obiektem fascynacji w renesansie i popularnym wśród architektów. Ułamek Lichtenberga wynika z równania a/b = 2b/a = sqrt(2), podczas gdy złoty podział jest zdefiniowany innym związkiem, a/b = (a+b)/a = b/(a-b) = (1 + sqrt(5))/2. Estetyczne walory mają oba podobne, ale przydatność biurową różną. Złote proporcje prostokąta utrzymują się po doklejeniu kwadratu do jego boku. Dla szeregu formatów to mało przydatna cecha. W wypadku Lichtenberga trzeba dołożyć taki sam prostokąt.

Ten ciąg formatów wymyślony przez Francuzów nie stał się popularny i wkrótce o nim zapomniano. Szeregi formatów A, B i C, które skonstruowano dokładnie na takich samych zasadach, powtórnie wynalazł sto lat później w Niemczech Walter Porstmann. Powodem zainteresowania się tym problemem były trudności z układaniem w stosy papierów różnych używanych wtedy wielkości. Chodziło też o tańsze i bardziej wydajne kopiowanie dokumentów. Idea Porstmanna była na tyle prosta i przekonująca, że szybko stała się prawem. W 1975 roku została przyjęta przez ONZ jako norma ISO 216. Dwa lata później formatów papieru z szeregu A używało 88 ze 148 ankietowanych krajów.

W Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i części Meksyku standard ISO nie zdobył popularności. W korespondencji urzędowej w USA używa się formatów Letter (216 x 279 mm), Legal (216 x 356 mm), Executive (190 x 254 mm), oraz Ledger/Tabloid (279 x 432 mm). Są zdefiniowane, chociaż pod innymi nazwami, w normie ANSI X3.151-1987.

Podczas gdy wszystkie formaty ISO mają te same proporcje długości do szerokości, równe pierwiastkowi z dwóch, w formatach amerykańskich popularne są dwie wartości, 17/11=1,545 oraz 22/17=1,294. Z tego powodu nie można zmniejszyć lub powiększyć kartki do następnego rozmiaru z szeregu bez zostawiania pustego marginesu. Różne formaty utrudniają wymianę dokumentacji technicznej między obiema stronami Atlantyku. Przewiduje się, że międzynarodowe korporacje będą coraz chętniej przechodzić na ISO. Formaty Letter i Legal mogą być zastąpione przez A4, Executive przez B5, a Tabloid przez A3. Aby ułatwić Amerykanom zmianę, wymyślono nawet pośredni format przejściowy, zwany PA4 (210x280). Jego wprowadzeniu mają sprzyjać proporcje 3:4, takie same jak w większości monitorów. Na razie Europejczycy, przyzwyczajeni do kopiowania z podwójnym powiększeniem albo pomniejszeniem, stają bezradni przed amerykańską kopiarką, gdzie często taki zabieg nie jest niemożliwy z powodu zajęcia podajników przez podobne do siebie formaty Letter i Legal.

Przyczyny amerykańskiej odmienności nie są jasne. W jednej z hipotez przyjmuje się, że format Letter pochodzi z podzielenia rozmiaru typowej formy używanej do ręcznego wyrobu papieru na kilka części. Format 216x279 został oficjalnie podniesiony do godności oficjalnego formatu korespondencyjnego przez Biały Dom dopiero w 1980 roku.

Kłopoty z podobnymi formatami mają producenci i użytkownicy drukarek. Dolny margines dużo większy od górnego to sygnał omyłkowego drukowania na papierze A4 w formacie Letter, przyjmowanym za domyślny w wielu programach i sterownikach przeznaczonych dla Amerykanów.<hr width="1" noshade>


Zobacz również