Kinomaniak: branża filmowa straciła 26 mln zł? Nie. Co więcej, nie chciała zarobić 3,6 mln zł

Kinomaniak został zamknięty, stojące za nim osoby zatrzymane, natomiast branża filmowa świętuje wielki sukces. Czy ma się jednak z czego cieszyć? Raczej nie. Zwalczyła bowiem jedynie jeden z objawów choroby, a nie jej przyczynę...

18 marca dowiedzieliśmy się, że policja zatrzymała cztery osoby związane z zamkniętym 10 stycznia serwisem Kinomaniak. Okazało się, że nie mieliśmy tutaj do czynienia ze "zwykłymi" piratami, lecz raczej z grupą przestępczą, która nie tylko łamała prawa autorskie, ale oskarżona została również o składanie fałszywych zeznać i pranie brudnych pieniędzy.

W opublikowanym przez policję oświadczeniu mogliśmy przeczytać, że w wyniku tej działalności dystrybutorzy filmów stracili 26 mln złotych. Deklaracja ta ogromnie Was wzburzyła, do czego i ja się przyłączam. Przy tego typu wyliczeniach "specjaliści" zakładają bowiem, że jeżeli ktoś obejrzał nielegalnie film to na pewno poszedłby na niego do kina, lub kupił płytę. To wierutna bzdura!

Branża filmowa po prostu sama nie chce zarobić

Przy okazji tej sprawy dowiedzieliśmy się również, jak kształtowały się tak naprawdę dochody właścicieli serwisu Kinomaniak:

"Z ustaleń policjantów wynikało, że popularny serwis oferował możliwość oglądania filmów i seriali w formie tzw. on-line (streaming), a także umożliwiał ich ściąganie przez użytkowników, co oznaczało nielegalne rozpowszechnianie utworów audiowizualnych, chronionych prawem autorskim. Dysponent witryny umożliwiał oglądanie filmów po uiszczeniu opłaty w wysokości zależnej od długości okresu dostępu do serwisu. Opłata ta wynosiła od 2,46 PLN za dostęp jednodniowy, do 369 PLN za dostęp „dożywotni”. Zawartość bazy filmowej serwisu obejmowała około 100 tys. videogramów."

"Dzięki ogromnej popularności serwisu – 1,5 mln użytkowników, do jego właścicieli zaczęły płynąć ogromne środki finansowe, nawet do ponad 300 000 złotych miesięcznie."

Co to oznacza? Ano to, że internauci w Polsce są skłonni płacić za dostęp do filmów, co też również nasi czytelnicy potwierdzili w swoich komentarzach. O ile więc z jednej strony mamy tutaj do czynienia z piractwem, do zwalczania którego branża filmowa ma prawo, o tyle z drugiej strony mam nieodparte wrażenie, że tej samej branży nie chce się nic zrobić w kierunku uzdrowienia sytuacji.

Zamknięcie Kinomaniaka nic nie zmieniło ponieważ internauci znaleźli już inne źródła z filmami online. Znacznie lepsze efekty osiągnięte zostałyby, gdyby uruchomiono legalne serwisy z filmami podobne do Netflix (Amerykanie korzystając z jego oferty płacą 8 dolarów miesięcznie). Decydując się na taki krok branża filmowa mogłaby skutecznie zwalczyć nielegalną konkurencję oraz dodatkowo zarobić (Kinomaniak zarabiał rocznie 3,6 mln zł.). Historia Kinomaniaka potwierdziła jednak, że woli walczyć ze skutkami, a nie przyczynami choroby...


Zobacz również