Knights and Merchants: The Shattered Kingdom

Od pewnego czasu na rynku gier zaobserwować można ciekawą tendencję spadku cen. Nowe tytuły nie szokują już wysoką lecz niską ceną. Powoli legalne oprogramowanie staje się konkurencyjne w stosunku do “piratów”.

Od pewnego czasu na rynku gier zaobserwować można ciekawą tendencję spadku cen. Nowe tytuły nie szokują już wysoką lecz niską ceną. Powoli legalne oprogramowanie staje się konkurencyjne w stosunku do “piratów”. Trend sprzedawania nowych tytułów za niewielkie pieniądze rozpoczęła firma TopWare, która wkroczyła na polski rynek mniej więcej rok temu wydając dwa hity : “Earth 2140” i “Jack Orlando”. Później ukazywały się jeszcze inne tytuły, nie robiąc jednak takiego zamieszania. Najnowszy ich produkt: “Rycerze i kupcy” jest kolejną grą (całkowicie spolszczoną!), która zasługuje na miano hitu.

“Knights and Merchants” należy do gatunku gier określanego jako strategie czasu rzeczywistego. Wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić do tego typu gier i nikt już chyba nie oczekuje od nich czegoś oryginalnego. RTS-ów ukazuje się tak dużo, że trudno jest się połapać, który tytuł jest dobry, a który tylko przeciętny. Gra “Knights and Merchants” na pewno należy do ciekawszych i dlatego warto przyjrzeć się jej bliżej.

W królestwie w którym toczy się gra od wielu lat panuje wojna domowa. Książe Lothar zbuntował się przeciwko swojemu ojcu - królowi Karolowi i podbił prawie wszystkie prowincje. Król opuszczony przez większość swoich poddanych schronił się w ostatnim swoim zamku i stąd planuje jak odzyskać władzę i ukarać krnąbrnego syna. Ponieważ poprzedni hetman zginął my musimy przejąć jego funkcję - stanąć na czele wiernej armii oraz zająć się podupadłą gospodarką.

Gra z początku bardzo przypomina “Settlers” i każdemu kto pamięta ten tytuł “K&M” będzie się wydawać znajome. Misja wprowadzająca do gry (tutor) bardzo przypomina większość rozgrywek z “Settlers”. W centrum stoi spichlerz w którym mamy rzeczy niezbędne do budowy budynków, żywienia poddanych i produkowania podstawowych przedmiotów. Na początku mamy do wyboru dwa rodzaje różnych jednostek. Są to: pomocnicy zajmujący się roznoszeniem elementów niezbędnych do budowy i produkcji, oraz budowniczych zajmujących się wznoszeniem nowych budynków i naprawianiem uszkodzonych. Po wybudowaniu szkoły możemy kazać nauczyć się naszym podwładnym wykonywania innych zawodów. Może to być kamieniarz wydobywający i obrabiający kamienie niezbędne budowniczym, drwal raz wycinający, raz sadzący nowe drzewa, cieśla który będzie produkował deski z pali drewna. Wszystkich zawodów jest około dziesięciu, a budynków, które możemy wybudować aż dwadzieścia pięć. Aby nasze miasto dobrze prosperowało nie wystarczy jednak postawić kilku budynków i czekać, aż wszystko “samo się zrobi”. We wszystkim należy zachować odpowiednie proporcje ponieważ kolejne budynki są od siebie zależne. Na przykład aby wytrenować łucznika musimy mieć szkołę w której przyuczymy rekruta. Rekrut uda się do wybudowanej wielkim nakładem sił i kosztów twierdzy w, której zaczeka na skórzaną zbroję i łuk. Łuk wykona cieśla pracujący w warsztacie płatnerskim z dostarczonych mu desek (deska - drwal, tartak). Aby wykonać zbroję musimy najpierw wybudować gospodarstwo, osadzić tam chłopa, wyznaczyć mu teren do siewu i poczekać aż zebrane ziarno (wegetacja!) trafi do chlewa gdzie hodowca opiekuje się swoją trzódką świń. Świnki kiedy dorosną zostaną zabite, a ich skóra trafi do garbarza, który przerobi ją na płaty. Te dopiero, kiedy dostanie je w swoje ręce pracownik warsztatu pancerzy, zamienią się w ubranie dla łucznika. W podobny sposób wygląda produkcja większości niezbędnych przedmiotów. Przy tym duże znaczenie na szybkości produkcji ma odpowiednie rozplanowanie budynków w mieście i szerokość dróg.

Spośród dwudziestu misji dostępnych dla pojedynczego gracza jest kilka typowo taktycznych. Oznacza to, że nie trzeba będzie rozbudowywać osady, w pocie czoła produkować broni i szkolić żołnierzy, po to aby w końcu zniszczyć miasto przeciwnika. Naszym zadaniem będzie poprowadzić zastaną armię do bitwy i zwyciężyć. Sposób w jaki rozwiązano prowadzenie walki w “K&M” jest bez porównania lepszy od tego z “Settlers”. Jest też dużo ciekawszy od rozwiązań z większości strategii czasu rzeczywistego. Prawdą jest niestety też to, że prawdziwej taktyki jest tutaj bardzo niewiele (ale lepsze trochę niż nic).

Dostępnych jest dziewięć różnych jednostek militarnych różnego przeznaczenia. Są na przykład: topornicy, piechurzy z mieczami, jednostki wyposażone w lancę lub halabardę, kusznicy i jazda. Odziały możemy łączyć i dzielić według własnego uznania pod warunkiem, że nie będą to np. piechurzy i łucznicy albo jazda i halabardnicy. Stworzony odział można formować w różny szyk i obracać w ośmiu kierunkach. Potem wydać rozkaz, na przykład do ataku na wyznaczony cel, lub do szturmu (jednostki biegną w kierunku, w którym były obrócone). Jeżeli utworzymy kilka oddziałów grupujących różne jednostki, możemy prowadzić bitwę używając taktycznych sztuczek (na przykład używać szybkiej konnicy do obejścia przeciwnika i ataku z tyłu - obrócony tyłem oddział traci atuty obronności !). Podczas walki szczególną uwagę należy zwrócić na łuczników i zapewnić im stałą ochronę ponieważ nie potrafią oni walczyć w bezpośredniej odległości. Nie można też wskazać im celu który mają atakować - wybierają go samodzielni, o ile są zwróceni w dobrą stronę i są w odpowiedniej odległości od przeciwnika.

Od strony graficznej i dźwiękowej gra przedstawia się prawie idealnie. Wszystkie postacie, oraz ich otoczenie, jest bardzo ładnie animowane. Każdy proces produkcyjny przedstawiony jest z niezwykłą szczegółowością. W momentach kiedy w grze “nic ciekawego” się nie dzieje z przyjemnością można obserwować swoich poddanych jak wykonują swoją robotę. Moje zastrzeżenia budzą jedynie renderowane wstawki, które są na żenującym jak na dzisiejsze czasy poziomie. To jednak nie jest istotne dla samej gry, w którą w oczekiwaniu na kolejnych “Settlers” spokojnie można polecić.


Zobacz również