Kobieta domaga się 123 milionów dolarów od Facebooka

Pewna pani odkryła jednego grudniowego dnia, że na Facebooku znajdują się jej zdjęcia, na których prezentuje się nago oraz dokonuje "czynności intymnych". Teraz domaga się od sieci społecznościowej olbrzymiego odszkodowania za "brak ochrony prywatności".

Ta pani to Meryem Ali z amerykańskiego miasta Houston. Sfałszowane zdjęcia zostały przez nią natychmiast zgłoszone do administracji Facebooka, jednak ten zablokował je dopiero w kwietniu. Do tego czasu były publicznie dostępne i dziwnym trafem zazwyczaj czujni cenzorzy Facebooka nie zauważyli ich. Odkryto przy okazji, że konto jest fałszywe, a stoi za nim Adeel Shah Khan, z którym spotykała się w 2008 roku. Do sądu wpłynął pozew przeciwko niemu oraz Facebookowi. W tym drugim przypadku domaga się zadośćuczynienia 123 milionów dolarów (ponad 370 milionów złotych) za "brak ochrony prywatności oraz zwlekanie z podjęciem działań".

W uzasadnieniu żądania tak wysokiej kwoty Ali wymienia "trwałą traumę, ekstremalne poniżenie i zawstydzenie, a także naruszenie równowagi emocjonalnej i psychicznej ". Nadto chce, aby wysoka kara, o której napiszą media na świecie, uświadomiła użytkownikom że sieć społecznościowa nie chroni dostatecznie ich prywatności. A czemu akurat 123 miliony, a nie np. 125 albo 120? To prosta kalkulacja - zdjęcia były na dostępnym profilu, a że FB ma 1,23 miliarda użytkowników, każdy mógł je potencjalnie obejrzeć. Policzyła więc 10 centów za jednego.


Zobacz również