Kochanie, zmniejszyłem bity

Bity się nie kurczą, ale rozmiar ich nośników z pewnością tak. W wyścigu do wbudowania jak największej pamięci w setki urządzeń od laptopów, przez PDA, odtwarzacze MP3, po aparaty cyfrowe, producenci wkładają coraz większe pojemności w coraz mniejsze obudowy.

Bity się nie kurczą, ale rozmiar ich nośników z pewnością tak. W wyścigu do wbudowania jak największej pamięci w setki urządzeń od laptopów, przez PDA, odtwarzacze MP3, po aparaty cyfrowe, producenci wkładają coraz większe pojemności w coraz mniejsze obudowy.

Użytkownicy notebooków cierpiący na brak wolnego miejsca mogą sporo zyskać dzięki nowemu twardemu dyskowi typu PC Card o symbolu MK2001MPL, który jak na razie dostępny jest tylko w Stanach Zjednoczonych za 599 dolarów. Napęd o prędkości obrotowej 4200 mieści 2 GB danych; bardziej pojemne modele są już w drodze.

Jeśli potrzebujesz małego zewnętrznego napędu, przyjrzyj się urządzeniu Pockey firmy Flotec. Ten dysk o wymiarach 12,7 x 7,6 x 1,2 cm podłączany jest do portu USB - instalacja odbywa się więc bezproblemowo. Model 6 GB kosztuje w Stanach 250 dolarów, wersja 20 GB - 399 dolarów. Pockey sprawia wrażenie odpornego na niewłaściwe traktowanie, ale ze wszystkimi twardzielami powinno się obchodzić ostrożnie. PocketDrive firmy LaCie jest zbliżony do Pockeya, lecz droższy, ponieważ zawiera dwa porty: USB i FireWire. Kosztuje od 399 (wersja 10 GB) do 799 dolarów (30 GB).

Nowa firma DataPlay uważa, że twarde dyski nie są jedynymi napędami rotacyjnymi wartymi miniaturyzacji. Jej płyty DVD wielkości pięciozłotówki mogą w tym roku wywołać duże poruszenie. Jeszcze przed nadejściem wiosny producenci napędów powinni zaprezentować urządzenia wykorzystujące malutkie krążki. Płyty mieszczą 250 MB danych na stronie, lecz zapisać je można tylko raz.

Przepychanki standardów

Rosnąca popularność urządzeń naręcznych stała się motorem napędowym całej branży małych nośników pamięci masowej. Rządzą pamięci flash, lecz mnogość rywalizujących ze sobą standardów denerwuje prawie wszystkich.

Najczęściej spotykanymi modułami pamięci flash są karty CompactFlash o wymiarach 4,3 x 3,5 cm. Popularność zyskują też karty SmartMedia o podobnym rozmiarze, lecz nieco cieńsze i tańsze. Oba formaty oferują pojemności od 8 do 300 MB, lecz CF zapewnia własną elektronikę wejścia/wyjścia, podczas gdy SM opiera się na urządzeniu odczytującym. To ostatnie rozwiązanie zrzuca na producentów urządzeń ciężar opracowania obsługi wyższych pojemności lub przynajmniej zapewnienia aktualizacji poprzez oprogramowanie.

To nie wszystko. Urządzenia kieszonkowe doprowadziły do powstania jeszcze mniejszego formatu flash, zwanego MultiMedia lub MMC (MultiMediaCard). Ma on rozmiar znaczka pocztowego i oferowany jest w pojemnościach od 8 do 64 MB. Jest drogi, ale przy tym na tyle mały, na ile pozwala dzisiejsza technologia. W połowie roku powinna być dostępna wersja Secure Digital - nieco grubsza odmiana MMC zawierająca szyfrowanie i zabezpieczenia.

Tymczasem gigant Sony promuje własne moduły Memory Stick. Przyciągają wielkością zbliżoną do listka gumy do żucia, ale czy potrzebny nam kolejny standard jednej firmy? Obecnie dostępne są modele od 8 do 64 MB, a wkrótce pojawi się wersja 128 MB.

Do tej mieszanki formatów dochodzi Microdrive firmy IBM. Jest to prawdziwy twardy dysk, lecz mierzy jedynie 0,5 x 3,5 x 4,3 cm, waży około 15 g, a jego pojemność dochodzi do 1 GB. Model 340 MB kosztuje 1882 zł, wersja 1 GB - tylko 3270 zł, toteż koszt 1 MB w Microdrive jest około czterokrotnie niższy niż w pamięci flash. Ponadto specjalny adapter pozwala umieścić napęd w gniazdach PC Card. Niestety, urządzenie ma profil CF+, przez co tylko nowsze urządzenia obsługujące trochę grubszy format CF mogą z niego korzystać.

Zdaniem firmy analitycznej International Data Corporation, trudno ocenić, kiedy ten zatłoczony rynek standardów zacznie się przerzedzać. Nietrudno przewidzieć, że CF i SM będą nadal dominować w większych urządzeniach takich jak aparaty cyfrowe, lecz MMC i może Memory Stick zadomowią się w małych urządzeniach przenośnych.

Pamięć obrazowa

Naukowcy na całym świecie pracują nad technologiami zapisu holograficznego - do niedawna wymysłu science-fiction - który wykorzystuje lasery i domieszkowane kryształy. Gdy tego typu technologia stanie się użytkowa, co nastąpi zapewne w ciągu kilku lat, jej pojemność i przepustowość wyrzucą dzisiejszą pamięć magnetyczną do lamusa tak, jak to stało się niegdyś z kartami perforowanymi (chyba że tradycyjnie zostaną użyte na czas wyborów prezydenckich w Stanach Zjedn.).

Na razie ostrożnie wybieraj nośniki pamięci i ciesz się, że duże pojemności dostępne są w tak małych i lekkich postaciach.


Zobacz również